Publikacje nauczycieli

Rok  2020/2021

"Gotowość do szkoły dzieci 6-letnich"

Dojrzałym do podjęcia nauki szkolnej jest dziecko, o takim stopniu rozwoju, który umożliwi mu naukę czytania, pisania i liczenia, przystosowanie się do wymagań szkoły, zgodne współżycie z grupą rówieśniczą i kontynuowanie z powodzeniem nauki w pierwszej klasie.

Za kilka miesięcy początek roku szkolnego. Siedmiolatki przekroczą progi podstawówek. Rozpoczęcie nauki będzie punktem zwrotnym w ich życiu. Starsze przedszkolaki z utęsknieniem czekają dnia, kiedy będą już uczniami. Chodzenie do szkoły wiążą tylko z przyjemnymi przeżyciami. W swoich marzeniach widzą siebie z tornistrem na plecach. Nie mogą się doczekać kiedy usłyszą pierwszy dzwonek, kiedy z zerówkowicza przeobrażą się w pierwszoklasistę. Wejście w świat szkolny jest przez dzieci idealizowane. Natomiast pedagodzy i psycholodzy wiedzą, że przyjęcie nowej roli społecznej – roli ucznia, to poważny wysiłek. Wynika to z obszernych wymagań stawianych przed 7-latkami już na początku drogi edukacyjnej.

Pierwszoklasista musi:
- rano wstawać, by przybyć punktualnie na lekcje,
- przestrzegać szkolnego regulaminu funkcjonowania,
- skupić się na lekcjach,
- z uwagą słuchać poleceń,
- precyzyjnie wykonywać zadania,
- przyswajać wiele nowych informacji,
- pamiętać o zadanych pracach domowych,
- nauczyć się czegoś z dnia na dzień,
- umieć mobilizować się po porażce,
- być odpornym na stres,
- podołać dużemu wysiłkowi fizycznemu,
- szybko zaadaptować się w zespole rówieśniczym.

To podstawowe wymagania szkolnego kanonu. Sprosta im tylko dziecko, będące na takim etapie rozwoju, na którym możliwa jest metamorfoza z przedszkolaka w ucznia. A jak wiadomo nie wszyscy rozwijają się jednakowo. Wystarczy przyjrzeć się dzieciom z klasy „0”, aby zauważyć, że charakteryzują się one zróżnicowaną dynamiką dojrzewania. Jedne z nich potrafią dodawać na konkretach, inne nie znają jeszcze nazw liczebników. Jedne bawią się w grupie, inne zupełnie nie współpracują z rówieśnikami. Jedne długo w skupieniu wykonują zadania, inne szybko rezygnują. Podobnych biegunowości można by mnożyć. Taka różnorodność dziecięcych możliwości nie jest bez znaczenia dla przyszłych losów edukacyjnych. Powstaje więc tu pytanie: Czy wszyscy oni są gotowi, wrażliwi i podatni na oddziaływania szkolne? Aby rozwiać swoje wątpliwości należy sprawdzić, czy są przygotowani do podołania nowym wyzwaniom. W tym celu należy przeprowadzić ocenę stopnia dojrzałości szkolnej dzieci. Tylko dzięki odpowiednio wcześnie przeprowadzonej diagnozie, będzie czas na podjęcie działań korekcyjnych. Im wcześniej je podejmujemy, tym bardziej będą one skuteczne i przyjazne dziecku. Czas poświęcony na wspomaganie rozwoju, pomoże uchronić je przed wieloma rozczarowaniami edukacyjnymi, a nawet przed ewentualnym odroczeniem obowiązku szkolnego.

Studium indywidualnego przypadku w zakresie dojrzałości szkolnej, pozwoli określić poziom funkcjonowania fizycznego, umysłowego, psychicznego i emocjonalno – społecznego. Ustalimy w ten sposób, czy występuje równowaga między wymaganiami stawianymi przez szkołę, a możliwościami rozwojowymi dziecka. Dowiemy się czy kompetencje, które posiada dziecko pozwolą mu przyjąć na siebie rolę ucznia.

Należy pamiętać, że o dojrzałości edukacyjnej nie decyduje wiek 7 lat, nazywany często „złotym wiekiem dziecka”. Jest on tylko umowną granicą między poszczególnymi okresami rozwojowymi, gdzie większość dzieci jest gotowych do rozpoczęcia nauki szkolnej. Może się zdarzyć, że metrykalny siedmiolatek w zakresie rozwoju umysłowego i fizycznego będzie na poziomie pięciolatka. Co oznacza, że treści programowe prezentowane na lekcjach będą mu zupełnie obce, a siedzenie w ławce nie do zniesienia. Natomiast inny siedmiolatek może rozwijać się nieco szybciej. Wszystko będzie dla niego łatwe, a może nawet zbyt łatwe. Liczne badania pokazują, że w grupie 6 i 7–latków występują znaczne różnice indywidualne, sięgające nawet czasami kilku lat.

Objawami niedojrzałości szkolnej u dziecka 6–letniego są:
- obniżona sprawność ruchowa dziecka – niezgrabnie biega, skacze, ma trudności z rzucaniem i chwytaniem piłki,
- trudności z precyzyjnym wykonywaniem codziennych czynności – zawiązywaniem na kokardkę sznurowadeł, zapinaniem guzików, posługiwaniem się nożyczkami,
- słaba orientacja w schemacie ciała z ustaleniem stron, kłopoty z określeniem kierunku na prawo, na lewo, od siebie, przed, za sobą,
- trudności z odwzorowywaniem figur, np. rombu, kwadratu,
- trudności z wyodrębnianiem elementów z całości, a także łączeniem ich w całość, (budowanie z klocków, układanie mozaiki wg. wzoru),
- niespostrzeganie szczegółów różniących dwa obrazki,
- trudności w orientacji w czasie, w określaniu dni tygodnia, pór roku,
- trudności z odtwarzaniem prostej melodii i rytmu,
- trudności z zapamiętywaniem wierszyków, tekstu opowiadania,
- nieprawidłowa wymowa, wady wymowy,
- trudności w różnicowaniu głosek podobnych (s-z, w-f, b-p), zaburzenia słuchu fonematycznego, analizy i syntezy głoskowej,
- trudności w rozpoznawaniu liter podobnych kształtem m-n, l-t, b-d,
trudności w opanowywaniu nauki czytania.

Te niekorzystne objawy, obejmujące sfery percepcyjno–motoryczną i poznawczą, znacznie ograniczają dojrzałość dziecka do podjęcia obowiązku szkolnego.

To, że w diagnozie dojrzałości szkolnej dziecko wypadło słabo, wcale nie oznacza że jest gorsze od rówieśników. Ono ma po prostu swoją, indywidualną, może nieco wolniejszą dynamikę rozwoju. Bo jak zwykła mawiać znawczyni natury przedszkolaka E. Gruszczyk–Kolczyńska: „Ludzie są podobni do jabłoni. Są papierówki, których owoce szybko dojrzewają i jabłonie, które rodzą jabłka zimowe. Te drugie też są smaczne, ale trzeba na nie troszeczkę poczekać.”

Opublikowała: Joanna Żygieło

Źródło: www.przedszkole.edu.pl


"Dlaczego małe dzieci mówią NIE?"

Trzyletni Maks nie lubi nosić bielizny ani koszul z krótkim rękawem. Jego mama chciałaby wiedzieć, dlaczego – ale Maks nie potrafi wyjaśnić swoich obiekcji. „Wszystko, co robi, to zdziera ubranie i krzyczy„ nie, nie, nie ”- mówi. „Nie mam pojęcia, jak sobie z tym poradzić”.
Jeśli uważasz, że ty i twój maluch nieustannie walczycie w ten sposób, masz rację: ostatnie badania nad rozwojem dziecka wykazały, że 2- i 3-latki kłócą się z rodzicami 20 do 25 razy na godzinę! Możesz być przerażony patrząc na te liczby, ale wszystkie starcia mają swoje zalety. „Dzieci w tym wieku zdają sobie sprawę, że mogą się wykazać i kłócić się z tobą to jeden ze sposobów na zdobycie pewności siebie” – mówi dr psychiatrii i nauk behawioralnych.

Pamiętaj: świat jest wciąż dużym, tajemniczym miejscem dla Twojego malucha i czuje się w nim dość bezsilny. Powiedzenie „nie” jest normalnym, zdrowym sposobem, aby poczuł się, jakby miał kontrolę.
Ciągłe konflikty nie są jednak zabawne i często są trudne do rozwiązania. Zmuszając dziecko do robienia tego, co chcesz, możesz sprawić, że poczuje się bezradny, przestraszony, zły – a nawet bardziej bezsilny i zagubiony. Wypróbuj te strategie, aby zmienić swojego malucha w mówiącego „tak”.

Skoncentruj się na pozytywach

Twój maluch nie lubi słyszeć „nie” przez cały czas bardziej niż reszta z nas, ale zastanów się, ile razy mówisz to każdego dnia („Nie ciągnij za ogon psa!” „Nie stawaj na krześle! „). Wystarczy zmienić swój sposób zwracania się do dziecka.
Na przykład „Nie kulaj się po podłodze w nowej sukience” bardziej prawdopodobne jest rozpoczęcie dyskusji niż „Proszę usiąść na kanapie w tej ładnej sukience, aby pozostała czysta”. Ton jest również ważny. Oczywistym jest, że będziesz krzyczeć, jeśli Twoje dziecko ma zamiar wpaść na ulicę, ale jest bardziej prawdopodobne, że zrobi to, o co prosisz, gdy będziesz mówić spokojnym, stanowczym głosem.

Podaj powody swoich próśb

Małe dzieci są mniej skłonne do histerii, gdy powiesz im, dlaczego nie mogą czegoś zrobić. 3-letni Pawełek uwielbia wspinać się po ściance na swoim podwórku, ale często zatrzymuje się w połowie drogi i nie chce ruszyć. A Dorota która jest w siódmym miesiącu ciąży, nie ma innego wyjścia, jak go sprowadzić. „Kiedy wyjaśniam, że nie mogę przyjść po niego, ponieważ mam dziecko w brzuchu, zwykle przestaje mnie przekonywać” – mówi. Większość dzieci może zrozumieć takie proste wyjaśnienia. Nie musisz wchodzić we wszystkie szczegóły.

Nie zawsze podejmuj decyzje

„Dawanie dziecku wyboru pomaga zaspokoić jej potrzebę kontroli”. Jeśli odmówi odłożenia swoich ulubionych klocków, gdy nadejdzie czas zjedzenia obiadu, odwróć jego uwagę od zabawy pytając, czy wolałoby szklankę mleka lub soku jabłkowego do posiłku. Jeśli ubieranie się jest ciągłym dramatem, pozwól dziecku wybrać strój, nawet jeśli wybór nie do końca będzie zgodny z Twoim przekonaniem. Kiedy pozwolisz dziecku na podejmowanie drobnych decyzji, poczuje się dumne – i będzie bardziej skłonne powiedzieć „tak” na twoje prośby w przyszłości.

Zachęcaj do naśladowania

Wiesz, że twój maluch uwielbia naśladować cię i bawić się dorosłymi, więc wykorzystaj to na swoją korzyść, kiedy następnym razem nie będzie współpracował, mówi dr Laible. Jeśli na przykład nie włoży skarpetek, powiedz: „Moje stopy są zimne, więc założę cieplejszą parę. Twoje stopy też muszą być zimne – dlaczego nie zakładamy skarpet razem?”

Przełącz się w tryb zabawy

W pewnych momentach maluch zawsze powie „nie”. Jeśli spróbujesz przerwać przyjęcie lalek, lub powstawania niesamowitej budowli ponieważ jest pora kąpieli, są całkiem spore szanse, że odmówi choćby zbliżenia się do wanny. Ale jeśli potrafisz zamienić swoją prośbę w grę, zadzieje się magia. Zasugeruj, żeby wskoczyło do łazienki, policz ile kroków (lub tip-topów) potrzeba, by się tam dostać, albo wymyśl własną kąpielową piosenkę.

Nagroda za dobre zachowanie

Możliwe, że podałeś swojemu dziecku ciastko lub coś, co pozwoliło uniknąć płaczu w supermarkecie. Ale choć ta taktyka może zadziałać, nie jest to dobra strategia długoterminowa. Gdy nagrodzisz swoje dziecko za złe zachowanie, następnym razem prawdopodobnie będzie działać jeszcze gorzej. Nie oznacza to, że nagrody są zawsze złe choć jedzenie i pieniądze nigdy nie powinny stanowić nagrody. Zamiast tego oferuj naklejki, kredki, pięć dodatkowych minut na zabawę lub dodatkową książkę przed snem. Pamiętaj tylko, aby szybko ją nagrodzić za dobre zachowanie – czas jest zbyt abstrakcyjny, aby małe dzieci mogły go jeszcze zrozumieć, więc przyszłe obietnice niewiele znaczą.

Opublikowała: Joanna Żygieło

Źródło: www.eduzabawy.com


W co się bawić w domu? – najlepsze pomysły

Będą w domu warto wykorzystać to, co już mamy:

  • gry planszowe;
  • puzzle;
  • klocki;
  • lalki (może potrzebują nowej fryzury?)
  • materiał (może coś z niego uszyć? Zrobić strój dla lalki, ubranko dla misia?)
  • wspólne czytanie książek.

Ale to są raczej pomysły oczywiste.

Z rzeczy mniej oczywistych, warto: 

  • stworzyć papierowe modele, zabawki z materiałów recyklingowych;
  • posadzić rośliny;
  • posegregować stare zdjęcia;
  • stworzyć makietę z kartoników po herbacie;
  • przygotować rowery na wiosnę;
  • zorganizować rodzinny teatrzyk wykorzystując własnoręcznie przygotowane kukiełki i pacynki;
  • zbudować domino z klocków;
  • nauczyć się grać Wlazł kotek na płotek na dowolnym instrumencie;
  • bawić z się w decoupage dekorując drewniane akcesoria kuchenne;
  • sortować co popadnie: śrubki, choinkowe dekoracje, kredki, klocki, sztućce.

Nie trzeba wiele, by świetnie się bawić. Dzieci uwielbiają masy sensoryczne:

Trzeba pamiętać, że czas zalecanego unikanie dużych skupisk ludzi wiąże się z mocnym ograniczeniem aktywności fizycznej dzieci i dorosłych. W związku z tym warto wykorzystać dostępny czas i przestrzeń do zaaranżowania ciekawej aktywności również ruchowej dla dziecka. Wiele ciekawych propozycji znajdziecie w Internecie.

Wiele z gier, które znasz z podwórka z łatwością przeniesiesz do domu. Klasy? Możesz je stworzyć na dywanie wykorzystując papierową taśmę malarską. Guma? Wystarczą dwa krzesła? Skakanka. Kręconka. Hulahop. Ganianego. Chowanego. To wszystko może znaleźć się w domu.

A może tor przeszkód?

Jak zawsze, ogranicza nas tylko wyobraźnia!

Miłej zabawy!

Opublikowała: Joanna Żygieło

Zródło: www.panimonia.pl


Zabawy ruchowe i gimnastyczne dla przedszkolaków

Zabawy ruchowe i gimnastyczne dla przedszkolaków, poza dobrą zabawą, mają na celu pozytywne wpływanie na rozwój ruchowy i motoryczny dziecka. Upraszczając teorię:

  • rozwój fizyczny dotyczy zmian w budowie – rozrostu kości, mięśni, zmiany wagi i wzrostu;
  • rozwój motoryczny dotyczy kompetencji związanych z ruchem.

Ważne informacje:

  • rozwój motoryczny często klasyfikuje się w kontekście zakresów ruchów: mała motoryka dotyczy ruchów precyzyjnych, ruchów palców, dłoni – np. lepienie, malowanie, pisanie, wiązanie butów; duża motoryka odnosi się do czynności angażujących całe ciało lub duże partie – np. skakanie na skakance, chodzenie, bieganie, wchodzenie po schodach
  • rozwój fizyczny przebiega w dwóch kierunkach: cefalokaudalnie (od głowy do nóg) i proksymodystalnie (od linii środka do boków) – oznacza to, że w pierwszej kolejności zależy nam na rozwoju dużej motoryki, a np. szlaczki to jeden z ostatnich elementów ćwiczeń w nauce pisania.

Przykłady zabaw:

Wierszowanki – pokazywanki

Np. Ręce w dole, ręce w górze,

Rysujemy koło duże,

Skok do góry, ręce w bok,

Teraz w przód zrób jeden krok,

Skok do tyłu, skok na jednej nodze,

Teraz usiądź na podłodze.

Ćwiczenia wzmacniające gorset mięśniowy kręgosłupa

Rodzic i dziecko lub dzieci w parach leżą na przeciwko siebie:

  • Podawanie do siebie piłki rękami (ramiona ułożone w bok, łokcie uniesione)
  • Siłowanie – obie osoby trzymają piłkę. Na sygnał każdy ciągnie piłkę do siebie licząc np. do pięciu. Wygrywa ten, kto zabierze piłkę.
  • Klaskanie – dziecko powtarza rytm, którą rodzic pokaże (przy uniesionych łokciach).
  • Dmuchanie – podawanie  do siebie piłeczki ping-pongowej dmuchając ją.

Rodzic i dziecko lub dzieci w parach leżą obok siebie

  • Rzucanie – rzucamy jak dalej oburącz woreczek (lub np. kulkę papierową). Następnie czołgamy się po woreczek.
  • Ślizganie – leżąc na podłodze (lub na kocyku) ślizgi na brzuchu (ważne, by ręce odpychały się równocześnie). Zabawę można przeprowadzić w formie zawodów rodzic – dziecko.

Rodzic i dziecko lub dzieci w parach leżą na plecach, głowami do siebie

  • Z kijkiem – chwytamy rękami za wspólny kijek (nad głową), nogi podnoszą się dotykając go stopami i wracają na podłoże.
  • Z kijkiem nr 2 – chwytamy rękami za wspólny kijek (nad głową), ciągniemy kijek do siebie (kto silniejszy)

Profilaktyka płaskostopia i ćwiczenia wzmacniające mięśnie grzbietu

Rodzic i dziecko lub dzieci w pozycji siedzącej

  • Co narysowałem? – rysujemy zakrętką butelki (trzymaną przez palce stóp) litery, cyfry, figury, zadaniem drugiej osoby jest odgadnąć co zostało zapisane/narysowane
  • Podaj butelkę! – turlanie stopami butelki  do siebie
  • Porządku – wrzucanie do butelki palcami stóp np. żołędzi, kulek papierowych, pogniecionych wcześniej stopami
  • Grzechotka – butelka wypełniona wodą z brokatem jest trzymana przez palce stóp, zadaniem dzieci jest potrząsanie butelką „grzechotką” w dowolnym rytmie, rytm może naśladować druga osoba

Rodzic i dziecko lub dzieci w pozycji leżącej

  • Grzechotka nr 2 – jak wyżej, z tą różnicą, że butelkę trzymają ręce w leżeniu na brzuchu (łokcie w górze)
  • Kółka – leżymy na brzuchu, rodzic trzyma butelkę w wyprostowanych rękach, dziecko obiema rękami (łokcie uniesione) wrzuca na butelkę kółka/obręcze. związane w pętlę sznurówki
  • Złap mnie – rodzic trzyma butelkę wyprostowanych rękach. Dziecko czołga się do butelki, by np. nakleić na niej naklejkę lub ją przewrócić w określonym czasie (rodzic liczy np. do 8, 10 )
  • Kręgle – potrzebujemy do tej zabawy więcej butelek. Leżąc na brzuchu w pewnej odległości od butelek “kręgli” przewracamy je tocząc piłkę palcami stóp lub rękami (łokcie uniesione, w bok).

Gimnastyka z kolorowymi kartami

Zasada jest prosta: losujesz kartę i wykonujesz ćwiczenia. Możesz:

  • ukryć karty w pokoju i poprosić dziecko, by je wcześniej odszukało
  • oznaczyć działaniami i poprosić dziecko o wykonanie obliczeń wcześniej
  • oznaczyć literami, z których składa się imię dziecka i wykonywać w kolejności (np. M-o-n-i-k-a).

Opublikowała: Joanna Żygieło

Zródło: www.panimonia.pl


 

"Dzieci silnej woli" tupią, krzyczą, skaczą po drzewach. Niegrzeczne? One osiągną w życiu sukces

 

Obserwujesz i dochodzisz do wniosku, że inne dzieci wydają się bezproblemowe i posłuszne. Z utęsknieniem patrzysz na takie rodziny, w których dzieci wydają się łagodne i łatwe do wychowania. Twoje są "porywcze" i chodzą swoimi ścieżkami, więc zastanawiasz się, co robisz źle. Pomyślałaś kiedykolwiek o tym w inny sposób? Może ktoś patrzy na twoją rodzinę z boku i myśli: "Oni są cudowni!".

Trudne czy zdolne dzieci?
Poznajcie historię kobiety, która przechodziła przez to samo. Wydawało się jej, że nie ogarnia. Aż spotkała kobietę, która podzieliła się z nią ważną refleksją.
– Moje dzieci były "porywcze", często nieposłuszne. Na każdym kroku testowali moją cierpliwość. To była dzika droga albo autostrada. Zaczęłam się zastanawiać, czy silna wola jest cechą genetyczną. Potrzebowałam pomocy i wyjaśnienia. Zdziwiłam się mocno, gdy przyszło niespodziewanie i od zupełnie obcej osoby.
Urocza scena
Pewnej niedzieli znalazłam się w korytarzu kościoła z Andrzejem, który miał wówczas około trzech lat. Mój syn krzyczał wniebogłosy, gdy nagle podeszła do mnie słodka starsza kobieta i powiedziała: "Twoje dzieci są takie urocze".

To jedno zdanie uratowało wtedy mój dzień i zmieniło myślenie na długie lata. Szczerze mówiąc, byłam trochę oszołomiona jej wyczuciem czasu. Na początku nie dowierzałam jej słowom. Spojrzałam na moje krzyczące dziecko i zastanawiałam się, czy rozmawia z właściwą osobą. "Mają tyle odwagi, co oznacza, że ​​dokonają wielkich rzeczy" – kontynuowała.
Powiedziałam jej, że mam nadzieję, że ma rację. Ona z wielką wiarą zapewniała mnie, że tak jest. Nie obserwowała mnie tylko w ten jeden dzień. Widziała mnie tydzień po tygodniu, kiedy przychodziłam do kościoła i patrzyła, jak walczę z moimi niesfornymi dziećmi. Wiedziała, że ​​spędzałam więcej czasu na chodzeniu po korytarzach, starając się, by były ciche. Wybrała idealny moment, by powiedzieć mi, że moje dzieci są pełne potencjału.

Zrozumiałam jednak, że nie była zwyczajną kobietą. Była kobietą, którą wszyscy podziwiali. Sama wychowała pięcioro niesamowitych dzieci. Była spokojną kobietą, ale kiedy mówiła, ludzie słuchali, ponieważ była uosobieniem mądrości.

Czy kiedykolwiek czułaś, że jesteś niewystarczająco dobrą matką?
Chciałam być tak jak ona. Zastanawiałam się, co mogę zrobić, aby dobrze wychować swoje dzieci. Rozpaczliwie chciałam jej uwierzyć, ale nie mogłam do końca. Jak mogła być pewna tego, co mówi, skoro ona nie zna moich dzieci.
Gdy wróciłam do domu, jej słowa ciągle krążyły w mojej głowie. Rozważałam to, co powiedziała i moje serce wypełniło się nadzieją. Chociaż walczyłam, musiałam uwierzyć, że ona wiedziała coś, czego ja na tamten monet nie wiedziałam. Myślę, że znała WIELE rzeczy, których ja nie znałam. I może; być może, była odpowiedzią na moje prośby – takie słodkie zapewnienie, że ten etap nie będzie trwać wiecznie i że moje pozornie niemożliwe dzieci przyszły do ​​mnie z silną wolą, ponieważ potrzebują tej cechy do wielkich rzeczy w późniejszym życiu. Znalazłam w tym pocieszenie.
Od tamtej pory wielokrotnie wspominałam to doświadczenie. Myślałam o jej słowach, gdy przedzierałam się przez wiele trudnych etapów z moimi dziećmi. Przeszłam etapy zrozumienia i rozwoju. Myślałam o nich, ponieważ widziałam, jak dziś szalone i powiedźmy sobie szczerze, niejednokrotnie nierozsądne dzieci, stają się zamyślonymi i zmotywowanymi nastolatkami, które wykorzystują swoją silną wolę do wzmacniania siebie i innych.
Oczywiście te dzieci wymagają wskazówek. Potrzebują silnych i cierpliwych rodziców, którzy delikatnie, ale stanowczo przypominają im, że nadal muszą dużo się uczyć – że ich droga nie zawsze jest najlepsza. Wymagają oni rodziców, którzy mogą nauczyć ich, jak skierować tę silną wolę w użyteczne zajęcia.
Ponieważ moje najstarsze dziecko ma zaledwie 15 lat, wiem, że nadal muszę dużo się uczyć. Miną lata, zanim zobaczę pełen wynik mojej pracy. Były czasy, gdy czułam się tak, jakbym waliła głową w mur. Były czasy, kiedy czułam się, jakbym się cofała, zamiast szła dzielnie do przodu. Były czasy, kiedy rozpaczliwie chciałam krzyczeć z wściekłości głośno do nieba.
Frywolne, autentyczne, odważnie, szczere do bólu. Biegają po drzewach, tupią, krzyczą – oto zachowania dzieci silnej woli. Wiedzą czego chcą – od maleńkości. Tak się przynajmniej wydaje. Jeśli nawet w życiu pobłądzą, nie dadzą sobie wejść na głowę. Będą kimś – w to mocno wierzę.

Opublikowała: Joanna Żygieło

Zródło: www.mamadu.pl


Dlaczego gniew jest pożyteczny?

Bardzo często postrzegamy gniew jako próbę oddalenie się od drugiej osoby. Ale to nie gniew, lecz przemoc, która czasami mu towarzyszy, jest skierowana przeciwko innym. Gniew natomiast wyraża potrzebę powrotu do równowagi, do stanu harmonii. Doświadczona frustracja zakłóciła równowagę dziecka (np. odmowa, strata etc) i emocja gniewu, jako reakcja na nią, pomaga mu odzyskać poprzedni stan. Jest to zachowanie naturalne, nieprzemyślane, instynktowne. Rodzice często nie rozumieją, że mimo tłumaczenia dziecku, że coś jest niemożliwe, i tak wpada ono z złość. Rolą rodzica jest towarzyszenie mu w gniewie i pokazanie mu, jak przez niego przejść bez dodatkowych szkód psychicznych czy fizycznych. (W jaki sposób? Oto kilka wskazówek.) Pierwszym krokiem, żeby pomoc drugiej osobie odczuwającej gniew, jest akceptacja gniewu, słuchanie z empatią i nazywanie emocji. (Na przykład: Widzę, że odczuwasz gniew. To całkiem naturalne. Jestem przy Tobie, bo wiem, że jest Ci ciężko.)

Według psychologa Isabelle Filliozat wyróżniamy pięć etapów, przez które przechodzimy, zanim uda nam się zaakceptować stratę. Należą do nich negacja, gniew, negocjacja, smutek i w końcu akceptacja. Ten schemat dotyczy zarówno reakcji na frustrację spowodowaną odmową obejrzenia filmu, zgubieniem ulubionej zabawki czy bliskiej nam osoby. Zmienia się jedynie intensywność i długotrwałość odczuwanych emocji. Tak więc gniew jest pożyteczny, bo aktywnie uczestniczy w tym procesie. Jego doświadczanie pomaga rozwinąć odporność na przyszłe frustracje. Emocja gniewu pozwala dziecku (i nie tylko) poradzić sobie z nią, żeby w końcu ją zaakceptować.

Ale gniew to nie tylko reakcja na frustrację, ale także obrona naszego terytorium. Kiedy ktoś nas atakuje (niekoniecznie fizycznie), krytykuje, poniża… dzięki gniewowi pokazujemy, że nie akceptujemy podobnego zachowania. Gniew służy nam do wyrażenia „nie”, do zmuszenia drugiej strony do zaprzestania, pokazuje naszą potrzebę szacunku i reparacji, jeśli niesprawiedliwość miała miejsce. Na pewno jest to reakcja bardziej obecna u dorosłych, ale dzieci coraz wcześniej uczą się (w tym także od rodziców) prawa do niezgody, do obrony własnego zdania i wyznawanych zasad.

Jak już pisałam, gniew jest pożyteczny, bo jest wyrażeniem potrzeby, niestety często mylimy go z przemocą. Gniew to etap do akceptacji straty, czyli koniecznym krokiem do poradzenia sobie z przeżywaną trudnością. W tym sensie jest on konstruktywny, bo ma realne zastosowanie w procesie odzyskiwania równowagi. Przemoc natomiast niszczy relacje i osoby, które napotka na drodze. Z czego wynika przemoc? Ze zduszenia w sobie gniewu, który, jak każda emocja, potrzebuje wydostać się na zewnątrz.

Nie zapominajmy, że gniew jest reakcją na zaistniałą sytuację. Oznacza to, że bez względu na to, czy towarzyszy mu gwałtowny wybuch, czy nie, ma on swoją przyczynę i niezaspokojoną potrzebę. Jeśli uda nam określić, czego ona dotyczy, będzie nam łatwiej na nią odpowiedzieć. W przeciwnym razie, pozostanie niezrozumienie, żal i wzajemna nieufność. A tego przecież nie chcemy, prawda? Ani w naszych relacjach z dzieckiem, ani w stosunku do innych dorosłych…

Opublikowała: Joanna Żygieło

Źródło: www.wychowanietoprzygoda.pl



Rok 2019/2020

Wystrzegaj się ich jak ognia.

Kara nie kojarzy się z niczym dobrym - ani rodzicom, ani dzieciom. Niesie w sobie nieprzyjemny, negatywny komunikat “nie”: “Nie wolno”, “Nie pojedziesz”, “Nie możesz”. Najczęściej - bez dyskusji. Stanowi rodzicielską deskę ratunku. Nie zawsze jedyną, zwykle nietestowaną i bardzo często niesprawdzającą się. Mimo wszystko, bardzo często po nią sięgamy. Zmęczeni, zabiegani, odnajdujemy w niej natychmiastowe rozwiązanie problemów z zachowaniem dziecka.

Kara karze nierówna
Kara to bardzo szerokie pojęcie. Każdy rodzic rozumie i stosuje ją na swój własny sposób. Niektórzy się przed nią wzbraniają, inni wręcz wyznają. Nie chce posprzątać, nie będzie grał na komputerze. Nauczyciele się na niego skarżą, nie pojedzie na wycieczkę. Nie chce iść spać, jutro nie będzie mógł oglądać dobranocki. “Będziesz miał karę” oznacza ograniczenia, zakazy i wszystkim znane szlabany. Te formy karania określiłabym mianem: “dopuszczalne”. Co nie oznacza, że nie uznaję je za nieskuteczne. One nie działają. Zachęcam, by z nich zrezygnować, ale nie użyję przy tym argumentu “to krzywda dla dziecka”. Nie mogę niestety powiedzieć tego o innych przejawach kary, które pod każdym względem są niedopuszczalne, a niestety - przez rodziców stosowane. Być może nieumyślnie? Nieważne. One ranią dzieci.

Kary zakazane
To nie tylko bicie. Istnieją również inne formy karania, które są bezpieczne tylko na pozór. Wiele rodziców korzysta z nich zupełnie bezrefleksyjnie i nie zastanawia się, jak groźne niesie to konsekwencje dla 
dziecka. Zrób porządny rachunek sumienia i zastanów się, czy nie stosujesz na co dzień jednej z pięciu, z pozoru niewinnych, w rzeczywistości najgorszych kar:

1. Ignorowanie

“Byłeś niegrzeczny, nie interesuje mnie czego chcesz.”
Prosiłaś, raz, drugi, trzeci, dziesiąty, by posprzątał swój pokój. Nie zadziało się nic. Masz wrażenie, że mówisz do ściany. Ile razy można przecież powtarzać. Dochodzisz do wniosku, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie - karą będzie to, że teraz ty będziesz miała gdzieś jego prośby. Do czego to prowadzi? O posprzątanie pokoju będziesz musiała prosić jeszcze nie raz. Problem nie zniknie, a pojawi się nowy - mocno naruszysz waszą więź.

Jako dorośli jesteśmy obarczeni obowiązkiem opanowania swoich emocji podczas konfliktu z dzieckiem. Nie możemy karać pociechy ignorancją. Robimy jej w ten sposób krzywdę, ucząc ją reagować przemocą na przemoc. Sprawiamy również wrażenie, że nasza miłość jest warunkowa, a dziecko, by ją otrzymać, musi na to zapracować. Lekceważymy jego potrzeby.

Jeśli dziecko nie wykonuje twoich poleceń po raz enty, nie odpłacaj się pięknym za nadobne, ale ustal wspólnie z maluchem zasady gry. Niewykonanie twoich próśb niesie ze sobą konsekwencje - niech niesprzątnięty pokój będzie przykładowo warunkiem waszego wyjścia na plac zabaw. Omów to z dzieckiem, porozmawiaj z nim, wytłumacz, jeśli trzeba rozrysuj, ale nigdy nie odcinaj się od jego potrzeb.

2. Poniżanie

“Franek jest niegrzecznym chłopcem i nie zasłużył na prezent.”
Idziecie z maluszkiem w odwiedziny do babci. Wstępujecie po drodze do sklepu, gdzie malec robi ci awanturę w momencie, gdy odmawiasz mu kupienia nowej zabawki. Jesteś bardzo zła i z wciąż pochlipującym maluchem docierasz do domu jego dziadków. Babcia wita wnuczka z uśmiechem i wręcza mu czekoladę. Nie pozwalasz: “Był niegrzeczny, zrobił mi wstyd, nie zasłużył.”
Nie jest to niczym innym, jak poniżaniem dziecka. W takim rozwiązaniu nie ma nic konstruktywnego, a jedynie jest to umniejszanie latorośli w obecności innych. Ranisz dziecko, a przede wszystkim tracisz jego zaufanie. Rozmawiaj z nim o przewinieniach bez dodatkowych par oczu i uszu. Nie donoś na niego.

3. Obrażanie się

Cisza.
Dziecko postąpiło źle, a ty, nie mówiąc nic, po prostu się od niego odcinasz. Obrażasz się, maluch jakby nie istnieje. Trwa to 5, 10, 15 minut, być może godzinę. Zależy kiedy dziecko zauważy zmianę i jak bardzo będzie cię przepraszać, by w końcu zasłużyć na twoją uwagę.

Jeśli twój maluch był nieposłuszny, awanturuje się, płacze i nie chce wykonać twoich poleceń, możesz na chwilkę odejść na bok, by złapać oddech i nabrać dystansu do całej sytuacji, ale nie powinnaś obrażać się na swoje dziecko. Po pierwsze, dajesz mu zły przykład. Po drugie, zostawiasz go samego z natłokiem emocji, z którymi dziecko samo nie będzie potrafiło odpowiednio sobie poradzić. Poczekaj, aż dziecko się uspokoi i zamiast karać go, porozmawiaj z nim o tym, co się stało. Spróbuj dać mu wybór. Nie chce założyć bucików? Nie zdążycie pojechać na plac zabaw, jeśli się nie pospieszy. Powiedz mu o tym, przedstaw sprawę, pozwól mu zadecydować. Niech poczuje konsekwencje SWOJEJ decyzji, nie TWOJEJ kary.

4. Wykluczenie bez ostrzeżenia

“Nie będziesz bawił się z dziećmi, bo jesteś niegrzeczny.”
Twój maluch bawi się w piaskownicy z dziećmi. Mimo wielu twoich próśb, podrzuca piasek do góry. Zdenerwowana zabierasz go od kolegów mówiąc: “Nie będziesz bawił się z dziećmi, bo jesteś niegrzeczny.” Nie rozmawiasz z nim o tym, co zaszło. Koniec dyskusji.

Jeśli dziecko, mimo twoich upomnień, wciąż niegrzecznie się zachowuje, nie powinnaś nagle, bez zapowiedzi “wyrywać” go z aktywności, którą wykonuje z innymi. Gdy tak postępujesz, narażasz malucha na poczucie niesprawiedliwości. Nie jest to kara zadana dziecku z szacunkiem. Każdy moment wykluczenia pociechy z jej towarzystwa powinien być poprzedzony uprzedzaniem dziecka, jak może skończyć się jego postępowanie.

Upominając dziecko po raz kolejny powiedz “To jest moje pierwsze poważne ostrzeżenie. Po trzecim ostrzeżeniu odchodzisz od dzieci i idziemy do domu”. Jeśli wystąpi druga uwaga, przypomnij o ustalonej zasadzie. Za trzecim razem, zawsze konsekwentnie odłączaj dziecko od zabawy z innymi. Odprowadź go na bok, porozmawiaj, wytłumacz dlaczego zachowanie było nieodpowiednie. Gdy dziecko uspokoi się, będzie mogło wrócić do dzieci. Wszystko to powinno dziać się ze spokojem i opanowaniem.

5. Ukryte wyzwiska

“Dlaczego ty taki jesteś? Dlaczego zawsze tak się zachowujesz?”
Twoje dziecko ponownie odeszło od stołu z kubeczkiem soku i tym razem rozlało cały napój na nową kanapę. Tyle razy prosiłaś. Bardzo się denerwujesz i mówisz “No dlaczego ty TAKI jesteś?”
Twoje dziecko rozumie te słowa zawsze tak samo: “Jestem TAKI, czyli beznadziejny.” Powyższe oskarżenie to typowy klaps na duszę. Twoje dziecko właśnie uczy się tego, że do niczego się nie nadaje.

 

                                                                                        opublikowała Anna Bielawska

                                                            źródło: pl.pinterest.com 

      Białystok, 30.04.2020r.

Chwal dziecko, byle mądrze.

11 prostych zasad formułowania prawdziwych pochwał.

 

    Chwalenie jest potrzebne. I tobie i dzieciom. Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Zamiast jednak skupiać się na     przewinieniach i karać złe zachowania, staraj się znaleźć te pozytywne i chwal malca. Dzieci robią to, czym przykuwają twoją   uwagę. Konstruktywne pochwały dodają dziecku pewności siebie, pomagają budować poczucie własnej wartości i przede   wszystkim, kształtują więź między rodzicem a dzieckiem, które dzięki nim czuje się kochane, potrzebne i ważne. Potwierdza   to również psycholog.

  Aleksandra Wrona psycholog rodzinny

     Już dawno udowodniono, że chwalenie jest w procesie wychowania dużo bardziej skuteczne niż karanie. Niestety, rodzice   którzy do mnie przychodzą, wciąż mają trudność w odwróceniu tych proporcji. Dużo łatwiej jest im skarcić dziecko niż   docenić  jego dobre zachowanie.

 Chwalenie wzmacnia zachowanie, jest dla dziecka sygnałem, że zauważamy to co robi dobrze, co jest pozytywne. Staje się   dla niego dużą motywacją do działania i powtarzania pozytywnych zachowań. Ponadto chwaląc dzieci wzmacniamy ich   poczucie własnej wartości, pomagamy budować pozytywną samoocenę.
 Jak chwalić mądrze? Przede wszystkim unikajmy ogólnikowych stwierdzeń, typu „Jesteś taka mądra”, „O, świetnie!”.   Chwalmy dzieci za konkretne zachowania, nazywajmy je i podkreślmy dlaczego są według nas dobre. Pochwały powinny   być też natychmiastowe, żeby jak najbardziej utrwalić w dziecku pozytywne zachowanie. Nie czekajmy na specjalne okazje,   chwalmy dzieci często i za drobiazgi. Pomoże to też w budowaniu wzajemnej, dobrej relacji rodzic-dziecko.

 Jak więc stworzyć taką prawdziwą pochwałę?

 1. Musi być wartościowa i motywować malca. Powtarzana często wpływa na dziecko korzystnie, pobudza do działania, jest   budująca. Jeśli dane zdanie sprawia, że dziecko działa odwrotnie do tego czego oczekujemy lub w ogóle nie interesuje się   tym, co do niego mówimy – możemy je wykreślić z listy potencjalnych pochwał.

 2. Jest konkretna. Dziecko musi wiedzieć za co je chwalimy i co doceniamy. Dlatego najlepiej, gdyby pochwała dotyczyła   jego zachowania. Przykład? Zamiast powiedzieć: Super powiedzmy: Fantastyczny obrazek. Doskonale dobrałeś kolory i nie   wyjechałeś za linie. Brawo. Takie zdanie na pewno zachęci dziecko do dalszej pracy i rozwoju.

 3. Chwal malca od razu po wykonaniu zadania. Jeśli pięknie namalował obrazek i przyniósł ci go, by się nim pochwalić, nie   czekaj z opinią do wieczora, aż tata wróci z pracy i będziecie mogli wspólnie się nim zachwycić. Dziecko potrzebuje   informacji zwrotnej od razu.

 4. Nie kłam. Jeżeli uważasz, że dziecko mogłoby lepiej namalować domek, pomiń ten element. Powiedz, że najbardziej   podoba cię się krowa na łące lub niebo. Wybierz te elementy, które rzeczywiście cię zachwyciły. Malec potrafi wyczuć fałsz w   twoim głosie, dlatego skup się na prawdziwych komunikatach.

 5. W nawiązaniu do poprzedniego punktu – pochwałą musi być w całości pozytywna. Dlatego nie mów: Piękne niebo, jednak   nad domkiem mógłbyś jeszcze popracować. Zamiast tego pochwal tylko niebo.

 6. Nie próbuj pod przykrywką pochwały przemycać krytyki. Unikaj więc sformułowania: No proszę, jednak potrafisz malować   nie wychodząc za linie.

 7. Postaraj się konstruować pochwałę w taki sposób, by składała się z trzech części: opisu sytuacji (namalowałeś obrazek),   opisu uczuć (bardzo mi się podoba niebo) i podsumowania (jestem z ciebie dumna i ty również powinieneś być z siebie   dumny).

 8. Skup się na dziecku. Nawet jeżeli przychodzi pokazać ci obrazek, a właśnie jesteś w trakcie gotowania obiadu – przestań.   Na chwilę oderwij się od tego co robisz, obejrzyj obrazek i pochwal dziecko patrząc mu w oczy.

 9. Niech pochwała będzie proporcjonalna do wieku i umiejętności malca. Nie zachwycaj się przez godzinę szkicem obrazka,   bo to zupełnie nieadekwatne.

 10. Pamiętaj, by doceniać nie tylko efekt końcowy, ale również 
pracę, jaką dziecko włożyło w jego osiągnięcie. Zauważ   postęp i pochwal również to, jak dziecko rozwinęło się od czasu ostatniej kolorowanki. Będzie wiedziało, że pamiętasz co   namalowało poprzednio i że doceniasz jego wysiłki.

 11. Doceń siebie. Jeśli umiesz przyjmować pochwały i dobrze czujesz się sama ze sobą, z pewnością będziesz potrafiła   umiejętniej pochwalić wysiłki swojego malca.

  Katarzyna Kucewicz psycholog, psychoterapeuta

    Warto chwalić dzieci, gdyż tym sposobem budujemy ich samoocenę i zwiększamy ich pewność siebie oraz poczucie   sprawczości. Dzieci chwalone są odważniejsze i bardziej przebojowe. Trzeba tylko wiedzieć jak chwalić - dużo bardziej   wartościowa jest pochwała dobrym słowem niż kupowanie zabawek. Od dawna wiadomo, że na dzieci dużo skuteczniej   działają wzmocnienia pozytywne (nagrody) niż kary!

                                                                                              opublikowała Elżbieta Dobrowolska, źródło: pl.pinterest.com 

      Białystok, 29.04.2020r.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

JAK SIĘ BAWIĆ BEZ ZABAWEK?

Przedszkolaki szybko nudzą się zabawkami, które mają w domu, proponuję więc włączyć do zabawy przedmioty codziennego użytku. Inspiruj się tym, co masz wokół – w kuchni, salonie, łazience, w ogrodzie! Zaufaj także swojemu dziecku. Zaobserwuj, jaki ono ma pomysł na zabawę i pozwól mu przejąć inicjatywę.

1. Mąka 

Ten biały puch sprawdza się znakomicie w zabawach usprawniających zdolności małych paluszków. A ile przy tym frajdy!

  • Rysowanie na mące – na talerzyk lub tackę wsypujemy warstwę mąki. Dziecko rysuje wodząc palcem po dnie naczynia.
  • Masa solna – z połączenia mąki z solą i wodą powstaje masa solna (szklanka mąki, szklanka soli i pół szklanki wody). Zabawę dla dziecka może stanowić sam proces przygotowania masy – mieszanie, ugniatanie, zanurzanie rąk i wręcz taplanie się w tworzącej się masie. Zabawą może być także tworzenie z masy solnej różnych stworów, figurek, przedmiotów. Masa ta jest bardzo plastycznym materiałem do prac, które można utwardzić poprzez wypiekanie, a następnie udekorować za pomocą farb.
  • Mąkolina – z połączenia mąki pszennej z olejem (4 szklanki mąki i pół szklanki oleju) tworzy się masa przypominająca swą konsystencją piasek. Zabawy z wykorzystaniem mąkoliny to uczta dla zmysłu dotyku, a wraz z foremkami (do piaskownicy albo do ciasta) stanowi wspaniałe przypomnienie lata.
  • Gniotki – po wsypaniu mąki do balona powstaje tzw. gniotek, czyli kuleczka zmieniająca swoje kształty pod wpływem dotyku. Warto ją odrobinę ożywić np. dorysowując oczy, usta i dokładając zwariowaną czuprynę np. z włóczki.
  • Pierogi, a może pierniki – mąka to składnik wielu dań obiadowych i słodkości. Wykorzystaj naturalną ciekawość dziecka i pozwól sobie pomóc w lepieniu pierogów, mieszaniu ciasta, wykrawaniu czy zdobieniu pierników. 

2. Ziarna

Ryż, groch, fasola, kawa, ciecierzyca, pieprz… Jest wokół nas bardzo wiele ziaren i ziarenek, które możemy wykorzystać w zabawie z dzieckiem stymulując zmysł dotyku, wzroku a nawet słuchu.

  • Akcja segregacja – wsyp przynajmniej dwa rodzaje ziaren do miski i poproś dziecko, aby je posegregowało. To wyzwanie dobrze sprawdza się w przypadku maluchów. Starsze dzieci mogą zainteresować się przenoszeniem np. ziarna fasoli na łyżce z jednej miski do drugiej rozstawionej w odległości 2-3 metrów. Dużą przyjemność sprawia także samo dotykanie ziaren i ich przesypywanie.
  • Kolorowa posypka – wystarczy kolorowa krepa, ryż i ciepła woda, by te małe ziarenka zamieniły się w bajeczną posypkę. Jak to zrobić? Wkładamy krepę do naczynia z ciepłą wodą. Kiedy woda zostanie zabarwiona wyciągamy krepę i wrzucamy ryż na ok. 5 minut. Po odsączeniu ziaren należy je dobrze wysuszyć i bawić do woli.
  • Grzechotki – wsypując ziarna do jakiegokolwiek plastikowego lub metalowego opakowania po kosmetykach czy żywności stworzysz znakomity instrument domowej roboty. Możesz poeksperymentować z dzieckiem i stworzyć grzechotki o odmiennych dźwiękach wsypując inną ilość lub rodzaj ziaren.
  • „Wyklejziarnki”– przyklejając różnorodne ziarna do papieru można stworzyć zaskakujące arcydzieła. Ziarenka mogą stanowić całość jak i element prac plastycznych (np. ziarna kawy uzupełniają postać narysowanej wcześniej dziewczynki i stają się guzikami przy sukience).

3. Kubki i puszki

Plastikowe, papierowe, metalowe…

  • Budowanie – z wielu kubków można tworzyć wyjątkowe budowle, większe od samych dzieci. Do takiej zabawy najlepiej nadają się kubki po np. jogurtach. Nic nie kosztują, a mogą stać się ulubioną kolekcją „klocków”, których ilość stale się zwiększa i daje nowe możliwości konstrukcyjne. Część dzieci czerpie największą radość z budowania, część z burzenia. Takie plastikowe kubeczki sprawdzają się w obu przypadkach, gdyż są lekkie, dość mocne a zarazem bardzo bezpieczne.
  • Telefon – połączenie dwóch kubków sznurkiem po jego naciągnięciu tworzy telefon. Baw się na różne sposoby. Powtarzajcie słowa. Mówcie cicho, głośno, cienkim i grubym głosem. Udawajcie, ze rozmawiacie przez telefon.
  • Z kubka do kubka – dzieci uwielbiają zabawy z wodą. Do jednej z najprostszych można zaliczyć przelewanie wody z kubka do kubka. Wystarczy, że przygotujesz tacę czy blaszkę do ciasta, które będą wyznaczały miejsce zabawy. Dzięki temu zabezpieczysz przed zamoczeniem ubrania jak i przestrzeń wokół dziecka. Zdaje się, że dla wielu rodziców to właśnie bałagan bądź potencjalne zniszczenia stają się dużym hamulcem w zabawie. Zamiast rezygnować z pewnych aktywności zastanów się, jak możesz ograniczyć szkody.
  • A kuku! – to jedna z najstarszych zabaw na spostrzegawczość, która za każdym razem sprawia ogromną frajdę. Skarb, którym może być guzik lub ulubiony klocek, schowany pod jednym z trzech kubków, próbuje umknąć czujnym oczom dziecka. Zabawa polega na tym, by nie stracić go z pola widzenia.

4. Gazety

Jak wykorzystać stare czasopisma bądź gromadzące się broszury reklamowe?

  • Papierowa koszykówka – zgnieć papier i stwórz z niego kule. Wraz z dzieckiem rzucajcie do celu, jaki sobie wyznaczycie. Tytułowy kosz może zastąpić garnek, miska, karton, a także obręcz zrobiona z twoich lub dziecięcych ramion.
  • Statki – przypomnij sobie, jak w prosty sposób można zrobić z papieru statek lub czapkę. Naucz tego krok po kroku swoje dziecko i włączcie papierowe cacko do wspólnej zabawy. Razem puszczajcie statki np. w wannie lub w misce. Jeśli wciągną was tego typu prace idźcie poziom wyżej i sięgnijcie po origami.
  • Wdech-wydech – podrzyjcie papier na małe kawałki, a następnie przy użyciu słomki na wdechu przenoście małe skrawki np. z talerzyka na talerzyk. Odwrotną wersją tego zadania jest położenie papierka na dłoni i za pomocą siły własnego wydechu wprawienie go w ruch. Aktywności te usprawniają rozwój mowy i są ważnym elementem profilaktyki logopedycznej.

5. Włóczki

Za pomocą kolorowych nitek można wyczarować różne zabawy.

  • Pajęczyna – użyj włóczki do stworzenia sieci będącej domowym torem przeszkód dla dziecka, a może nawet wszystkich członków rodziny. Wykorzystaj stoły i krzesła oraz wszystkie elementy w mieszkaniu, które ułatwią przygotowanie sieci do tego wyzwania na gibkość.
  • Wazoniki – Posmaruj butelkę klejem a następnie owijaj ją starannie włóczką tworząc kolorowe wzory. W ten sposób powstanie własnoręcznie zrobiony wazon.
  • Wyklejanie włóczką – malownicze, wielobarwne prace z włóczki mogą powstać także na kartce papieru. Ciekawe efekty daje nakładanie włóczki w formie spirali, fal, pasków. 
  • Pompon – to jeden z prostszych sposobów na wykonanie puchatej kulki. Zwińcie włóczkę na prostokątnym kawałku papieru, na kubku lub innym przedmiocie, z którego będzie można ją potem zsunąć. W połowie szerokości tak powstałej pętli, w jej poprzek zawiąż ciasno supełek, a następnie rozetnij włókna na końcach. Tak powstała wyjątkowa piłka może posłużyć do dalszych zabaw lub stać się po prostu zabawką.

6. Poduszki

Nadają się nie tylko do spania! Mają sobą o wiele więcej do zaoferowania.

  • Masażyki – miękka poduszka nadaje się idealnie pod głowę lub brzuszek dziecka, kiedy podsuwa swoje plecy do masowania. Masażyk może przybrać wesołą formę opowiastki, której elementy odzwierciedlone są za pomocą ruchu (np. „Pisze Pani na maszynie…”). Można samemu tworzyć historie i malować je dłońmi na plecach dziecka.
  • Mostek – rozłóż poduszki na podłodze. Niech staną się mostem nad rwąca rzeką, po którym należy przejść utrzymując równowagę.
  • Przytulanki – za pomocą szalika zwiąż poduszkę w połowie szerokości. W ten sposób powstanie maskotka. Nałóż na nią czapkę, a może będzie jej pasowała koszulka twojego dziecka? Poduszkowe przytulanki mogą stać się przedszkolakami w grupie prowadzonej przez dziecko lub zwierzątkami, z którymi należy wyjść na spacer. 

Źródło:www.dziecisawazne.pl zamieściły Izabela Druba, Łucja Juźwiuk

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

MAMO, TATO NAUCZ MNIE WYCINAĆ NOŻYCZKAMI

Choć sprawne posługiwanie się nożyczkami wydaje się dorosłym proste i oczywiste, dla małego dziecka stanowi nie lada wyzwanie.

Wycinanie wpływa pozytywnie na rozwój małej motoryki, koordynacji ręka-oko. Dlatego warto rozpocząć przygodę z nożyczkami około trzeciego roku życia dziecka.

Początkowo zalecam używanie nożyczek dla dzieci z metalowymi, zaokrąglonymi ostrzami.

Najpierw nauczcie dziecko właściwego chwytu. Dla ułatwienia możecie oznaczyć oczko nożyczek na kciuk, np. dowiązać krótką wstążeczkę lub okleić je paseczkiem kolorowej taśmy.

Zwróćcie uwagę, którą rękę dziecko preferuje, w razie potrzeby kupcie nożyczki dla leworęcznych.

Zadbajcie o bezpieczne posługiwanie się narzędziem. Wyjaśnijcie, do czego służy, zademonstrujcie, jak działa. Pokażcie, jak bezpiecznie ciąć w kierunku „od siebie”, jak je przenosić (w dłoni zaciśniętej na ostrzu zwróconym do dołu), nie pozwalajcie biegać z nożyczkami, przechowujcie je w miejscu niedostępnym dla dziecka, ale pod ręką, aby były dostępne „na żądanie”, nigdy nie pozostawiajcie dziecka bez nadzoru podczas zabawy w wycinanki.

Aby pierwsze wrażenia były pozytywne, wybierzcie papier odpowiedniej twardości. Polecam papier kolorowy lub papier kserograficzny. Źle dobrany papier może utrudnić działanie.

Proponuję naukę wycinania wg następującego planu:

1. Zabawa w „jest ok”.
Pokażcie dziecku gest i wyjaśnijcie, co oznacza. Pobawcie się. Np. wymieniajcie różne potrawy i pokazujcie gest w górę lub w dół. Zabawa przygotuje dziecko do trzymania kciuka w górę przy wycinaniu.

2. Zabawy z klamerkami.
Bawcie się w przypinanie klamerek. Dziecko poćwiczy ruch między kciukiem a pozostałymi palcami.

3. Ćwiczenie właściwego chwytu nożyczek.

4. Ćwiczenie otwierania i zamykania nożyczek „na sucho”.

5. Ćwiczenie cięcia w powietrzu.

6. Ćwiczenie ustawiania ostrza nożyczek prostopadle do papieru.

7. Odcinanie kawałków papieru.
Przygotuj paski papieru szerokości ok. 3 cm i podziel poprzecznymi kreskami na „okienka”. Dziecko jednym ruchem odcina każdy kawałek papieru.

8. Cięcie papieru po linii prostej.
Kartkę papieru formatu A4 potnij w poprzek na paski szerokości ok 4 cm. narysuj na nich wyraźne linie proste. Dziecko tnie papier po wyznaczonej linii. Wyznacz linie za pomocą oddalonych od siebie kropek. Dziecko tnie „po kropkach”.

9. Nacinanie papieru.
Pasek papieru szerokości ok. 4 cm podziel wyraźną linią wzdłuż na połowę. Dziecko nacina papier prostopadle do linii, która wyznacza granicę cięcia. Przygotuj kartkę papieru formatu A5. Dziecko nacina brzegi kartki dookoła w kierunku do środka.

10. Cięcie papieru po linii falistej.
Na paskach papieru narysuj szerokie, łagodne fale. Dziecko tnie po wyznaczonej linii.

11. Cięcie po łuku.
Przy brzegach kartki narysuj oddalone od siebie półokręgi. Dziecko wycina fragmenty papieru, tnąc po łuku.

12. Wycinanie prostych kształtów.
Na kartce formatu A5 narysuj trójkąt, którego podstawę stanowi dłuższy brzeg kartki. Zaznacz wierzchołki kropkami. Dziecko tnie od kropki do kropki. Powtórz to samo z kwadratem lub prostokątem.

13. Wycinanie koła.
Na kartce formatu A5 narysuj koło styczne z brzegiem kartki papieru (możesz zaznaczyć to miejsce kropką) lub połącz je z nim linią prostą, żeby ułatwić start. Dziecko wycina po okręgu.

14.Wycinanie kształtów.
Zacznijcie od dużych, prostych i wyraźnych kształtów. Stopniowo przechodźcie do mniejszych, bardziej skomplikowanych.

Pamiętajcie, że powyższe działania powinny być przede wszystkim dobrą zabawą. Równolegle do podanych ćwiczeń inicjujcie „swobodne” cięcie różnych materiałów: wałeczków plasteliny, plastikowych rurek, świeżych liści, pędów zielonej cebulki, liści sałaty, sznureczków i wstążeczek, kawałków tkanin, oraz papieru. Stopniowo włączajcie różne jego rodzaje; gazetowy, pakowy, prezentowy, folię aluminiową, bibułę, cienką tekturkę itp.

Powtarzajcie ćwiczenia wielokrotnie.

Dziecko może wycinać dopóki się nie zmęczy lub nie znudzi.

Zaczynajcie od dużych, prostych kształtów.

Nie wyręczajcie dzieci, same poradzą sobie najlepiej, jak potrafią.

Zgromadźcie pierwsze wycięte kawałki papieru i naklejcie na kartkę w dowolny sposób. Powstanie pamiątkowy kolaż.

Bądźcie cierpliwi. Nie ponaglajcie. Każde dziecko posiada własne tempo rozwoju. Nauka wycinania to proces, nie wyścig.

Mam nadzieję, że powyższe rady pomogą dzieciom opanować umiejętność wycinania, którą będą chętnie doskonalić podczas działań plastycznych.

OPRACOWAŁY: Izabela Druba, Łucja Juźwiuk

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nauka i życie w domu - jak to pogodzić ?

Lekcje w czasie kwarantanny.

Decyzja o zamknięciu szkół, choć konieczna i zrozumiała, zaskoczyła wszystkich: uczniów, nauczycieli, a przede wszystkim rodziców. Chodzi nie tylko o to, jak zorganizować opiekę nad dzieckiem, lecz także jak podejść do obowiązku nauki w domu.  Również dla nauczycieli ta sytuacja jest trudna i zupełnie nowa. Część z nich już w pierwszych dniach bez szkolnych lekcji przesłała uczniom informacje o zakresie materiału do opanowania podczas kwarantanny. To wzbudziło w niektórych rodzicach poczucie, że muszą wejść w rolę nauczycieli własnych dzieci. A przecież rodzice mają swoją pracę, obowiązki, nie muszą też mieć kompetencji w zakresie nauczania.

Warto na początek powściągnąć emocje. Niespodziewane sytuacje powodują stres. Nauczyciele denerwują się, bo myślą o tym, jak uchronić uczniów przed zaległościami

i wywiązać się z realizacji podstawy programowej. Rodzice martwią się o to, jak zapewnić dzieciom zajęcie, a jednocześnie pracować zawodowo. Wszyscy chcą dobrze, choć może nie wszyscy potrafią to odpowiednio zakomunikować.

Tymczasem przyglądają się nam dzieci i młodzież. Sami są przejęci niezwykłą sytuacją, być może przestraszeni czy sfrustrowani. Potrzebują wsparcia, rozluźnienia napiętej sytuacji. Dlatego lepiej kilka razy głęboko odetchnąć i ustalić plan działania na najbliższe dni. O co warto szczególnie zadbać?

  1. Pozytywny nastrój.

Zagrożenie epidemią to poważna sprawa, ale warto chronić rodzinę przed życiem w ciągłym strachu. Lepiej unikać częstego słuchania serwisów telewizyjnych i radiowych (niech dorośli sprawdzają je 1-2 razy dziennie, dzieciom wystarczy odpowiadać na ich pytania, jeśli takie się pojawią). Stres źle wpływa na nasz organizm, obniża także odporność. Warto zrobić, co w naszej mocy, by zachować spokój.

Niemal wszyscy źle znoszą sytuację, gdy tracą – przynajmniej częściowo – kontrolę nad swoim życiem. Dorośli i dzieci musieli teraz zmienić swoje plany i przyzwyczajenia, zrezygnować ze spotkań towarzyskich, zajęć sportowych, wypraw do kina. Ale warto sobie przypominać o tym, że wcale nie jesteśmy bezradni. Właśnie pozostając w domu, dbamy o bezpieczeństwo swoje i bliskich. To nasz sposób sprawowania kontroli nad zagrożeniem. Dobrym pomysłem jest rodzinna narada i sporządzenie listy rzeczy, które najskuteczniej poprawiają humor. Wypiszcie ulubione filmy, gry, piosenki, dania. Sprawiajcie sobie drobne przyjemności. Nie zapominajcie o ćwiczeniach, bo ruch bardzo dobrze wpływa na samopoczucie (stymuluje wydzielanie hormonów odpowiedzialnych za stabilny nastrój), a także wspiera odporność.

  1. Określony plan dnia.

W czasie kwarantanny nie trzeba spieszyć się do szkoły, można nieco dłużej pospać (a sen sprzyja odporności i dobremu samopoczuciu).

Ale warto zadbać o zachowanie regularnego rytmu dnia, stałych pór nauki, posiłków, odpoczynku. Po przebudzeniu niech dziecko wykonuje wszystkie codzienne obowiązki, takie jak posłanie łóżka, zjedzenie śniadania, ubranie się, umycie zębów. Warto wywietrzyć pokój, a potem zasiąść do nauki. Nauczyciele przesyłają uczniom wytyczne, określają, jakie teksty należy przeczytać, jakie zadania wykonać. W ostatnich dniach tworzone są platformy do nauki online (także na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej, gdzie oprócz lekcji znajduje się zbiór inspiracji i wskazówek, z jakich źródeł korzystać).

 

Początek formularzaDół formularzaTo dla wszystkich wyzwanie, ale jak bardzo wzrosną kompetencje cyfrowe dzieci i nauczycieli! Poza tym uczniowie mogą realizować kolejne tematy z ćwiczeń  zgodnie z ustaleniami przekazanymi przez nauczycieli za pomocą informacji zamieszczanych na stronach internetowych swoich grup przedszkolnych. O stały rytm dnia warto zadbać szczególnie w przypadku dzieci wysoko wrażliwych, dzieci z nadpobudliwością psychoruchową oraz zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Ale także innym może pomóc rutyna – pozwala czuć, że jesteśmy bezpieczni, a świat nadal przewidywalny.

Naukę domową można zaplanować na wzór przedszkolnego planu i trzymać się dobrze znanego rytmu (np. mowa i myślenie w poniedziałek i wtorek, plastyka we wtorek i czwartek, muzyka w środę i piątek, matematyka w piątek  itd.). Ale można także wybrać inną metodę i przerabiać większe partie materiału blokami tematycznymi (jednego dnia nauki z mowy i myślenia, innego matematyczne).

3 Samodzielność i odpowiedzialność.

Czas nauki w domu to może być cenne doświadczenie dla całej rodziny. W tym trudnym czasie wszyscy powinniśmy starać się sobie pomagać. Nawet jeśli nie wszystko da się zrealizować, upewniajmy się nawzajem, że mamy dobre intencje i gotowość do współdziałania w miarę możliwości.

Samodzielne zdobywanie wiedzy przynosi dzieciom wiele satysfakcji, stąd ważne jest organizowanie szerokiego pola do doświadczeń i eksperymentów np. Jak powstaje kolor? Każdy rodzaj zabawy rozwija umiejętności.

4 Zasady (współ)pracy w domu.

W wielu domach sytuacja jest dość wyjątkowa – pod jednym dachem znajdują się rodzice, którzy mają możliwość pracy zdalnej z domu, i dzieci uczące się online. Wszyscy mają ważne sprawy do załatwienia, muszą korzystać z komputera i WiFi, czasem chcą o coś spytać. Ktoś musi przygotować posiłek, posprzątać, zająć się domowym zwierzakiem, wstawić pranie. Bywa, że pojawiają się spięcia. Dlatego warto ustalić zasady współpracy. Np. określić gest czy sygnał, który oznacza: „Teraz do mnie nie mów, muszę się skupić”. Spróbujcie ustalić, kiedy jest czas pracy i nauki, a kiedy robicie sobie przerwę. Dla dziecka to ważne, żeby mieć jasny komunikat, kiedy będzie czas na przytulanie, chwilę zabawy, rozmowę. Jeśli dziecku trudno jest znaleźć dla siebie zajęcie, podczas gdy rodzice są pochłonięci pracą, warto razem sporządzić listę rzeczy do zrobienia. Np. czytanie ulubionego czasopisma popularnonaukowego, rozwiązywanie aktywności w magazynach i książkach, oglądanie filmu w angielskiej wersji językowej, słuchanie audiobooków, malowanie, rysowanie, szycie itp.      5 Zajęcia praktyczne.

Nauka to nie tylko poznawanie teorii. Podczas przymusowego siedzenia w domu można przećwiczyć wiele praktycznych umiejętności typu: mierzenie płynów , waga , wielkości, proporcje , kształty figur geometrycznych , przeliczanie, klasyfikowanie, – to wszystko przyda się w kuchni podczas np. pieczenia ciasta. Sprzątanie pomaga w zrozumieniu zasad fizyki (np. z myślą o grawitacji lepiej sprzątać od góry do dołu). Jest też czas, by godzinami podróżować palcem po mapie. Sadzenie cebuli czy ziół jest dobrą okazją do poznania etapów wzrostu rośliny i prowadzenia obserwacji. Pamiętajmy, że dzieci uczą się także oglądając filmy przyrodnicze, rozwiązując krzyżówki czy grając w gry. Nowoczesne technologie dają im wiele możliwości. Przez Internet można grać z kolegami w chińczyka albo zaprosić dziadka na wideokonferencję, by porozmawiać o tym, „jak było dawniej”.

 

                                                                                                                                                                  Opublikowała: Joanna Jaźwińska

                                                                                                                                                                  Źródło : magazyn „Świerszczyk”

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Sensoryczna nauka matematyki (22 pomysły)

Rozpoczynając ze swoim dzieckiem przygodę z matematyką, przede wszystkim należy pamiętać, że na wszystko jest czas i każde dziecko rozwija się inaczej. Nie przyspieszajmy niczego na siłę. Postarajmy się, żeby nauka matematyki w sposób naturalny wkradła się do codziennych czynności i zabaw, wówczas dziecko we własnym tempie przyswoi sobie niezbędną wiedzę.

Zabawa w matematykę

Zadbajmy o to, żeby szczególnie pierwsze kroki w tę dziedzinę były częścią odkrywania świata, doświadczaniem, eksperymentowaniem, a nie żmudną procedurą polegającą na wyuczeniu się na pamięć cyfr. Starajmy się włączyć w to jak najwięcej zmysłów. Dziecko najlepiej poznaje świat, gdy ma możliwość go dotknąć, poczuć. Kiedy chcemy wytłumaczyć mu, że liczba 10 jest większa od 1, pokazanie symboli na kartce niewiele mu powie. Jeśli natomiast do pierwszego pojemnika wrzucimy jeden, a do drugiego dziesięć koralików, a w dodatku pozwolimy dziecku zanurzyć w nich ręce, będzie mogło ono za pomocą konkretu, a nie abstrakcji zrozumieć różnicę.

Zanim nasze dziecko wejdzie w tajemniczy świat całek i macierzy, powinno poznać podstawy – najlepiej i najłatwiej zrobić to w formie zabawy. Sposobów jest mnóstwo i nie potrzeba do tego jakiś szczególnie wyszukanych gadżetów. Do rozpoznawania cyfr warto wykonać solidne karty, które mogą się przydać do wielu zajęć wspierających naukę. Poniżej kilka inspiracji, jak w formie zabawy przekazać dziecku wiedzę matematyczną. Wszystkie są proste i niekosztowne.

1. Wyklejanki/Prace plastyczne

Możemy przygotować pomoce edukacyjne wcześniej albo wykonywać je razem z dzieckiem. Na wydrukowany bądź namalowany przez dziecko szablon przyklejamy dodatki w takiej liczbie, jaką wskazuje wylosowana cyfra. Może to być doklejanie oczu potworom, kropek biedronce, gałek lodów w rożku, piór ptakowi czy pestek arbuzowi.

2. Liczenie ze smakiem

Kto powiedział, że do nauki liczenia nie można włączyć zmysłu smaku? Na podwieczorek przygotujmy kilka miseczek z różnymi smakołykami: rodzynkami, pestkami dyni, kawałkami owoców. Dziecko wybiera kartę i kładzie sobie (do jogurtu, na talerzyk albo prosto do buzi) tyle wybranego smakołyku, ile wynosi wartość wylosowanej cyfry. Jest to motywacja do szybkiego zrozumienia, która cyfra oznacza mniej, a która więcej.

3. Wyszukaj i policz

Do tej zabawy dobrze jest mieć przygotowany stały zestaw pomocy edukacyjnych. Mogą to być guziki czy koraliki w określonych kolorach albo wydrukowane szablony. Rozkładamy je na stoliku i prosimy o odnalezienie i policzenie np. czerwonych koralików, zielonych guzików, pszczółek czy biedronek. Na koniec dziecko ma odnaleźć kartę z cyfrą odpowiadającą ilości.

4. Nawlekanie koralików

Dziecko losuje kartę, a następnie nawleka na sznurek czy rzemyk odpowiednią liczbę koralików.

5. Sortowanie

Przygotowujemy 10 miseczek, kubeczków czy rolek po papierze toaletowym; numerujemy je kolejno. W osobnym pojemniku trzymamy przedmioty, które będą segregowane. Mogą to być guziki, kasztany, patyczki czy jakiekolwiek inne skarby. Dziecko wrzuca do środka liczbę przedmiotów odpowiadającą cyfrze podanej na pojemniku.

6. Lokomotywa

Drukujemy wagony z określonymi cyframi i wsadzamy pasażerów lub wybrany przez dziecko towar w takiej ilości, jaka jest wskazana na wagonie.

7. Zabawa klockami

Przyklejamy cyfry do klocków albo po prostu budujemy wieżę z takiej ich liczby, jaka jest wskazana na wybranej karcie.

8. Koło i klamerki

Wycinamy z papieru koło i dzielimy je na 10 równych części. W każdej rysujemy kolejno określoną liczbę kropek: 1, 2, 3… Na brzegach klamerek do bielizny wypisujemy cyfry 1–10. Zadaniem dziecka jest dopasować cyfrę do liczby kropek w danym przedziale i przypiąć odpowiedni spinacz.

9. Pudło na żetony

Wycinamy żetony z kolorowego, grubego papieru, w pudle robimy szpary. Każda z nich ma przyporządkowany kolor i cyfrę. Przykładowo pierwsza szpara będzie oklejona dookoła kolorem niebieskim, obok będzie cyfra 1; wykonujemy więc jeden żeton w kolorze niebieskim. Druga, oklejona kolorem zielonym, obok będzie miała cyfrę 2, więc musimy wykonać dwa zielone żetony. Dla ułatwienia możemy zrobić różne rozmiary szpar dla określonych kolorów – ale muszą im odpowiadać odpowiednio różne rozmiary żetonów.

10. Przeciąganie sznurka

Na grubej kartce (gramatura minimum 250 g/m2) drukujemy bądź rysujemy cyfry. Następnie ich wnętrze dziurawimy śrubokrętem albo ołówkiem. Zadaniem dziecka jest przewlekanie sznurka przez dziurki wzdłuż ścieżki danej cyfry. Zamiast kartki można użyć tektury albo styropianowych tacek po produktach spożywczych.

11. Rysowanie paluszkiem

Do pudełka (np. po butach) wsypujemy piasek. Losujemy kartę i prosimy dziecko, żeby narysowało paluszkiem w piasku kształt wylosowanej cyfry.

12. Losowanie

Przed tą zabawą można wybrać się na spacer w poszukiwaniu skarbów. Kamyki, patyczki, szyszki będą doskonale się nadawały. Skarby wsypujemy do worka i prosimy o wylosowanie 5 szyszek. Dziecko musi zaangażować w tę zabawę zmysł dotyku. Na końcu prosimy o wskazanie karty z cyfrą 5.

13. Przyczepianie kamerek

Do kartki z wydrukowaną cyfrą dziecko przypina tyle klamerek do bielizny, ile wskazuje cyfra. Grzbiety klamerek możemy pokolorować na taki kolor jak cyfra na kartce. To ułatwi sortowanie.

14. Nauka z muzyką

W naukę liczenia przez zabawę włączmy również zmysł słuchu. Ile razy uderzyłam łyżką w garnek? Ile razy klasnęłam? Ile razy klepnęłam cię w kolano czy plecy?

15. Szczypce w ruch

Do tej zabawy potrzebne nam są pojemniki w postaci wytłoczek po jajkach albo foremek na muffiny, szczypce do grilla czy cukru w kostkach i dowolne drobne elementy. Na dnie pojemnika kładziemy karteczki z cyframi, a zadaniem dziecka jest włożyć do niego tyle przedmiotów, ile wskazuje cyfra. W tej zabawie świetnie sprawdzają się guziki, kamyki czy małe pompony pasmanteryjne.

16. Nakarm mnie

Przygotowujemy arkusze z ulubionymi zwierzętami dziecka. Na brzuszku powinny mieć przyklejoną bądź wydrukowaną cyfrę. Na osobnych karteczkach drukujemy małe przysmaki zwierząt. Dziecko losuje kartę, jeśli jest to żabka z cyfrą 5, jego zadaniem jest położyć na arkuszu 5 karteczek z muchami, jeśli pszczółka z cyfrą 3 – 3 karteczki z kwiatkami.

17. Paluszek i główka

Na kartce w pionie wpisujemy kolejno cyfry, obok każdej rysujemy głowę gąsienicy. Zadaniem dziecka jest domalowanie paluszkiem zamoczonym w farbie takiej liczby brzuszków, jaką wskazuje cyfra. Pierwsza gąsienica będzie bardzo krótka, ostatnia bardzo długa. To ćwiczenie wykonane do końca świetnie ukaże dziecku różnice pomiędzy poszczególnymi cyframi, podziała na wyobraźnię.

18. Wycinanki

Jeśli macie dziurkacz, niech dziecko wytnie tyle dziurek w kartce, ile wskazuje cyfra.

19. Wyklejanki – malowanki

Niech dziecko wylepi cyfrę plasteliną, wydzierankami z kolorowego papieru, małymi pomponami albo pomaluje farbką, cokolwiek, byleby spełniało swoje artystyczne zapędy, mieszcząc się w granicach kształtu cyfry.

20. Zabawa sznurkiem

Możemy poprosić dziecko, żeby ułożyło kształt cyfry na wydrukowanym szablonie albo obok niego. Ważne, żeby sznurek był bardzo plastyczny.

21. Piszemy – znajdujemy

Wyciągamy kartę, a dziecko ma znaleźć np. biedronkę z taką samą liczbą kropek.

22. Wykorzystanie istniejących zabawek

Mastermind, drewniane klocki, spadające małpki czy mnóstwo innych zabawek i gier można zamienić w pole do nauki matematyki. W krainie małpek zapanował chaos – w niebieskim obozie znów jedna uciekła, musimy je przeliczyć. W miasteczku wieży wybudowanych z klocków pojawia się złodziej i po tym jak mały konstruktor się odwróci, znika jakaś „cegła”. Trzeba pilnie wezwać budowniczego i dołożyć element do zniszczonej wieży. Ciężarówka właśnie przywiozła 4 cegły, trzeba ją rozładować. W żłobku trzy pluszaki chcą skakać po łóżku, dwa są głodne, a cztery zrobiły siusiu i trzeba im zmienić pieluszkę – ręce pełne roboty.

Jeśli widzimy, że nauka liczenia nawet w takiej postaci nudzi albo irytuje dziecko, odpuśćmy na kilka dni. Wyciągając pomoce, oznajmijmy, że mamy ochotę na tę zabawę i spytajmy, czy dziecko chce dołączyć. Jeśli widzimy stanowczy sprzeciw, nie nalegajmy, odłóżmy to na jakiś czas albo spróbujmy nauki w innej formie. Najważniejsze to do niczego nie zmuszać i nie wywierać na dziecku presji.

Oprócz wykorzystywania wyżej zaproponowanych zabaw, starajmy się, żeby liczenie było wpisane w codzienny rytm dnia. Przykład? „Nakryj, proszę, do stołu. Dziś obiad wspólnie zje pięć osób. Rozłóż więc pięć widelców”„Popatrz, zerwałam trzy kwiatki żółte i dwa białe. A Ty?”, „Spójrz, narysowałam patykiem na ziemi cyfrę 2. Przyniesiesz mi dwa kamienie i położysz obok?”.

Źródło:www.dziecisawazne.pl zamieściły Izabela Druba, Łucja Juźwiuk  

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przedszkolak poznaje język angielski

 

Głównym celem nauczania języka obcego w przedszkolu jest wspieranie wszechstronnego rozwoju dzieci, przygotowanie ich do spotkania z inną kulturą i językiem oraz rozwijanie postawy badawczej i rozbudzanie ciekawości.

W wieku przedszkolnym zdolności dzieci są wyjątkowe. Aparat wymowy dziecka jest bardzo plastyczny, pozwala na właściwą artykulację głosek a więc na opanowanie poprawnej wymowy w danym języku bez śladu obcego akcentu. Dzieci podczas nauki nie boją się popełniać błędów. Chętnie mówią, powtarzają, naśladują, fantazjują. Ogromną radość sprawia im eksperymentowanie, odkrywanie czegoś nowego.

Nauka języka odbywa się poprzez zabawy ruchowe, gry, wyliczanki, rymowanki, piosenki. Dzięki różnorodnym formom aktywności dzieci łatwiej nabywają umiejętności językowe. Nauka w tym wieku to zabawa a zabawa to ruch. Od najmłodszych lat dzieci zauważają, że język jest nie tylko środkiem komunikacji ale też środkiem poznania kultury danego kraju. Ucząc się języka obcego dzieci poznają ,,inny świat” - kraj swoich rówieśników i ich zwyczaje.

W okresie przedszkolnym dzieci są ciekawe wszystkiego, łatwiej więc zmotywować je do nauki. Sukcesy osiągane na tym etapie kształcenia wyzwalają chęć do nauki języka w następnych latach.

Jak wspierać dziecko w nauce języka angielskiego w domu?

postarajmy się, by nauka angielskiego była dla dziecka przede wszystkim dobrą zabawą w przyjaznej atmosferze,

• wystarczy, jeśli domowa zabawa z językiem angielskim będzie trwać kilka do kilkunastu minut dziennie,

wychodźmy naprzeciw inicjatywom dziecka, pozwólmy mu decydować o formie zabawy – uczestniczmy w proponowanych przez nie grach i słuchajmy piosenek, wierszy, rymowanek które chce nam zaprezentować,

pokazujmy dziecku, że doceniamy jego umiejętności i starania bez względu na osiągane efekty,

bądźmy stałymi towarzyszami dziecka w procesie uczenia się języka – dziecko nie oczekuje od nas doskonałej znajomości angielskiego, lecz naszej obecności, kiedy ono się uczy; obecność ta wpływa pozytywnie na samopoczucie dziecka oraz na kształtowanie jego samooceny i motywacji,

ograniczmy nasze własne oczekiwania odnośnie efektów, jakie dziecko może osiągnąć, nie zmuszajmy dziecka do niczego, na co nie jest gotowe – obserwujmy jego reakcje na nasze pomysły i propozycje,

• dobrym pomysłem jest systematyczne wprowadzanie ćwiczeń powtórzeniowych w formie ulubionych gier czy zabaw językowych,

• przedszkolak najskuteczniej zapamiętuje nowe informacje, jeśli odnoszą się one do znanej mu rzeczywistości, ograniczającej się do domu rodzinnego i codziennych czynności,

• ważnym elementem nauki jest nagradzanie pochwałą w przypadku każdego, nawet najmniejszego sukcesu,

• obserwacja upodobań dziecka pozwoli rodzicowi skupić się na tym, co dziecko lubi w nauce języka najbardziej, może zakupić mu układanki, gry do nauki języka obcego /mogą być to zwykłe gry planszowe jak i komputerowe/

• jeżeli dziecko chętnie zgłębia tajniki języka obcego i ma do tego predyspozycje, zainwestujmy w dziecko i zapiszmy je na zajęcia dodatkowe w wybranej szkole językowej,

• bądźmy w stałym kontakcie z nauczycielem języka angielskiego w przedszkolu – traktujmy go jak partnera, który troszczy się o postępy dziecka na równi z nami i informujmy go o swoich uwagach i spostrzeżeniach.

Polecane strony internetowe:

 

 

Opracowały Izabela Druba,  Łucja Juźwiuk

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

              Jak zainteresować dziecko literaturą? Czy warto?

                       Wśród przedmiotów, które otaczają dzieci doniosłe znaczenie ma książka. Jest ona podstawową drogą upowszechniania     kultury, przekazywania doświadczeń i wiedzy. Rolę książki w życiu człowieka określa się najpiękniejszymi zwrotami: „jako wiernego   przyjaciela”, ‘niewyczerpane źródło wiedzy” czy „przewodnik po labiryncie świata”. Aby jednak te bezsprzecznie celne określenia mogły   dominować w życiu konkretnych jednostek, trzeba aby od najmłodszych lat kontaktować dziecko z książką i prezentować mu   odpowiednio jej walory. I tu zdanie dla nas dorosłych zapoznawania dzieci z literaturą piękną, kształtowanie przyszłych odbiorców poezji.   Wymaga to od nas znajomości utworów i umiejętności ich oceny (chodzi tu o myśl przewodnią utworu, cechy charakterystyczne   bohaterów, rozwój akcji itp.) oraz pamięciowego opanowania różnych pozycji poetyckich i gotowości ich recytowania przy nadarzających   się okazjach.

  Ze względu na wszechstronność swego oddziaływania właśnie praca z książką tworzy najlepszą okazję w kształceniu języka dziecka i     jednocześnie aktywizuje jego procesy poznawcze. Dzieci słuchając opowiadania wyobrażają sobie nakreśloną za pomocą słowa sytuację,   kojarzą poszczególne fakty tworząc logiczną całość, ustosunkowują się do przedstawionych faktów czy bohaterów, dokonują oceny ich   postępowania. Jednocześnie słuchając pięknej literackiej mowy mają wzór do naśladowania, wzbogacają swój słownik, ponieważ po   wysłuchaniu utworu zadają  pytania, formułują oceny. Często jeśli treść opowiadania była interesująca odtwarzają ją w zabawie,   powstają  dziecięce teatrzyki. Tak więc słuchanie utworu literackiego aktywizuje zarówno myślenie jak i mowę dzieci.

 Kontakt dziecka z książką zaczyna się od zainteresowań ilustracją. Ważną sprawą jest przyswojenie dzieciom umiejętność „czytania”   ilustracji, a przez nią budzenie i kształtowanie zainteresowań treścią. Rozmowy związane z oglądaniem ilustracji odgrywają dużą rolę.   Omawiając obrazki dążymy do tego, aby stopniowo wdrażać dzieci do spostrzegania wszystkich przedstawionych elementów oraz   wiązania ich w pewne całości, fakty. Podczas rozmowy przy obrazie można np. manipulować wyciętą sylwetą osoby, zwierzęcia,   przedmiotu. Przesuwając je w różne miejsca na obrazku wywołujemy wypowiedzi dzieci. Oglądanie i omawianie obrazu pogłębia   przeżycia literackie u dzieci.

  Dziecko w wieku przedszkolnym jest bezradne wobec tekstu słownego, jest ono całkowicie „zdane na łaskę” tych, którzy ten tekst   przekazują. Z tych właśnie względów jakość żywego słowa dorosłego nabiera szczególnego znaczenia. Aby żywe słowo spełniło swoją   rolę,  aby istotnie było jednym ze sposobów kształcenia mowy i myślenia, musi być wyraziste tzn. opowiadać treści wypowiedzi oraz   wyrażać stosunek mówiącego do tej treści (operować zróżnicowanymi elementami techniki żywego słowa: artykulacja, akcent, pauza, siła   głosu, ton oraz tempo wypowiedzi). W wieku przedszkolnym konkretno – wyobrażeniowe myślenie dziecka operuje obrazem, toteż obraz   ten trzeba wywołać – w tym wypadku żywym słowem.

 Przekazywanie dzieciom tekstu literackiego powinno mieć różne formy. Można dzieciom opowiadać treść, można czytać całość utworu   lub przeplatać  opowiadanie lekturą lub recytować niektóre urywki. W pracy tej trzeba przewidzieć również zewnętrzne akcesoria jak np.   pacynka, czy komplet kukiełek. Czytając czy opowiadając dzieciom bajkę lub opowiadanie możemy celowo np. nie dokończyć tylko im   właśnie zaproponować wymyślić zakończenie. Tego rodzaju praca rozwija u dzieci wyobraźnię, pamięć, uczy myśleć o zdarzeniach, które   już minęły, przewidywać to, co mogłoby się stać.

 Wybierając utwór dla dzieci należałoby się też zastanowić jak można je wykorzystać do ćwiczenia wymowy. W naszej literaturze dla dzieci   pisarze często używają zgłosek dźwiękonaśladowczych dla wyrazistszego przedstawienia np. zwierząt, ruchów ludzi, przedmiotów. Nie raz   w jednym opowiadaniu powtarzają się one wielokrotnie jako cząstki refrenów, stanowiąc już przez to  samo dobre ćwiczenie wymowy   np. w „Bajce o gęsim jaju” E. Zarembiny narastający refren: tur, tur, tur, szlap, szlap, szlap itd. stanowi ćwiczenie w wymawianiu trudnych   spółgłosek i grup spółgłoskowych: r, szl itp.

 Treść utworu literackiego może być i powinna tematem rozmowy. Bardzo ważną sprawą w rozmowie jest odpowiednie formułowanie   pytań. Najczęściej słyszy się pytania: O kim była mowa w utworze:, Kto jeszcze występował?, Co robiły zwierzęta? Pytania tego typu służą   przede wszystkim utrwalaniu treści utworu, ale jeśli chodzi o pracę nad myśleniem są mniej korzystne. Pytania należałoby formułować w   sposób problemowy tzn. tak, aby pobudzały do myślenia, analizowania utworu np. wyodrębniania niektórych bohaterów ich czynów i   słów, przyczyn zmian w ich postępowaniu, rozwoju akcji, swoistej oceny wydarzeń (np. Co było smutne, niebezpieczne a co wesołe,   radosne?,  Kto okazał się najlepszym przyjacielem?). W rozmowie na temat utworu należy również sprowokować dzieci do zadawania   pytań. Pytania dziecięce będą świadczyły o aktywności małych słuchaczy. Przez samo stawianie pytań dziecko przejawia postawę myślącą   (S. Szuman – „Rozwój pytań dzieci)”). Rozmowy na temat książek mogą mieć również charakter zagadek, które zadają dzieci lub dorośli   (np. w jakiej książce jest mowa o krasnoludkach, które pomogły dziewczynce znaleźć gąski? Wyłożywszy, przed dziećmi kilka książek np. o   psach i proponujemy, aby wybrały książkę, w której jest mowa o psich figlach, a następnie rozmawiamy o tych psotach. Potem polecamy   wybrać takie w których pies pomaga ludziom, zwierzętom. W rozmowie dążymy dp tego, aby dzieci popierały swe wypowiedzi   odpowiednimi ilustracjami oraz wiązały treść z własnymi przeżyciami np. mnie też odprowadza pies do przedszkola itp.

  Opowiadane lub czytane utwory budzą u dzieci żywe przeżycia emocjonalne, co w konsekwencji pobudza do wypowiedzi na temat   wysłuchanej książki, do samodzielnego opowiadania treści utworu. Swobodne wypowiedzi dzieci są jedną z najtrudniejszych form pracy   nad rozwojem mowy logicznej. Trudności dzieci w budowaniu kilkudniowych wypowiedzi na określony temat wynikają z braku   umiejętności łączenia zdań wg logicznego związku faktów, pomijania ważnych treści, z nieprawidłowej budowy zdań, z emocjonalnego   charakteru wypowiedzi (H. Mystkowska „Rozwijamy mowę i myślenie dziecka w wieku przedszkolnym”). Aby wypowiedź dziecka była   uporządkowana należy pomóc mu przez zastosowanie np. serii ilustracji czasem zasygnalizowania punktów planu np. najpierw powiesz o   tym, jakie polecenie wydał król, później o tym co zrobił starszy brat, a na końcu wszystko o młodszym bracie. Bardzo ważne jest, by   podczas powtarzania opowiadania wprowadzać nowe elementy, które będą dla dziecka interesujące i staną się dla niego bodźcem   likwidującym niechęć i nudę. W tym celu można np. polecić opowiadającemu wykorzystać przygotowane sylwety lub kukiełki bohaterów   utworu, czy układać obrazki ilustrujące to o czym ono mówi.  Wiązanie działania ze słowem ma szczególne znaczenie ze względu na   charakterystyczne w tym wieku myślenie konkretno – wyobrażeniowe.

  Zabawy inscenizacyjne to forma pracy z książką która umożliwia dzieciom rozwijanie umiejętności prowadzenia rozmowy oraz wywiera   wpływ na rozwój wypowiedzi powiązanej. Komunikatywność mowy jest tu niezbędna. Należy mówić tak, żeby partner wysłuchał                  i zrozumiał treść wypowiedzi oraz zareagował odpowiednio do toku akcji. Dziecko grając role stara się mówić wyraziście, wiązać myśl       w   logiczną całość. Realizację inscenizacji musi poprzedzić dokłada analiza utworu literackiego najczęściej w formie rozmowy. Chodzi         w niej o to, aby dzieci przygotować do wiązania słowa z działalnością. W rozmowie ustalamy kto występuje, a następnie dążymy               do wyjaśnienia cech charakterystycznych osób, ich postępowania i wypowiadania słów, omawiamy miejsce zdarzeń  i wreszcie   przypominamy sobie kolejność faktów. W trakcie przygotowania zabawy dzieci muszą rozwiązać szereg problemów: wybrać odpowiedni   utwór, dobrać i przynajmniej częściowo wykonać rekwizyty, kostiumy, scenografię. Wszystko to sprzyja samodzielności myślenia,   przewidywania i projektowania. Inscenizowanie utworu powinno być zatem twórczą pracą samego dziecka. Niech mały słuchacz sam   znajduje sposoby przedstawiania treści utworu, niech nawet popełnia pewne błędy, które w toku zabawy staną się widoczne i trzeba   będzie je poprawić. Ileż radości sprawia dzieciom   poszukiwanie właściwego sposobu przedstawienia treści utworu kolegom, rodzicom   czy pani w przedszkolu.

        Myślę, że zawarte w artykule przykłady i wiadomości pomogą państwu bardziej świadomie i kreatywnie  wzbudzić  zainteresowanie   dziecka książką. Bo warto!!

 

opracowały: Elżbieta Dobrowolska, Anna Bielawska   

    Białystok 02.04.2020r. 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dlaczego warto bawić się z dziećmi?

Codzienna zabawa jest bardzo ważna. Rodziny, które spędzające czas na wspólnej zabawie, są szczęśliwsze niż te, którym brakuje czasu. Wspólna zabawa buduje więź między rodzicami i dziećmi, a także pomaga się zrelaksować. Korzyści płynące z zabawy odczuwają zarówno rodzice, jak i dzieci.

Niektórzy rodzice przyznają, że brakuje im czasu na zabawę z dzieckiem. Codzienne czynności takie jak domowe obowiązki czy praca zawodowa są na tyle absorbujące, że brakuje sił  i chęci na inne działania.

Na szczęście zdecydowana większość rodziców zdaje sobie sprawę z tego, że zabawa jest wspaniałą formą edukacji. Bawiąc się z dziećmi można uczyć je zarówno czynności związanych z codziennymi obowiązkami domowymi jak również rozwijać ich zdolności intelektualne. Wspólna zabawa buduje więź między rodzicami i dziećmi, a także pomaga się zrelaksować. Ma nieocenioną wartość zarówno dla dzieci jak i rodziców. Wspomaga rozwój dziecka, a  rodzicowi dostarcza wielu informacji na temat swojej pociechy.

Edukacja przez zabawę jest wspaniałym sposobem, aby zachęcić do nauki nawet najoporniejsze dzieci. Odpowiednio zainteresowane zabawą dziecko nawet nie zauważy, że jest ona elementem nauki.

Kontakt przez zabawę, stymuluje rozwój poznawczy, emocjonalny i społeczny dziecka, a tym samym sprzyja jego prawidłowemu rozwojowi biologicznemu. Aby zabawa mogła istotnie przyczyniać się do rozwoju dziecka, nie wystarczy samo udostępnianie zabawek, jest potrzebna obecność rodziców w zabawie. Zabawa wzmacnia więź pomiędzy rodzicami a dzieckiem. Wygospodarowany przez rodziców czas na zabawę z dzieckiem to czas przygotowania małego człowieka do dorosłego życia.

Dziecko  zainteresowane zabawą, angażuje swoją energię, pomysłowość i inicjatywę oraz uczucia. „Zabawa w życiu dziecka nie spełnia jakiejś jednej określonej, zamkniętej izolowanej funkcji... Zabawa jest dla dziecka i myśleniem, twórczością i realizmem, fantazją i odpoczynkiem, źródłem radości. Zabawa daje dziecku tę pełnię życia, której ono potrzebuje.” (E. A. Arkin)

Pamiętajmy zatem, że główną formą działalności dziecka przedszkolnego jest zabawa i ważnym zadaniem dla nas wszystkich jest organizowanie takich sytuacji, które by jej sprzyjały. Zachęcajmy więc dzieci do podejmowania różnorodnych zabaw, które mają wpływ na wszechstronny rozwój, dzięki którym dziecko w sposób dla siebie przyjemny może nabyć niezbędne kompetencje do lepszego funkcjonowania w życiu. Wspólna zabawa z rodzicem pozwala dziecku realizować swoje plany, tworzyć fabułę, której staje się bohaterem wcielając się w różne role. Zabawa pozwala dziecku poznać świat i go zrozumieć.

Opracowały: Anna Bielawska, Elżbieta Dobrowolska

Białystok 26.03.2020

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

POMÓŻ DZIECKU W ADAPTACJI PRZEDSZKOLNEJ

Udane rozstanie może być bardzo wzmacniającym doświadczeniem – dziecko staje się człowiekiem, które ma odrębny świat, radzi sobie samo w różnych sytuacjach, a także prosi o pomoc innych dorosłych, nie tylko rodziców. Każde wyzwanie, jeśli przeżyjemy je świadomie, uważnie, w kontakcie – nawet bardzo trudne – może być budujące i wzmacniać naszą relację z drugą osobą. Adaptacja też może być takim wydarzeniem – dlatego warto dobrze się do niej przygotować. 

7 rzeczy, które może zrobić rodzic, by pomóc dziecku w adaptacji przedszkolnej

1. Odpowiedni moment

Warto zarezerwować sobie w kalendarzu czas na adaptację tak, żeby nie spieszyć się do pracy, być skupionym na tym, co dzieje się tu i teraz, a nie na tym, gdzie nie zdążę, jeśli dziecko szybko mnie nie puści. Narodziny kolejnego członka rodziny także nie są najlepszą chwilą. Idealnie byłoby, gdyby ten czas był jak najbardziej stabilny i spokojny w pozostałych obszarach życia.

2. Zbudowanie zaufania

Dzieci doskonale czują emocje rodziców, więc warto być spokojnym, skupić się na nawiązaniu relacji z kadrą i upewnieniu się, że jest to miejsce, gdzie moje dziecko będzie bezpieczne. Ten proces mogą wesprzeć wcześniejsze spotkania z nauczycielami oraz dyrektorem i wzajemne doprecyzowanie oczekiwań. 

3. Wspólne kompletowanie wyprawki

Warto włączyć dziecko w proces wybierania rzeczy niezbędnych do rozpoczęcia przygody z przedszkolem. Ważne jest też to, w jaki sposób o nim opowiadamy. Dobrze jest unikać zarówno straszenia, jak i zbyt wielkiej egzaltacji. W przedszkolu będą zdarzały się różne chwile i te bardzo fajne, pełne zabawy z innymi dziećmi, i te trudniejsze, w których, np. pojawią się konflikty. Zostawmy dziecku przestrzeń na przeżywanie różnych emocji i nie budujmy w nim zbyt wielu nierealnych oczekiwań.

4. Oglądanie zdjęć / zwiedzanie placówki

Im więcej dziecko będzie wiedziało o nowym miejscu, tym jego lęk będzie mniejszy. Niektóre przedszkola tworzą tzw. książeczki adaptacyjne, inne mają rozbudowaną stronę internetową lub profil na facebooku, gdzie można podejrzeć codzienne życie placówki.

5. Dobra książka

Kiedy rodzic zostaje w sali, dobra książka pomoże mu nie angażować się za bardzo podczas adaptacji i dać przestrzeń wychowawcom na nawiązanie relacji z nowym podopiecznym. Nie chodzi o ignorowanie dziecka, a o nieingerowanie, gdy maluch nie potrzebuje naszej pomocy. 

6. Rozstanie zainicjowane przez rodzica

Częstą pokusą rodziców jest pytanie malucha „czy już mogę wyjść?”. Jest to jednak decyzja, która powinna wyjść od rodzica, oczywiście przy wzięciu pod uwagę kondycji i stanu emocjonalnego dziecka. Pozostawienie jej po stronie malucha jest dla niego zbyt dużą odpowiedzialnością, którą w tym wieku jeszcze nie powinniśmy go obarczać.

7. Wspólna zabawa po powrocie do domu 

To idealny sposób na odreagowanie przedszkolnych emocji i trudnych sytuacji, a także pokazanie dziecku, że nadal jest dla nas ważne, nawet jeśli w ciągu dnia potrzebujemy trochę czasu osobno. Można ją także wykorzystać jako okazję do przepracowania niekomfortowych emocji i opracowanie strategii na radzenie sobie z nimi, np. poprzez zabawę w misia, który adaptuje się do przedszkola i jest mu bardzo smutno, że rodzic wychodzi. Bawmy się różnymi konfiguracjami, zmieniajmy role, w końcu jest to jedyny moment, gdy możemy położyć się na podłodze, płakać z rozpaczy i czekać aż miś-nauczyciel nas pocieszy!

To naturalne, że adaptacja do przedszkola może budzić wiele niepokoju w rodzicach. Często jest to pierwszy moment, w którym powierzają oni dziecko opiece innych osób. Jedni mają bardzo dobre wspomnienia z czasów, kiedy sami chodzili do przedszkola, dlatego oddanie tam malucha to dla nich naturalna kolej rzeczy, niektórzy decydują się na ten krok pod wpływem nacisku rodziców, znajomych, a jeszcze inni wybierają ten rodzaj opieki ze względów finansowych.

Niezależnie od motywacji, zbudowanie zaufania do kadry i placówki może być wyzwaniem zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica. Przede wszystkim potrzebny jest czas na odnalezienie się w nowej sytuacji. Niektórym wystarczy parę dni, inni potrzebują wiele tygodni – może to być związane z wcześniejszymi doświadczeniami, temperamentem dziecka, rodzajem więzi, a także koniecznością wynikającą np. z wymogów pracodawcy, aby szybko wrócić do pracy. Warto przyjrzeć się uważnie potrzebom wszystkich zaangażowanych i zamiast na tempo, postawić na jakość procesu adaptacyjnego.  

 Opublikowała: Anna Bielawska

Źródło: www.dziecisawazne.pl

Białystok 20.03.2020

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rodzic jako źródło bezpieczeństwa

Na temat znaczenia bezpiecznej więzi między rodzicem a dzieckiem powiedziano i napisano już bardzo wiele. Wiemy, że to właśnie bezpieczna relacja jest punktem wyjścia dla prawidłowego, harmonijnego rozwoju dziecka na wielu płaszczyznach. Zdajemy sobie również sprawę z tego, że potrzeba bliskości, związana bezpośrednio z poczuciem bezpieczeństwa, jest tak samo ważna jak chociażby potrzeba snu czy jedzenia. Jak zatem zaspokoić owo dziecięce pragnienie bezpieczeństwa?

Bezpieczeństwo, czyli co?

Zanim jednak przejdziemy do sedna, ustalmy raz a porządnie, jak słowo bezpieczeństwo rozumiane jest w rodzicielstwie. “Po pierwsze, chodzi o przetrwanie i zaspokojenie podstawowych potrzeb fizjologicznych dziecka: jedzenia, schronienia, ochrony. Chodzi również o ogólnie pojmowane zdrowie.

Po drugie dziecko ma w sobie głęboko zakodowane przekonanie, że zadaniem opiekuna jest zapewnienie mu bezpieczeństwa w sensie ochrony przed zagrożeniem. Zagrożenie rozumiane tutaj jest wielopłaszczyznowo, m.in. jako coś, co wywołuje emocje (strach, lęk, wstyd), niespodziewane reakcje (płacz, krzyk, gryzienie, kopanie), jest czymś nowym, nieznanym, wiąże się z etapem rozwoju (np. lęk przed ciemnością), dotyczy interakcji społecznych (pierwsze kłótnie, porażki). “Kiedy pojawia się zagrożenie lub sama możliwość jego wystąpienia, rodzice chronią swoje dzieci. Im lepiej nasze dzieci wiedzą, że mogą liczyć na bezpieczeństwo, tym bezpieczniejsza może się stać więź dziecko-rodzic. Bezpieczeństwo jest fundamentem przywiązania. Dzięki niemu dzieci czują, że są w relacji i że są chronione.”

Ryzyko też jest ważne!

Oczywiście w zakresie zdrowego rozsądku, opartego na świadomości, że nie możemy uchronić dziecka przed życiem samym w sobie. Budowanie stabilnej więzi z dzieckiem nie opiera się na nadopiekuńczości, ani na całkowitym skupieniu się na dziecku i lekceważeniu reszty świata. Nie polega też na wyręczaniu dziecka czy unikaniu wyzwań.

Przyjrzyjmy się takim sytuacjom: niemowlę próbuje pierwszy raz sięgnąć po zabawkę, rodzic podaje mu ją w obawie przed nieudaną próbą i związaną z nią frustracją (np. płaczem) lub, w przypadku starszego dziecka, rodzic nie wyraża zgody na jego udział w konkursie, obawiając się, że przegra i tego nie udźwignie. Mimo, że w obu przypadkach jesteśmy w stanie łatwo odgadnąć dobre intencje rodzica, jego działania nie dają dziecku poczucia bezpieczeństwa. A wręcz przeciwnie: lęk rodzica wywołuje lęk dziecka, a brak wiary w jego kompetencje sprawia, że przestaje samo sobie ufać, a nawet przestaje podejmować ryzyko (podejmowanie ryzyka to także wyciąganie rączki po rzecz, nie wiedząc, jak to dokładnie zrobić).

3 strategie budowania poczucia bezpieczeństwa u dziecka

1. Nie być źródłem zagrożenia

Podstawowy punkt wyjścia dla pierwszej strategii to oczywiście trzymanie się z dala od przemocy wobec dziecka (nie tylko tej oczywistej, ale również takich zachowań jak: trening snu, zostawianie dzieci samych, żeby się wypłakały, krzyki i obrażanie słowne, zastraszanie, grożenie, ośmieszanie).

Idąc dalej, dbanie o to, by  samemu nie stanowić dla dziecka źródła zagrożenia, to także ogromna praca nad sobą, nad swoimi reakcjami w sytuacjach stresowych, kiedy to zachowanie dziecka, np. płacz, sprawia, że sami nie potrafimy poradzić sobie z własnymi emocjami i wybuchamy agresją, złością, gniewem. “By tego uniknąć, powinniśmy bardzo uważać, kiedy czujemy, że nasz układ nerwowy wchodzi w stan nadmiernego wzbudzenia.”

2. Naprawiać i mieć odwagę powiedzieć przepraszam

Kolejna strategia dotyczy sytuacji, w których zawiedliśmy, zachowaliśmy się nieodpowiednio, popełniliśmy błąd. Sytuacji, kiedy w stresie lub nerwach robimy lub mówmy coś, czego później żałujemy, warto wiedzieć, że zawsze można naprawić naruszoną relację (nie mówię tu o przemocy czy jawnym zaniedbaniu dziecka!).

“Chodzi o to, że te nieidealne reakcje rodziców dają dzieciom szansę zmierzenia się z trudnymi sytuacjami i wyrobienia sobie dzięki temu nowych umiejętności – na przykład samokontroli, mimo że rodzic niezbyt dobrze kontroluje samego siebie. A później dzieci widzą, że wracasz do nich i przepraszasz, i naprawiasz relację z nimi. Uczą się też znosić to, że w relacji zdarzają się naruszenia, a potem naprawy.”

3. Być jak Mistrz Yoda, czyli być bezpieczną przystanią

Ostatni sposób na wspieranie poczucia bezpieczeństwa u dziecka to umiejętność wchodzenia w tzw. tryb opiekuńczy za każdym razem, gdy dziecko tego potrzebuje. Nawet jeżeli to my sami jesteśmy przyczyną strachu (np. poprzez zbyt gwałtowną reakcję, ton głosu), najważniejsze jest stałe, świadome dążenie do zachowania bezpiecznej relacji. Kluczowa jest tu regularność, przewidywalność, czyli bycie latarnią morską i bezpieczną bazą poprzez sięganie po stałe, sprawdzone i powtarzalne schematy komunikacji, np.: przytulenie, bliskość fizyczna, gotowość do współodczuwania i rozmowy o emocjach (swoich i dziecka), odwaga do tego, by przyznać się do błędu i przeprosić (strategia nr 2).

Bycie bezpieczną bazą dla dziecka to nie jednorazowy akt, a codzienny wysiłek. To ciągłe uczenie się siebie nawzajem. Dobrze przy tym pamiętać, że nasze zachowanie i nasze wybory wpływają na jakość relacji z dzieckiem, a nie na odwrót. To my – rodzice jesteśmy odpowiedzialni za więź z dzieckiem. Dlaczego? Z prostej przyczyny: mózg dziecka dopiero dojrzewa, a co za tym idzie, jego obszary odpowiedzialne za regulacje emocji dopiero się kształtują, a bazą tego procesu jest interakcja z mózgami bliskich dziecku dorosłych.

Opublikowała: Elżbieta Dobrowolska

Źródło: www.dziecisawazne.pl

Białystok 19.03.2020

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Z dzieckiem w domu. 12 pomysłów na zabawy bez telewizora

Zacznijmy od wyłączenia telewizora, odłożenia w kąt smartfonów i tabletów. Bądźcie na wyłączność dla swojego dziecka. Wiemy, że to trudne, bo jest tyle do zrobienia i do tego jesteśmy zmęczeni. Pamiętajmy jednak, że uwaga poświęcona dziecku i czas wspólnej zabawy są dla niego najcenniejszym prezentem, a również nam rodzicom pomoże "naładować akumulatory“ i na chwilę zapomnieć o codziennych trudach. Do dobrej zabawy nie będą potrzebne drogie czy wymyślne gadżety, najlepsze są te najprostsze zabawy, które sami znamy z naszego dzieciństwa.

Przypominamy kilka sprawdzonych pomysłów na zabawę z dzieckiem:

  • Zimno, ciepło, gorąco - chyba znana wszystkim, a może nieco zapomniana zabawa, w której jedna osoba chowa jakiś nieduży przedmiot (może to być maskotka, autko, piłeczka), pozostałe osoby muszą go odnaleźć. Ten kto schował "skarb“ daje wskazówki stopniując słowa - zimno, ciepło, informując poszukiwaczy, czy są blisko (ciepło, cieplej, gorąco), czy daleko (zimno, mróz). Ten kto odnajdzie skarb chowa go i zabawa zaczyna się odnowa.
  • Raz, dwa, trzy, Baba-Jaga patrzy - w tej zabawie im więcej uczestników, tym lepiej. Jedna osoba, nazywana Babą-Jagą, stoi w pewnej odległości od pozostałych odwrócona tyłem lub z zakrytymi oczami i wypowiada słowa: raz, dwa, trzy, Baba Jaga patrzy, w czasie których gracze biegną w jej kierunku. Gdy skończy mówić, odsłania oczy lub odwraca się do uczestników, a ci nieruchomieją – nie mogą się poruszać, mówić i śmiać się. Baba Jaga stara się ich rozśmieszać. Jeżeli ktoś się poruszy lub zaśmieje, musi wrócić na linię startu. Po chwili Baba Jaga znów zakrywa oczy i cykl się powtarza. Celem w zabawie jest dotarcie do Baby Jagi, gdy ona nie patrzy i dotknięcie jej. Zwycięzca zajmuje jej miejsce.
  • Zabawa w chowanego – tej zabawy nikomu nie trzeba rekomendować. Dzieci ją uwielbiają. Jeśli macie w domu więcej miejsca i dużo zakamarków, zabawa w chowanego będzie super pomysłem.
  • DIY – zajęcia "zrób to sam” to propozycje dla bardziej aktywnych maluchów (wyciszają) i małych artystów. Możecie lepić z masy solnej, plasteliny, malować farbami, kredkami, rękami, robić wycinanki z papieru kolorowego i wiele innych. Generalnie do takich zabaw możecie wykorzystać mnóstwo rzeczy, które są w domu. Np. makaron będzie idealny na biżuterię, a papierowe talerzyki czy opakowania po jajkach mogą zamienić się w stworki, kartonowe pudełka w domki, autka, robota i co jeszcze tylko wyobraźnia wam podpowie. Możecie w dowolnej technice stworzyć panią jesień, zimę albo ulubioną postać z bajki!
  • Tanecznym krokiem – z podkładem muzycznym lub bez możecie wspólnie poruszać się do ulubionych piosenek i melodii. W wersji dla odważniejszych rodziców (mniej wrażliwych słuchowo) możecie włączyć sekcję instrumentalną z wykorzystaniem sprzętów kuchennych (garnki mają świetną akustykę). Dzieci będą zachwycone, sąsiedzi nieco mniej. Zorganizujcie konkurs taneczny albo konkurs piosenki. Nagrodą może być korona, medal, dyplom (oczywiście zrobiony własnoręcznie) albo pyszne małe co nieco.
  • Domowy klub fitness – w mediach alarmują o pladze otyłości u dzieci. Waszej rodziny nie będzie to dotyczyć, jeśli postawicie na ruch. Czas na trochę wspólnych ćwiczeń fizycznych - połączycie przyjemne z pożytecznym, a maluchy będą zachwycone. Pokażcie dziecku kilka prostych figur z aerobiku, zachęćcie też, aby dziecko zaproponowało swoje ćwiczenia, które wykonacie. Na pewno będzie wesoło.
  • Kalambury – w tej zabawie za pomocą gestów musimy pokazać np. tytuł bajki, postać z bajki, czynność, zwierzątko.
  • Wspólne gotowanie - zaproponujcie dzieciom wspólne pieczenie babeczek, zróbcie owocowe szaszłyki i nie przejmujcie się, jeśli mały mistrz kuchni nieco nabrudzi. Z przygotowanych wspólnie specjałów możecie urządzić przyjęcie domowe.
  • Zabawa w doktora - jak oswoić lęk przed wizytą u lekarza? Najlepiej poprzez zabawę. Zabawa w doktora jest doskonałym sposobem na takie przezwyciężanie lęków. Dziecko dowiaduje się, do czego służą poszczególne przyrządy lekarskie i wciela się w rolę lekarza.
  • Wspólne czytanie – o korzyściach z czytania nie trzeba nikogo przekonywać. Przytoczymy zaledwie najważniejsze z nich. Czytanie zaspokaja wszystkie potrzeby emocjonalne dziecka, wspiera jego rozwój psychiczny, intelektualny i społeczny, a przy tym przynosi ogromną radość i pozostawia cudowne wspomnienia. Dzięki czytaniu dziecko poszerza swoje słownictwo, używa bogatszego i piękniejszego języka. Wybierzcie wspólnie książkę, usiądźcie wygodnie i przenieście się w świat bajek i niezwykłych przygód.
  • Budowanie z klocków - należy do ulubionych zabaw całej rodziny. Proste konstrukcje, wysokie wieże, fosy, w tej zabawie ogranicza nas tylko wyobraźnia. Ponadczasowe klocki dzięki ogromnej różnorodności są nieustającym źródłem inspiracji do zabawy zapewniając wszechstronny rozwój dziecka. Zabawa klockami ćwiczy emocje, stymuluje wyobraźnię, rozwija logiczne i przestrzenne myślenie dziecka, jest dobrym treningiem na koncentrację uwagi.
  • Zabawa w teatr- zamieńcie się rolami: maluchy niech będą rodzicami, a wy ich dziećmi. Uwaga: w tej zabawie możecie zobaczyć, jak odbierają was dzieci. Tym bardziej warto podjąć wyzwanie. Możecie również wcielić się w postaci ulubionych bajek, stworzyć własną bajeczkę. Warto pamiętać, aby dać dziecku przewodzić w zabawie. Słuchać jego pomysłów i zachęcać do inicjowania nowych scenariuszy i pomysłów.

Jeśli chcemy, aby nasze dzieci były ciekawe świata, miały wiarę w siebie, były kreatywne, bawmy się z nimi, podarujmy im swój cenny czas. Dzięki wspólnym zabawom wzmacniamy więź z dzieckiem i sprawiamy, że czuje się ono ważne i kochane.

Opublikowała: Joanna Żygieło

Źródło: www.parenting.pl

 


Jak zadbać o prawidłowy rozwój mowy u dziecka?

Aby rozwój Twojego dziecka przebiegał prawidłowo: Od pierwszego dnia życia mów do dziecka jak najczęściej i wynagradzaj jego aktywność w zakresie „ rozmowy” głosem, uśmiechem, przytuleniem, kontaktem wzrokowym itp. Mów wolno wyraźnie, z zachowaniem odpowiedniej intonacji i modulacji głosu, właściwej mimiki i gestykulacji. Zwracając się do dziecka, unikaj spieszczeń i przesadnych zdrobnień. Dziecko musi poznać mechanizm mowy poruszając językiem i wargami.

Bardzo ważne więc jest, by przyswoiło sobie takie umiejętności jak: ssanie, lizanie, żucie, gryzienie, odgryzanie i dmuchanie. Mamo, jeżeli to możliwe, karm swoje dziecko piersią. Naturalne karmienie zapewni mu prawidłowy rozwój mięśni żuchwy, mięśnia okrężnego warg i prawidłowy rozwój zgryzu.

Dbaj o stan zdrowia dziecka, szczególnie o górne drogi oddechowe i uszy, ponieważ często przyczynami wad wymowy są: niedosłuch, nieprawidłowa budowa narządów artykulacyjnych (m.in. wady zgryzu, uzębienia, rozszczepy warg, podniebienia, skrócone wędzidełko), trudności w oddychaniu przez nos, przerost migdałków. Unikaj podawania dziecku smoczka i uważaj by nie ssało palca. Konsekwencją tego mogą być wady zgryzu i mowy.

Jak najczęściej śpiewaj dziecku, wprowadzaj zabawy z elementami śpiewu, gestu, ruchu i tańca. Baw się z dzieckiem w „szeptanki”, by zwiększyć zakres ekspresji mowy. Opowiadaj i czytaj bajki (odpowiednie do wieku dziecka). Ucz wierszyków, rymowanek, wyliczanek i wspólnie z dzieckiem je recytuj. Wprowadzając nowe słowa, wyjaśnij ich znaczenie.

Zachęcaj do zabaw ruchowych, manipulacyjnych, konstrukcyjnych, malowania, rysowania, lepienia itp. Gdy dziecko mówi do Ciebie, odwróć się w jego stronę i słuchaj uważnie. Nie przerywaj mu, unikaj kończenia za niego zdań, podtrzymuj jego opowiadanie przez stosowne pytania i odpowiedzi. Zawsze odpowiadaj na pytania.

Angażuj dziecko w rozwiązywanie prostych problemów, zadając pytania, proponując różne rozwiązania. Proś o wyrażenie swojej opinii. Ułatwiaj dziecku jak najczęstsze kontakty z innymi dziećmi, by zwiększyć jego umiejętności językowe i społeczne. W delikatny sposób uświadamiaj dziecko, że mówi nieprawidłowo. Powtórz to co powiedziało, ale poprawnie. Nie wymagaj zbyt wczesnego wymawiania poszczególnych głosek, ponieważ dziecko zmuszone do artykulacji zbyt trudnych dla niego głosek, często zaczyna je zniekształcać i wymawiać nieprawidłowo.

 Nie zmuszaj dziecka leworęcznego do posługiwania się ręką prawą w okresie kształtowania się mowy, ponieważ zaburza to funkcjonowanie mechanizmu mowy i może prowadzić do jąkania. Nie zawstydzaj, nie krytykuj i nie ośmieszaj dziecka, naśladując jego sposób mówienia.

 Świadomie zdecyduj, ile czasu i jakie programy w telewizji i z płyt DVD może oglądać dziecko. Staraj się oglądać je razem z nim, gdyż im jest mniejsze, tym mniej rozumie z tego co ogląda i wymaga tłumaczenia treści na bieżąco.

Obserwuj, czy rozwój mowy dziecka przebiega prawidłowo. Jeżeli odczuwasz niepokój, zasięgnij porady w poradni psychologiczno – pedagogicznej lub logopedycznej.

Warto przeczytać i wykorzystać:

· Beata Wiśniewska Michalik, Nasze języczki opowiadają dzieciom o dzieciach. Historyjki logopedyczne dla najmłodszych, Gdańsk: Wydawnictwo Harmonia.

· Katarzyna Szłapa, Iwona Tomasik, Sławomir Wrzesiński, Krok po kroku. Jak rozwijać mowę dziecka. Materiały do terapii opóźnionego rozwoju mowy dla rodziców i terapeutów, Gdańsk: Wydawnictwo Harmonia.

 oprac. Jolanta Borowska – logopeda / Poradnia Pedagogiczno – Psychologiczna Nr 2 w Białymstoku/.

Opublikowały: Izabela Druba, Łucja Juźwiuk

 

"Jak wspierać motywację wewnętrzną dziecka?"

O kimś, kto silnie wierzy w powodzenie własnych działań, mówi się m.in., że jest mocno zmotywowany. Skąd zatem pochodzą jego siła i energia, które dają mu odwagę do podejmowania wyzwań i stawiania czoła niepowodzeniem przy jednoczesnym przekonaniu, że ma to sens?

W psychologii rozróżnia się dwa rodzaje motywacji: wewnętrzną i zewnętrzną

Motywacja zewnętrzna sięga do tego, co ukryte w świecie, co jest poza jednostką. Opiera się w dużej mierze na systemie kar i nagród. Takie warunkowe podejście pozwala być może na uzyskanie potencjalnie szybkich efektów, lecz niestety są one krótkotrwałe. Dzieci się z nimi nie identyfikują; jeśli są motywowane zewnętrznie – wytwarzają w sobie m.in. skłonność do rywalizacji bądź działania nastawionego typowo na cel (dążenie do uzyskania nagrody bądź uniknięcia kary).

Z kolei motywacja wewnętrzna swoje źródło upatruje w samym człowieku. Kiedy dorośli odnoszą się do tego, na czym zależy dziecku, co jest dla niego ważne itp., sprawiają, że podczas wykonywania określonej czynności rozwija się w nim poczucie satysfakcji, radość i zadowolenie. Motywacja wewnętrzna nie wymaga dyscyplinowania i napominania. Sprawia, że dziecko podejmuje aktywność, ponieważ dostrzega sens swego działania.

Prof. B. Schwartz podkreśla, że to, w jaki sposób funkcjonuje człowiek, w dużej mierze zależy od warunków, jakie mu stworzymy. Dlatego tak ważną rolę we wzmacnianiu dziecięcej motywacji odgrywają dorośli i środowisko funkcjonowania. To, czy rodzice sięgają po narzędzia motywacji zewnętrznej, czy starają się motywować swoje dziecko wewnętrznie, przekłada się na jego postawy, nastawienie, a także determinuje jego zachowania.

Jak wspierać motywację wewnętrzną dziecka?

1. Doceniaj swoje dziecko

Dawniej, w niektórych systemach rodzinnych nie było miejsca na komplementowanie dzieci. Kierowano się przekonaniem, że pochwały mogą je zepsuć, rozpuścić. Zdarza się nawet, że rodzice częściej odnosili się do tego, co się nie udało, a dziecięce sukcesy pomijali bądź trywializowali. Na szczęście współczesna psychologia zwraca uwagę na to, jak ważne jest docenianie dzieci przez osoby dla nich ważne. Coraz więcej mówi się o tzw. „pakowaniu walizki” – co rodzic “włoży”, dziecko może później “wyjąć”. Dziecko, słysząc wzmacniające komunikaty, otrzymuje pewność siebie i adekwatną samoocenę, doświadczając bezwarunkowej miłości, dostaje poczucie własnej wartości. A to bagaż na całe życie. Warto doceniać i komplementować dzieci w sposób, który wzmacnia ich motywację wewnętrzną.

Dlatego zamiast pochwał, które nic nie wnoszą i opierają się na generalizacji określonego zachowania (np. “Świetnie!”, “Ale się postarałeś”, “Zuch chłopak/dziewczyna!”), można:

  • okazać dziecku wdzięczność, np.: “Kiedy patrzę na twój rysunek (i widzę: słońce i plażę), to czuję radość, ponieważ przypominają mi się nasze wakacje, a spędzanie wspólnego czasu jest dla mnie bardzo ważne”,
  • odnieść się do procesu zamiast oceniać dziecko, więc ZAMIAST: “Jesteś doskonałym konstruktorem” MOŻNA: “Podoba mi się, w jaki sposób planujesz budowanie: najpierw ułożyłeś wszystkie klocki, potem wybrałeś te najdłuższe do budowy mostu” – komunikaty odnoszące się do procesu (w tym: postawy, wybranej strategii, wytrwałości, uzyskanej poprawy itp.) wzmacniają motywację wewnętrzną,
  • opowiedzieć o swoich odczuciach, np.: “Cieszę się, kiedy po wejściu do domu widzę poustawiane buty”,
  • prawdziwie podziękować, np.: “Dziękuję, że zaniosłeś swoje pranie do pokoju. Dzięki tobie zyskałam więcej czasu na odpoczynek”,
  • odzwierciedlić emocje (i zachowanie) dziecka, wczuć się w jego sytuację, np.: “Widzę, że bardzo się cieszysz na odwiedziny Jasia. Lubisz się z nim bawić, ponieważ budujecie z twoich ulubionych klocków i robicie wyścigi samochodowe”.

Dzieci przeglądają się w oczach dorosłych i to, co słyszą, na stałe zapada im w pamięć. Wzmacniające komunikaty (np. podziękowanie, odzwierciedlanie, wdzięczność) budują wiarę w siebie i zachęcają do kolejnych prób. Sprawiają, że podejmowany wysiłek wynika z wewnętrznej potrzeby (tak działa właśnie motywacja wewnętrzna!), a nie wyłącznie z chęci usłyszenia: super, dobra robota!

2. Buduj adekwatną samoocenę dziecka

Jeśli pozwolimy dziecku na poznawanie nowych rzeczy, jego samoocena będzie wzrastać z każdym nowo zdobytym doświadczeniem. Adekwatnej samooceny nie da się nigdzie kupić ani zgromadzić na zapas. Jest efektem podejmowanej aktywności i powstaje w wyniku działania. Świadomość tego, w czym jestem dobry, co potrafię, jak sobie radzę w nowych sytuacjach czy nad czym muszę jeszcze popracować, buduje poczucie sprawczości (przekonania, że mam wpływ na to, co się dzieje i że mogę poradzić sobie w każdej sytuacji). Adekwatnej samooceny dorosły nie zbuduje u dziecka poprzez stosowanie wyłącznie pozytywnych komunikatów, chodzi o to, aby rodzice stwarzali okoliczności do tego, by dzieci mogły działać, uczyć się i doświadczać różnych sytuacji. Samoocena, jak twierdzi J. Steinke-Kalembka, stanowi siłę napędową motywacji wewnętrznej.

3. “Napełniaj kubeczek”

Aby dziecko mogło swobodnie rozwijać swój potencjał i wzmacniać motywację wewnętrzną, potrzebuje zaspokojenia podstawowych potrzeb, tj. rodzicielskiej uwagi, bezwarunkowej akceptacji i miłości. Rodzic poprzez np. wspólne spędzanie czasu z dzieckiem, dawanie mu bezwarunkowej uwagi, naturalny kontakt fizyczny (np. przytulanie), a także mówienie mu o swoich odczuciach buduje relację opartą na przywiązaniu, tym samym przyczynia się do zaspokojenia kluczowych potrzeb dziecka. Sprawia, że ma ono „napełniony kubeczek” (J. Steinke-Kalembka nazywa go „magicznym”, ponieważ kiedy jest wypełniony, pozwala się dziecku rozwijać, zaś kiedy jest pusty, ogranicza wzrost dziecięcego potencjału). A motywacja wewnętrzna dziecka może rozwijać się wyłącznie wtedy, gdy ma ono zaspokojone podstawowe potrzeby. Dzieci z „napełnionymi kubeczkami” to takie, których potrzeba uwagi ze strony dorosłych została zaspokojona, i „dyscyplinowanie” ich za pomocą kar i nagród jest zbędne. Kiedy kubeczki są puste, dzieci w naturalny sposób dążą do ich wypełnienia.

4. Inspiruj dziecko do poszukiwania rozwiązań zamiast dawać mu rady

Kiedy zdarzają się chwile zwątpienia: “Nie damy rady!”, “To głupie!”, “To za trudne dla mnie…”, zamiast natychmiastowego dawania rad bądź zaprzeczania i bagatelizowania dziecięcych odczuć warto:

  • po pierwsze zaakceptować pojawiające się emocje, ponieważ dziecko pokazuje przez nie swoje potrzeby (np. pomocy, odpoczynku) i potrzebuje wsparcia dorosłych w znalezieniu strategii na ich zaspokojenie;
  • po drugie skupić się na budowaniu motywacji wewnętrznej dziecka za pomocą otwartych pytań np.: “Co udało ci się już zrobić?”, “Co jeszcze ci zostało?”, “Do czego może ci się to przydać?”, “Kogo możesz poprosić o pomoc?”, “Jak inaczej można podejść do tego zagadnienia?”, “Czego potrzebujesz, żeby ci się dobrze/lepiej pracowało?” itp. Takie pytania “przerzucają” myślenie na inne tory, inspirują do nowych rozwiązań, pozwalają dostrzec szerszą perspektywę. Ponadto pytając dziecko, nie podajemy mu gotowych rozwiązań, lecz zachęcamy do samodzielności w poszukiwaniach. A odnalezienie własnego sposobu przekłada się na naturalną chęcią do działania. Jeśli pomysł na rozwiązanie pochodzi od dziecka, jest ono bardziej zaangażowane (zmotywowane) niż wtedy, kiedy rodzice podsuną mu gotowe wyjście.

5. Pokaż, że popełniane błędy to informacje zwrotne

Sukces i porażka mocno wybrzmiewają w dzisiejszych czasach. Warto zatem zadać sobie pytania: “Czym dla mnie jako rodzica jest sukces?”, “Po czym poznaję, że moje dziecko odniosło sukces?”, “Jak podchodzę do porażki?”, “Co wtedy myślę, czuję?”.

Odpowiedź na te pytania wydaje się być kluczowa, szczególnie jeśli chodzi o budowanie i wzmacnianie motywacji wewnętrznej u dzieci. Sukcesy i niepowodzenia przeplatają się przez całe życie. To właśnie dorośli przekazują dzieciom podejście do nich. Kiedy sami dajemy sobie prawo do błędu i potrafimy się do niego przyznać, gdy jesteśmy otwarci na nowe doświadczenia i stwarzamy w domu bezpieczną atmosferę, w której jest miejsce na niepowodzenie, dzieci stają się odważne i nie boją się podejmować wyzwań. Nastawienie, że błędy to okazja do nauki czegoś nowego, a nie kolejny ciężar do udźwignięcia, rozwija skrzydła, ponieważ likwiduje lęk blokujący przed działaniem. Dzieci, które nie boją się popełniać błędów, chętniej angażują się w nowe aktywności, ponieważ wiedzą, że każde doświadczenie może je czegoś nauczyć. Nie kierują się chęcią rywalizacji (nastawienie wyłącznie na wyniki, znamienne dla motywacji zewnętrznej), czerpią radość z samego działania (motywacja wewnętrzna).

Rozwijanie motywacji wewnętrznej u dzieci to proces, który wymaga zaangażowania dorosłych. Rodzice, którzy wyzbędą się pokusy „poprawiania” dziecka, a przy tym będą dążyć do zrozumienia jego motywów postępowania, uważnie go słuchać oraz budować jego adekwatną samoocenę, będą w stanie skutecznie wzmacniać w nim motywację płynącą z jego wnętrza.

Opublikowała: Joanna Żygieło

Źródło: www.dziecisawazne.pl


"Niebezpieczne zachowanie, które cechuje wielu rodziców"

Kiedy człowiek staje się rodzicem, na samym początku dość często czuje się przytłoczony tym jak wiele teraz spoczywa na jego barkach, jak wiele rzeczy musi się nauczyć i jak wiele musi jeszcze zrobić. Ta odpowiedzialność za drugiego, malutkiego człowieka jest czymś czego praktycznie nie da się porównać do niemal żadnej innej relacji.

Z czasem jednak nabieramy w tym wprawy, stajemy się lepsi i zaczynamy coraz pewniej odnajdywać się w roli rodzica. W tym też momencie wielu rodziców dochodzi do wniosku, że chce dla swojego dziecka jak najlepiej i w efekcie sami chcą stać się jak najlepsi, bo wiedzą jak bardzo dzieci uczą się przez przykład. Nie bez powodu tak wielu mówi:

„Nie obawiaj się tego, że dziecko cię nie słucha. Obawiaj się tego, że ciągle cię obserwuje.”

To z kolei może prowadzić do chęci stania się w oczach dziecka chodzącymi ideałami. Osobami, które radzą sobie w każdej sytuacji, które potrafią odpowiedzieć na każde pytanie, osobami bez niemal żadnej skazy. Robimy to powodowani bardzo dobrymi chęciami i w sumie ciężko jest takiemu podejściu coś na pierwszy rzut oka zarzucić.

Dopóki nie spojrzymy na tę sytuację oczami dziecka.

Jakie są dzieci? Jeśli jest jedna cecha, która łączy niemal je wszystkie, to jest nią brak doświadczenia. Brak doświadczenia z kolei łączy się z tym, że dziecko popełnia w swoim życiu mnóstwo błędów. Wystarczy spojrzeć na sam proces nauki chodzenia - dziecko przewraca się setki razy, zanim w końcu postawi pierwszy kroczek. Z mówieniem jest zresztą tak samo. Zanim dziecko wypowie pierwsze pełne zdanie, próbuje to zrobić tysiące razy.

I to jest w dzieciach po prostu piękne. Ta wytrwałość i ta gotowość do podnoszenia się po każdym upadku.

Niestety z biegiem czasu dzieci zaczynają być coraz bardziej samoświadome. Zaczynają rozumieć takie uczucia jak na przykład wstyd i zaczynają się powoli obawiać popełniania błędów, bo może się to wiązać z negatywnymi ocenami innych. Wtedy też zwracają swój wzrok na rodziców. I jeśli rodzice są osobami, które nie popełniają żadnych błędów, tworząc wokół siebie obraz idealnych, dziecko niestety czuje się ze swoimi błędami jeszcze gorzej.

„Moi rodzice są tacy doskonali, a ja jestem do niczego.”

Czy jednak na pewno to mieliśmy na myśli, wychodząc z założenia, że chcemy dla swoich dzieci jak najlepiej? Jak się okazuje, dzieci wcale nie potrzebują rodziców idealnych. Nie potrzebują rodziców, którzy nie popełniają błędów. Dzieci potrzebują rodziców prawdziwych. Dzieci potrzebują rodziców, którzy będą popełniać błędy i którzy będą pokazywali jak je naprawiać.

Rodziców, którzy będą potrafili przeprosić, gdy uniosą się emocjami.
Rodziców, którzy będą potrafili przyznać się do błędu i wyciągnąć z niego wnioski.
Rodziców, którzy będą potrafili się pogodzić po kłótni.
Rodziców, którzy czasami będą się potykali, ale mimo wszystko będą starali się być lepszymi.
Rodziców, którzy czasami nawet celowo popełnią jakiś błąd czy głupotę, by pokazać dziecku, że to nic strasznego i że czasami dobrze jest się pośmiać z samego siebie.

Dzieci potrzebują rodziców, którzy będą po prostu ludźmi. Nieidealnymi, popełniającymi błędy i jednocześnie wiedzącymi, że błędy to nic złego. Że w rzeczywistości jest wręcz przeciwnie. Jak to kiedyś powiedział Mark Twain: „Dobre decyzje biorą się z doświadczenia, a doświadczenie bierze się ze złych decyzji.”

Jeśli więc zależy nam na naszych dzieciach, nie starajmy się udawać, że jesteśmy lepsi, niż ma to miejsce w rzeczywistości. Jeśli już, po prostu starajmy się być lepsi.

Opublikowała: Joanna Żygieło

Źródło: www.blogojciec.pl

 


"Niebezpieczeństwo jakie niesie za sobą dzisiejsze wychowanie"

Współczesne czasy są dla dzieci i ich rodziców prawdziwą rewolucją. Jesteśmy coraz bardziej świadomi tego co się wiąże z wychowaniem dziecka, wiemy na co zwracać uwagę, spędzamy z dziećmi zdecydowanie więcej czasu, a także coraz więcej rodziców stara się podchodzić do wychowania dziecka z wyrozumiałością, cierpliwością i szacunkiem. Coraz częściej widzi się dzieci traktowane podmiotowo, nie przedmiotowo. Po prostu jak ludzi. I to jest piękne.

Jednak w tym pędzie do zmiany i w poszukiwaniu lepszych rozwiązań, czasami bez głębszego przemyślenia odrzucamy metody z przeszłości, które jak się okazuje, nam samym dały bardzo dużo.

Pokolenie z kluczem na szyi

Pamiętacie te beztroskie lata, które spędzało się niemal w całości poza domem? Tylko wy i inne dzieciaki z okolicy, zastanawiające się co można by porobić? Placów zabaw albo nie było albo były w opłakanym stanie, dorośli byli zajęci sprawami dorosłych, a w telewizji program dla dzieci był tylko o 19:00. Trzeba więc było kombinować. Wspinaliśmy się więc na gigantyczne z naszej perspektywy drzewa i zawieszaliśmy tam linę, by bawić się w tarzana. Braliśmy z drewutni naostrzoną siekierkę i szliśmy do lasu, by zbudować szałas. Rzucaliśmy nożami do celu. Poszukiwaliśmy skarbów. Zbieraliśmy zardzewiały złom, by budować z niego co się dało, a jak gdzieś trafiliśmy na porzucony samochód to po przepędzeniu z niego szczurów, byliśmy najszczęśliwszymi dziećmi pod słońcem jadąc do dowolnej wyobrażonej krainy.

Z kolei po paru dekadach te same dzieciaki, które kiedyś robiły te wszystkie niebezpieczne rzeczy, swoim dzieciom nie pozwalają nawet samodzielnie wybrać się do sklepu znajdującego się 50 metrów dalej, bo przecież to jest SKRAJNIE NIEODPOWIEDZIALNE I NIEBEZPIECZNE! (jak wskazuje ostatni raport Nationale-Nederlanden, aż 75% współczesnych rodziców obawia się samodzielnego powrotu ich dzieci ze szkoły)

Co poszło nie tak?

Niebezpieczeństwo!

Oprócz tego, że żyjemy obecnie w czasach większej świadomości, żyjemy też w czasach największych WYIMAGINOWANYCH niebezpieczeństw. W telewizji? Niebezpieczeństwo. W radiu? Niebezpieczeństwo. W gazetach? Niebezpieczeństwo. Z każdej niemal możliwej strony. Gdy natomiast mamy dziecko, to owe niebezpieczeństwa rosną do rangi wręcz gigantycznych. Tutaj dziecko porwane, tam pobite, gdzieś dziecko zginęło, a jeszcze gdzieś indziej się zagubiło... Człowiek po serii takich wiadomości bardzo łatwo wpada wręcz w paranoję i co chwilę ogląda się za ramię. Ja sam doskonale rozumiem ten strach, bo jak każdy rodzic odczuwam go niejednokrotnie.

Tylko to nie jest tak, że 100 lat temu dzieci się nie porywało czy żadne się nie zagubiło. Po prostu wtedy nie było telewizji, która mogłaby to nagłośnić na cały kraj. Wręcz wbrew temu co sądzi większość, obecnie żyjemy w NAJBEZPIECZNIEJSZYCH czasach w historii naszego świata pod niemal każdym możliwym względem.

Oczywiście to nie znaczy, że nie czyhają na nas i nasze dzieci żadne niebezpieczeństwa, ale czy sam fakt istnienia ryzyka powinien nas całkiem paraliżować? Albo tworzyć z nas rodziców, którzy swoje dzieci trzymają w tzw. "złotych klatkach"?

Bezpieczeństwo jest ważne

Ale wolność też jest ważna. Podejmowanie ryzyka również. To właśnie podejmowanie ryzyka, uczy nas odpowiedzialności. Uczymy się dzięki temu kiedy ryzyko warto podjąć, a kiedy stawka jest zbyt duża i lepiej jest odejść. Dlatego też dziecko, które będzie chodziło po drzewach na pewno zaliczy parę upadków, ale z czasem będzie w tym coraz sprawniejsze i pewne siebie. Dziecko, które będzie miało okazję rozpalać ognisko (na początku pod nadzorem rodziców, a z czasem samo), będzie w przyszłości miało dużo mniejszą szansę na to, że nagle wystraszy się ognia i spowoduje pożar.

Umiejętność obchodzenia się z rzeczami potencjalnie niebezpiecznymi oraz umiejętność oceny ryzyka są wprost bezcenne w naszym życiu. Nie odbierajmy tego naszym dzieciom w imię źle rozumianego bezpieczeństwa.

Prawdziwa ochrona to nauka samodzielności

Do dzisiaj wspominam historię znajomych, którzy nie chcąc ryzyka w swoim domu, zbudowali go tak, by nie było w nim żadnych schodów, bo uważali schody za niebezpieczne dla dzieci. Gdy ich najstarsze dziecko podrosło, wywróciło się na pierwszych schodach prowadzących do osiedlowego sklepu i rozwaliło sobie wargę do tego stopnia, że trzeba było ją szyć. Jak dla mnie jest to fantastyczny przykład tego, co czego prowadzi nadmierna ochrona przed każdym ryzykiem.

"Zamiast dawać naszym dzieciom wszystkie rzeczy, których my nigdy nie mieliśmy, nauczmy je wszystkich tych rzeczy, których nas nie nauczono, a które, były nam potrzebne."

Kiedyś nas już nie będzie

To jest smutna prawda, ale w dalszym ciągu prawda. Naszym najważniejszym zadaniem jest więc sprawienie, by nasze usługi nie były dzieciom już w przyszłości potrzebne. Wychowanie dziecka w taki sposób, by potrafiło samo zadbać o siebie i o swoje bezpieczeństwo. By potrafiło przewidzieć czy skok do wody w nowym miejscu jest na pewno dobrym pomysłem. Czy jeśli wybierze się na długi spacer po lesie, to czy na pewno będzie potrafiło odnaleźć drogę powrotną.

To są jednak umiejętności, których nie dzieci nauczą się siedząc w zamkniętym pokoju, nawet jeśli te pokoje będą "najbezpieczniejsze" na świecie. Tego muszą nauczyć się same, obcując ze światem. Na początku pod naszym nadzorem, ale z czasem coraz częściej samodzielnie. Niestety żadna ilość rozmów czy wykładów na ten temat, nie zastąpi praktyki, tak samo jak żadna ilość rozmów czy wykładów nie nauczy człowieka pływania. Tego musimy doświadczyć sami. Pozwólmy więc na to też naszym dzieciom.

Opublikowała: Joanna Żygieło 

Źródło: www.blogojciec.pl 

 

Informacje dotyczące innowacji pedagogicznej wdrażanej w roku 2019/2020 w grupie "Krasnoludki"

„English is fun, aktywna nauka języka angielskiego dla przedszkolaków”– program nauczania języka angielskiego dla dzieci 5 letnich. 

Program „English is fun, aktywna nauka języka angielskiego dla przedszkolaków” powstał na bazie wcześniejszych doświadczeń nauczycielki z nauczania języka angielskiego w szkołach językowych i przedszkolach.

           Innowacja pedagogiczna programu „English is fun, aktywna nauka języka angielskiego dla przedszkolaków” obejmuje swoim zakresem:

  1. innowacja programowa – polegać będzie na tym:
  • nauczycielka będzie pracowała z dziećmi w oparciu o własny program „English is fun, aktywna nauka języka angielskiego dla przedszkolaków”.
  • Treści opracowanego programu własnego są zgodne z treściami zawartymi w podstawie programowej wychowania przedszkolnego. Wszystkie zajęcia wychowania przedszkolnego powinny spełniać funkcje opiekuńcze, wychowawcze i kształcące oraz realizować cele przedstawione przez podstawę programową. Program zakłada całościowe ukazywanie człowieka i świata oraz skoordynowanie nauczania angielskiego z tym, czym dzieci aktualnie się zajmują na innych zajęciach. Dotyczy to zarówno treści, jak i umiejętności.
  • Program zawiera najważniejsze cele wychowania przedszkolnego, które realizowane będą we wszystkich obszarach wychowania przedszkolnego. Program wytycza cele zgodne z podstawą programową, które można rozwijać w ramach zajęć z języka angielskiego. Nadrzędnym celem programu jest nabywanie sprawności językowych poprzez zabawę, muzykę, rytm, naśladowanie dźwięków, ruchów i gestów. Podstawowe umiejętności słuchania oraz znajomość słownictwa, które dzieci nabędą staną się bazą do rozwoju umiejętności komunikacyjnych na tym i następnych etapach edukacyjnych.
  • Program kładzie nacisk na rozumienie mowy, znajomości podstawowego słownictwa oraz podstawowych umiejętności komunikacyjnych dziecka, a także uwzględnia nabywanie właściwych wzorców językowych, rozbudza ich świadomość językową, wrażliwość kulturową oraz buduje pozytywną motywację do nauki języków obcych na dalszych etapach edukacyjnych. Wszystkie treści i umiejętności powinny być skoordynowane z innymi zajęciami wychowania przedszkolnego. Program proponuje dobór technik i form pracy, jakie będą odpowiednie dla danej grupy wiekowej dzieci.
  • Programem będą objęte dzieci 5-letnie.
  1. innowacja organizacyjna – polega na:
  • wprowadzeniu dodatkowych zajęć edukacyjnych z języka angielskiego dla dzieci 5 –letnich.
  • Zajęcia będą realizowane przez nauczycielkę Urszulę Grądzką zatrudnioną w Przedszkolu Samorządowym nr 51 „Przyjazne” w Białymstoku.
  • Zajęcia będą odbywać się w sali dydaktycznej.
  • Zajęcia z języka angielskiego będą prowadzone po realizacji podstawy programowej wychowania przedszkolnego.

3. innowacja metodyczna – podczas realizacji programu „English is fun, aktywna nauka języka angielskiego dla przedszkolaków” nauczycielka:

    • będzie stosowała aktywizujące metody i formy pracy, w szczególności zabawy muzyczne, rytmiczne, plastyczne i ruchowe;
    • wykorzysta materiały i pomoce dydaktyczne opracowane przez siebie np. karty pracy, autentyczne nagrania piosenek angielskich dla dzieci, wierszy i rymowanek oraz pacynek, kart obrazkowych, plakatów, rzutnika multimedialnego, programu komputerowego do nauki języka obcego i innych materiałów uatrakcyjniających zajęcia językowe;
    • korzystać będzie również z nagrań utworów muzycznych, rymowanek, piosenek zawartych w komplecie płyt Joy Morris i Joanne Ramsden „Here's Patch the puppy 2”; oraz Leone Dyson „My Little Island 2” .
    • będzie prowadziła zajęcia po realizacji podstawy programowej wychowania przedszkolnego.

Określić na czym polega nowatorstwo:

            Nowatorstwo polega na wprowadzeniu języka angielskiego do grupy przedszkolnej. Dzieci 5 – letnie będą mogły być aktywnymi adresatami tego programu, gdyż pierwszy etap nauki języka angielskiego polega na wspólnej zabawie przy muzyce, stopniowo we własnym tempie dzieci będą włączały się w śpiewanie i mówienie wraz z pokazywaniem określonych czynności. 

           Istotą nowatorstwa w innowacji jest przygotowanie  dzieci, do obowiązkowych zajęć z języka angielskiego na dalszych etapach wychowania przedszkolnego. Główne cele nowatorstwa to:

    • zainteresowanie dziecka nauką języka angielskiego,
    • uwrażliwienie go na język angielski spotykany w życiu codziennym,
    • wykształcenie zachowań sprzyjających przyswajaniu języka,
    • rozwijanie sprawności rozumienia ze słuchu,
    • umiejętność komunikacji na poziomie wyrazu i prostego zdania.

       Cały cykl kształcenia w ramach innowacji pedagogicznej wynosi rok. Zajęcia prowadzone będą 2 razy w tygodniu bądź w miarę możliwości więcej. 

          Innowację pedagogiczną „English is fun, aktywna nauka języka angielskiego dla przedszkolaków” będzie realizowała nauczycielka posiadająca wiedzę i umiejętności w zakresie pracy z dzieckiem w wieku przedszkolnym, która ukończyła wyższe studia z Filologii Angielskiej. Nauczycielka posiada doświadczenie praktyczne i zna specyfikę pracy z dzieckiem w wieku przedszkolnym w zakresie nauki języka angielskiego, którą nabyła podczas pracy w przedszkolach i szkołach językowych.

Przewidywane efekty (korzyści wdrożenia innowacji pedagogicznej):

    Spodziewane efekty wdrożenia innowacji „English is fun, aktywna nauka języka angielskiego dla przedszkolaków” na poziomie dziecka w przedszkolu:

  1. Innowacja pedagogiczna umożliwi dzieciom nabywanie sprawności językowych poprzez zabawę, muzykę, rytm wraz z naśladowaniem dźwięków, ruchów i gestów, co jest uznawane za najbardziej efektywną metodę nauczania języków obcych.
  2. Rozwijanie inteligencji lingwistycznej sprawi, że dziecko z łatwością będzie przyswajało obco brzmiące dźwięki, co sprawi, że już w najmłodszych latach dzieci wykształcą prawidłowe nawyki językowe, intonację, akcent a w szczególności tak trudne do opanowania w przypadku późnego rozpoczęcia nauki języka angielskiego dźwięków angielskich.
  3. Dziecko posiądzie umiejętności i sprawności językowe w zakresie języka angielskiego, co umożliwi mu szybsze uczenie się języków obcych, a w szczególności:
    • Będzie potrafiło rozpoznawać brzmienie i melodię języka angielskiego;
    • Będzie rozumiało proste polecenia nauczyciela i właściwie na nie reagował;
    • Będzie potrafiło rozpoznać poznane słowa, piosenki i rymowanki;
    • Będzie rozumiało sens opowiedzianych historyjek, które będą wpierane obrazkami, gestami, przedmiotami;
    • Będzie potrafiło recytować wierszyki, rymowanki, śpiewać piosenki z repertuaru dziecięcego;
    • Odgrywać krótkie scenki ćwiczone na zajęciach;
    • Nazywać obiekty w najbliższym otoczeniu.
  4. Aparat mowy dzieci 5 letnich zostanie usprawniony poprzez możliwość wypowiedzi, rymowanki, ćwiczenia ortofoniczne i słownikowe.
  5. Innowacja pedagogiczna zapewni dzieciom łatwiejszą naukę języka angielskiego na dalszych etapach wychowania przedszkolnego, gdy zajęcia z języka obcego będą obowiązkowe.
  6. Dzieci uczestnicząc w zajęciach zdobędą pewność siebie, a także umocnią więzi z rówieśnikami.
  7. Ukształtowane zostanie w dziecku poczucie własnej wartości.
  8. 8) Sprzęt audiowizualny, atrakcyjne pomoce dydaktyczne i książki do nauki języka anglojęzycznych wydawnictw spotęgują korzyści przynoszące z nauki drugiego języka w przedszkolu.

 

Opracowała: Urszula Grądzka

 

Dziecko idzie do przedszkola - adaptacja

Jeśli chcesz pomóc dziecku w procesie adaptacji przedszkolnej, pamiętaj:

1. Jeżeli zapewniasz je, że da sobie radę, że w tym miejscu będzie mu dobrze, wierz w to, co mówisz

Nie rozważaj co złego może się zdarzyć, nie pokazuj zatroskanej twarzy. Nie zapewniaj swojego dziecka rankiem, że w przedszkolu będzie szczęśliwe, równocześnie wieczorem opowiadając przy nim, o swoich lękach i niepokojach. Bądź wierny/a temu, co do niego mówisz. 

2. Pozwól mu płakać

Bo płakać prawdopodobnie będzie, ponieważ jest to reakcja naturalna. Dlatego nie czyń płaczu jedynym wyznacznikiem jego samopoczucia w przedszkolu, np. Moje dziecko dziś płakało, więc jest oczywiste, że jest mu tam źle. Mały człowiek, zwłaszcza gdy nie potrafi mówić, ma prawo płakać. W ten sposób komunikuje się z nami. Płaczem opowiada o swoich potrzebach, o napięciu, jakiego doświadcza, o swoich uczuciach. Płacze, by dać znać innym, że czuje, że jest, że chce być zauważony. Pozwól mu płakać – to sposób małego dziecka, aby pozbyć się nadmiaru emocji.
Jeżeli chcesz pomóc dziecku, nie mów wiele na ten temat, nie uspokajaj, nie uciszaj na siłę. Nie lekceważ jednak jego potrzeb, ani nie krytykuj, raczej posadź maluszka na kolanach i mocno przytul. Często słowa bywają niepotrzebne, a samo przytulenie wystarczy, by dać dziecku wsparcie. Przestanie płakać, ponieważ poczuje, że je rozumiesz

3. Pozwól mu się zmienić

Dla małego dziecka wszelkie zmiany związane są z niepokojem, dlatego może je mocno odczuwać. Ma prawo do tego, by je przeżywać i wyrażać. Gdy zacznie przychodzić do przedszkola, mogą pojawić się w jego zachowaniu elementy, których wcześniej nie było. Może na przykład:

  • budzić się w nocy, choć dotąd ją przesypiał,
  • chcieć spać z wami, mimo, że spał już we własnym łóżeczku,
  • wrócić do noszenia pieluszki, pomimo, że już jej nie potrzebował,
  • nie chcieć jeść,
  • częściej płakać,
  • domagać się noszenia na rękach,
  • okazywać swoje przywiązanie w sposób szczególny tylko jednej osobie (np. mamie),
  • pojawić się więcej oznak protestu, skierowanego także w stronę rodziców,
  • nie słuchać próśb,
  • zacząć okazywać swoje niezadowolenie bijąc lub popychając,
  • przejawiać niechęć do wyjścia z domu, do osób dotąd akceptowanych,
  • zacząć chorować,
  • w zachowaniu dziecka mogą pojawić się dziwne przyzwyczajenia, np. ukochaną przytulanką z dnia na dzień stanie się pieluszka lub poduszeczka.

4. Pozwól na protest

Na swój sposób dziecko opowiadania wam, co się z nim dzieje. Zmiany, w okresie adaptacji przedszkolnej, mają prawo się pojawić. Są oznaką tego, że maluch się rozwija i zauważa, że w jego życiu coś się zmieniło. Gdy my – dorośli, np. rozpoczynamy nową pracę, w naszym funkcjonowaniu także zmienia się wiele. Dla małego dziecka, które przez pierwsze lata swojego życia było tylko z mamą/tatą, babcią lub opiekunką w domu, wejście w świat przedszkola oznacza zazwyczaj pierwszą, tak dużą zmianę. Pozwólcie mu na dorastanie do tej zmiany na swój własny sposób i w jego własnym tempie. Wasze dziecko ma do tego prawo.
Jeśli będziecie je wspierać, dawać dużo czasu w domu, bawić się i przytulać – emocje i nietypowe reakcje wkrótce wrócą do normy. Pozwólcie na dziwne, czasami niepokojące zachowania. Nie są one, jak często uważamy, oznaką cofania, pogorszenia jego stanu. Są znakiem rozwoju. Znakiem tego, że nasze dziecko coraz lepiej rozumie otaczający świat i odpowiada na niego w sposób, w jaki potrafi.

Ile trwa adaptacja przedszkolna

To w jaki sposób dzieci reagują na rozstanie z rodzicami, zależy od tego czy mają np. kilkanaście miesięcy, czy trzy lata. Wydaje się, że dużo łatwiejsze dla dziecka jest rozstanie, gdy jest ono bardzo malutkie, natomiast trudniejsze staje się, kiedy rozumie więcej, gdy zdaje sobie sprawę z konieczności rozłąki i przebywania bez mamy i taty. Ale nie jest to regułą i tak naprawdę zależy od dziecka.

Czas adaptacji przedszkolnej jest różny dla różnych dzieci i zależy od wielu czynników. Wynosi od kilku tygodni, do dwóch, trzech miesięcy. Pamiętajmy jednak, że dzieci nie są jednakowe i nie możemy ich porównywać ze sobą, choć będą w tej samej grupie. Może nie łączyć ich nic, poza rokiem urodzenia. Zatem fakt, że Piotruś chętnie chodzi do przedszkola, chociaż jest w nim dopiero od dwóch tygodni, nie znaczy wcale, że Karolinka potrzebuje także czternastu dni, by poczuć się tam jak u siebie.
Być może twoje dziecko będzie powoli oswajać się z dziećmi, z przestrzenią, z rozkładem dnia – jest to jego prawo. To my, dorośli musimy pamiętać o tym, że dzieci rozwijają się w różnym tempie.

W ciągu pierwszych tygodni czy miesięcy, poniedziałki mogą być szczególnie trudnym dniem dla dziecka. Musi wtedy ponownie przechodzić przez proces rozstawania, co po dwóch dniach spędzonych w otoczeniu znanych osób i ciepłej rodziny, może stać się znowu wyzwaniem. Podobnie wygląda powrót maluszka do przedszkola po chorobie. Jeśli trwała ona dłuższy okres, proces Waszej i jego adaptacji może rozpoczynać się od nowa.

Publikacja: Joanna Żygieło

Rok 2018/2019

Zapewne nie raz w swoim życiu spotkałeś się z kłamstwem dziecka, czy to w sytuacji prywatnej, czy w przedszkolu/szkole. Zapewne też nie raz zadawałeś sobie pytanie, jak w takich okolicznościach zareagować właściwie, aby dziecko nie poczuło się osaczone i przyjęło do siebie szczytne zasady moralne dotyczące prawdomówności. Sprawdź, jak reagować na kłamstwa dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym!

Nie każde kłamstwo jest świadome

Być może nie zdawałeś sobie z tego sprawy, ale jest pewien etap w życiu małego człowieka, gdzie naturalnie pojawiają się kłamstwa. Nie jest to jednak umyślne utrudnianie życia rodzicowi czy nauczycielowi wychowania przedszkolnego. Warto wiedzieć, że w etapie wczesnego dzieciństwa fantazja i rzeczywistość mają w wyobraźni dziecka tendencję do zlewania się. Możesz mieć wtedy okazję usłyszeć z ust dziecka różne ciekawe historie, będąc jednocześnie pewnym, że nie mają zbyt wiele wspólnego z prawdą. Jak zatem reagować na kłamstwa dzieci w wieku przedszkolnym? Pamiętaj, że historie opowiadane przez dziecko, choć mogą wydać Ci się mało ważne, tak naprawdę mają duże znaczenie, ponieważ przez nie dziecko może Ci wiele powiedzieć o swoim wewnętrznym świecie.

 

Jako wychowawca czy rodzic, okaż mu zainteresowanie i stań się częścią historii przez niego stworzonych. Wykorzystaj okazję do dialogu i pozwól mu swobodnie do końca się wypowiedzieć, dopytując o szczegóły. Spraw, by miało pewność, że jesteś osobą, której może opowiedzieć wszystko, zawsze kiedy będzie tego potrzebowało. Oczywiście bądź czujny, ponieważ jest różnica pomiędzy zmyślonymi historyjkami, które pojawiają się od czasu do czasu, a nieustannym życiem w fikcji. Jeśli Twoje dziecko unika rówieśników, bawi się jedynie z wymyślonymi przyjaciółmi, i do tego traktuje to bardzo poważnie, zwróć uwagę na to, czy spotkania z innymi dziećmi są dla niego miłe. Być może coś “nie gra” w jego relacjach i nie przeżywa ich w sposób radosny, dlatego też ucieka do świata fantazji, który jest dla niego bezpieczniejszy.

Kłamstwa dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym

Może zdarzyć się, że przez nadmierne fantazje w okresie wczesnego dzieciństwa, dziecko w późniejszym wieku posiada jeszcze trudność w odróżnieniu tego co było faktycznym zdarzeniem. Zazwyczaj może objawiać się to w sytuacjach, kiedy dziecko zostanie o coś oskarżone. I choć rodzic czy nauczyciel wie jaka była prawda, dziecko może mieć w sobie silne przekonanie, że zrobiło inaczej, nie mając zupełnie świadomości, że to co mówi jest nieprawdą. Wynika to z tego, że często nie pamięta jak było rzeczywiście. Jak zatem reagować na kłamstwa dzieci, które nie są jeszcze do końca uświadomione? Przede wszystkim zwróć uwagę na to, by pomagać dziecku odróżnić zmyślanie od rzeczywistości. Nie jest to już czas na zabawę w niesamowite historie i opowiadania, ale budowanie dojrzałości w odróżnianiu prawdy od fikcji. Pamiętaj, by stworzyć dziecku poczucie bezpieczeństwa – prawda nie jest czymś złym, nawet jeśli odsłania słabość czy egoizm. Buduj w dziecku poczucie, że ważne jest byście byli wobec siebie szczerzy.

Kłamstwa dzieci powyżej 7. roku życia

Dzieci starsze, które uciekają się do kłamstwa, robią to świadomie. Chcą w ten sposób osiągnąć konkretny cel lub uciec od odpowiedzialności. Może być wiele przyczyn, dla których dziecko kłamie. Można do nich zaliczyć m.in. chęć zdobycia pozycji w grupie rówieśniczej, pragnienie akceptacji przez innych, ukrycia wad, zyskania sympatii poszczególnych osób czy wywołania współczucia.

Kłamstwa dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym porażką rodzica/nauczyciela?

Kłamstwo zazwyczaj odbieramy bardzo osobiście, nie tylko w przypadku kiedy kłamie dziecko. Przeważnie jest ono dla nas bardzo bolesne ponieważ uważamy, że zasługujemy na szczerość innych. Traktujemy je jako osobistą porażkę tym bardziej, kiedy dotyczy procesu wychowania. Wydaje nam się, że jest jakby wymierzone przeciwko nam, burzy nasz autorytet i wiąże się z brakiem szacunku wobec naszej osoby. By móc zrozumieć świat dziecka, które kłamie, warto zadać sobie pytanie w jakich sytuacjach ja jako dziecko uciekałem się do kłamstwa? Dorośli zazwyczaj kłamią, ponieważ chcą coś zyskać, bardzo świadomie i wiedzą, że kłamstwo może stać się środkiem do osobistej korzyści. W świecie dziecka kłamstwo nie jest jednak przewrotnym wprowadzeniem w błąd, zahaczającym o manipulację, a próbą spełnienia własnych potrzeb: akceptacji, miłości, uznania, bezpieczeństwa – zrozumienie tego faktu, jest punktem wyjścia, aby właściwie reagować na kłamstwa dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym.

 

Kłamstwo zazwyczaj odbieramy bardzo osobiście, nie tylko w przypadku kiedy kłamie dziecko. Przeważnie jest ono dla nas bardzo bolesne ponieważ uważamy, że zasługujemy na szczerość innych. Traktujemy je jako osobistą porażkę tym bardziej, kiedy dotyczy procesu wychowania. Wydaje nam się, że jest jakby wymierzone przeciwko nam, burzy nasz autorytet i wiąże się z brakiem szacunku wobec naszej osoby. By móc zrozumieć świat dziecka, które kłamie, warto zadać sobie pytanie w jakich sytuacjach ja jako dziecko uciekałem się do kłamstwa? Dorośli zazwyczaj kłamią, ponieważ chcą coś zyskać, bardzo świadomie i wiedzą, że kłamstwo może stać się środkiem do osobistej korzyści. W świecie dziecka kłamstwo nie jest jednak przewrotnym wprowadzeniem w błąd, zahaczającym o manipulację, a próbą spełnienia własnych potrzeb: akceptacji, miłości, uznania, bezpieczeństwa – zrozumienie tego faktu, jest punktem wyjścia, aby właściwie reagować na kłamstwa dzieci.J

Jak reagować na kłamstwa dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym? Krótki poradnik

  1. Nie do końca możesz sobie zdawać z tego sprawę, ale dzieci uczą się przez naśladownictwo. Niespełnione obietnice, mogą być pierwszym krokiem do tego, by dziecko nauczyło się oszukiwania. Jeśli wiesz, że dziecko mogło być świadkiem Twojej nieszczerości – zacznij zmianę od siebie.
  2. Pomóż zrozumieć dziecku, że błędy są czymś normalnym i zdarzają się każdemu. Ważne jest, by czuło, że ma prawo do porażek (które tworzą też okazję do nauki) i nie musi ich ukrywać przed innymi.
  3. Daj dziecku poczucie bezwarunkowej miłości. Kłamstwa dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym pojawiają się, bo Twoi podopieczni boją się, że rozczarują rodziców/nauczycieli.
  4. Kłamstwo może być próbą zwrócenia uwagi. Pamiętaj, że zawsze za tym kryje się poczucie niedowartościowania dziecka i chęć wzbudzenia zainteresowania swoją osobą. Nie karz dziecka za samo kłamstwo – spróbuj zrozumieć, dlaczego się do niego ucieka.
  5. Doceniaj dziecko, kiedy mówi prawdę, zwłaszcza jeśli jest dla niego trudna.
  6. Nie bądź surowy i nie kontroluj dziecka na każdym kroku, ale stwórz atmosferę wzajemnego zaufania. Dziecko, które czuje się kontrolowane, zazwyczaj nie pyta rodziców o pozwolenie, by zrobić to na co ma ochotę, ponieważ zakłada, że nie go nie otrzyma. Kłamstwo traktuje jako “złoty środek”, by zrobić po swojemu, jednocześnie bez szkody dla rodziców.
  7. Na kłamstwa dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym nie reaguj przesadnie, a wspierająco. Pokaż, że prawda jest wartościowa, a Ty jesteś osobą, przed którą nie musi nic ukrywać.

Publikacja: Joanna Żygieło

Źródło: www.blog.dooplacenia.pl

 

 

Innowacje pedagogiczne w PS nr 51 „Przyjazne” w  grupie V „Muminki” rok szkolny 2018/2019

 

Innowacją pedagogiczną „Komputerowy zawrót głowy” jak i „Kulturalny Przedszkolak” były objęte dzieci z grupy V „Muminki”. Rozpoczęły się one rok wcześniej w roku szkolnym 2017/ 2018 i początkowo były zaplanowane i realizowane przez rok. Jednak na koniec roku szkolnego 2017/ 2018 w ankiecie podsumowującej innowacje, rodzice jednoznacznie wyrazili chęć jej przedłużenia i dalszego uczestnictwa.

Innowacja pedagogiczna „Komputerowy zawrót głowy”- rodzice raz w tygodniu na maila grupowego otrzymują katy pracy, które muszą wydrukować i dopilnować aby dzieci je wypełniły i przyniosły. Nowatorstwo polega na włączeniu  komputera i internetu  jako jednego z elementów które scalają i wzmacniają współpracę między rodzicami a przedszkolem. Jest to naturalna sytuacja , która daje możliwość do spędzania wolnego czasu z dzieckiem i wzmacnianie relacji poprzez wykonywanie wspólnego zadania. Zajęcia edukacyjne objęte innowacją to: grafomotoryka i zabawy matematyczne.

Zauważa się iż dzieci objęte tą innowacją pedagogiczną podniosły i rozwinęły swoje umiejętności grafomotoryczne i matematyczne co przekłada się na dokładność ale i na krótszy czas wykonywanych zadań.

Innowacja pedagogiczna „Kulturalny Przedszkolak”- innowacja zakłada aktywność artystyczną dziecka przez uczestnictwo dziecka w świecie kultury. Kultura jest głównym determinantem indywidualnego rozwoju dziecka. Poprzez kulturę dzieci przyswajają sobie zachowania i wiedzę. Otaczająca dziecko kultura ukierunkowuje jego sposób myślenia i postrzegania świata. Zatem kultura uczy dzieci myślenia i sposobu odbierania rzeczywistości. Kontakt ze sztuką sprawił, że dzieci stały się bardziej wrażliwe i uważne na los innych ludzi bardziej empatyczne, rozwinęły wyobraźnię, poszerzyły horyzonty, rozbudziły ciekawość, wzbogaciły mowę.

W ramach innowacji dzieci z wycieczką wybrały się do:

-09.10.2018- „Z wizytą w ZOO”- wycieczka z przewodnikiem;

- 08.11.2018- „Rumcajs”- przedstawienie teatralne w Auli Uniwersyteckiej;

- 13.11..2018- „Bajka o żelaznym wilku”-zajęcia edukacyjne w Muzeum Rzeźby A. Karnego;

- 22.11.2018-  zajęcia edukacyjne w Muzeum Podlaskim;

29.11.2018-  zajęcia edukacyjne w Muzeum Podlaskim;

- 18.12.2018- „Dziadek do orzechów”- w Operze i Filfarmonii Podlaskiej;

- 15.01.2019- „Brzydki Kaczorek”- w Operze i Filfarmonii Podlaskiej;

- 27.02.2019- warsztaty teatralne w Operze i Filfarmonii Podlaskiej z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru;

25.03.2019- zajęcia edukacyjne w bibliotece w SP nr 2;

- 18.04.2019- „Pan Brzuchatek”- wyjście do BTL-u

- 30.05.2019- wyjście na spektakl teatralny do BTL-u;

- 18.06.2019- wyjście na zajęcia edukacyjne do galerii Arsenał

 

 

 

 

 

Opracowały:

Izabela Druba, Elżbieta Prymaka

 


Co zrobić, by wychować szczęśliwe dziecko? Wystarczy zastosować jedną prostą zasadę!

 

Każdy rodzic powinien codziennie stosować zasadę dziesięciu minut. Sprawdź, na czym ona dokładnie polega.

Chyba każdy z nas chce wychować swoje dziecko na człowieka emocjonalnie dojrzałego, z wysoką samoświadomością, a przede wszystkim szczęśliwego. Pytanie tylko, jak to osiągnąć? Rodzice starają się, jak mogą. Natomiast dr Kenneth Barish z Cornell University twierdzi, że jest to prostsze, niż mogłoby się wydawać. Zdaniem specjalistki wystarczy codziennie stosować zasadę dziesięciu minut.

Tylko ty i ja

Zdaniem Barish zaledwie dziesięciu minut codziennie przed snem wystarczy, by znacząco wzmocnić więź emocjonalną z dzieckiem. Nie chodzi tylko o podsumowanie dnia i streszczenie problemów. Czas ten rodzice powinni poświęcić na rozmowę o emocjach. To powinna być okazja do tego, by dziecko mogło spokojnie przedstawić swoje argumenty, wytłumaczyć np. dlaczego w ciągu dnia się zdenerwowało lub co je martwi, zadać nurtujące je pytania i co ważniejsze, uzyskać na nie odpowiedzi czy pomoc, której potrzebuje. Dzięki temu nasza pociecha ma szansę nauczyć się radzenia sobie z trudnymi emocjami, a także zrozumieć, że nie ma nic złego w ich przeżywaniu. To czas, by się przytulić, a także pochwalić malucha, czy mu podziękować. Mały człowiek dzięki temu nawykowi czuje, że my rodzice zawsze jesteśmy blisko. Ma także szansę szybciej nauczyć się żyć w zgodzie se swoimi uczuciami i emocjami, a w przyszłości z pewnością będzie lepiej radzić sobie z cierpieniem, złością, czy porażką.

Mów, słuchaj i zrozum

Zasada dziesięciu minut może brzmi prosto i banalnie, ale w praktyce nie zawsze to wychodzi. Dzieci próbują zrozumieć świat. Pomagamy im w tym, jak umiemy, ale czasem mamy dość albo wolimy unikać prawdy. Denerwujemy się, gdy pytania są zbyt dociekliwe. Unikamy szczerego mówienia o uczuciach. Potem dziwimy się, że relacja z dzieckiem nie jest dość bliska. Co więcej, często odmawiamy także dzieciom prawa do wyraźnego mówienia o bólu, złości, smutku. Nie dajemy przyzwolenia na ich przeżywanie. Mówimy: „No, już nie boli”, odwracamy uwagę – „Patrz, ptaszek, leci!” i wmawiamy, że są dobre i złe emocje – „Taka ładna dziewczynka, a tak się złości”, „Chłopaki nie płaczą”. Tymczasem słuchając uważnie i pozwalając dziecku na przeżywanie emocji, szczególnie tych trudnych, dając wsparcie, możemy dziecku zaoferować znacznie więcej, niż mogłoby się nam wydawać.

Tylko czy aż dziesięć minut?

Choć Barish mówi o zaledwie dziesięciu minutach to mało które dziecko otrzymuje aż tyle czasu na wyłączność. Niestety w pędzie, między różnymi obowiązkami dużo spraw załatwiamy równolegle. Bawimy się z dzieckiem przy włączonym telewizorze, rozmawiamy, zerkając na telefon, czy gotując obiad. Nawet jeśli masz małe dziecko, warto wyrobić sobie codzienny wieczorny nawyk - wyciszyć mieszkanie, poczytać fajną książkę i zapytać, jak minął dzień. Posłuchać, co dziecku się podobało, a co było dla niego niemile lub niezrozumiałe. Poza tym to nie tylko przydatny, ale i bardzo miły nawyk, który powinien zagościć w każdym domu, nieprawdaż?

 

  Artykuł zamieściła Beata Głowacka

                                      Źródło: mamotoja.pl

 


10 prawd o dzieciach "agresywnych"

Jeśli jesteś rodzicem dziecka “trudnego”, które zachowuje się agresywnie, często wpada w furię z byle powodu, jest uparte, nie słucha nikogo, chce rządzić całym światem, kiepsko radzi sobie w relacjach z rówieśnikami… wiem przez co przechodzisz.

Autorem tekstu jest Justyna Rokicka, psycholog i certyfikowana psychoterapeutka.

Wiem, że to nie jest łatwe

Wiem, że gdy dziecko co chwila testuje Twoje granice i nie zachowuje właściwie, towarzyszy Ci ogromna frustracja, codzienny stres, wstyd przed innymi, bezsilność… i że żyjesz w lęku, że zaraz znowu wydarzy się coś złego. Wiem, że często chodzisz jak na szpilkach, czując złość na swoje dziecko i myślisz, że ono Cię po prostu nie kocha i nie szanuje. Zdarza Ci się na nie krzyknąć, powiedzieć mu coś przykrego, a potem masz wyrzuty sumienia, rozumiejąc, że to tylko pogarsza całą sytuację.

Jakie to uczucie być „agresywnym” dzieckiem?

Jeśli obecna sytuacja rodzicielska Cię przerasta i już nie masz siły… spróbuj zobaczyć tę sytuację z zupełnie innej perspektywy. Może uda się wtedy dostrzec, że to co teraz wydaje Ci się przekleństwem, jest tak naprawdę błogosławieństwem.

Jakie, tak naprawdę, są nasze “trudne” dzieci?

1. Dzieci agresywne to dzieci poszkodowane „przez los”.

Ze względu na swoje zachowanie, są narażone na kary, odrzucenie, przemoc ze strony najbliższych. Wiele osób uważa, że tylko kary, konsekwencje i granice mogą je nauczyć “dobrego” zachowania. Nawet specjaliści często dają takie “mądre rady”… Nic bardziej mylnego.

2. Są kochane warunkowo, tylko za “dobre” zachowanie.

Czyli praktycznie czują się w ogóle niekochane, nieakceptowane. Jest im o wiele trudniej niż ich “grzecznym” rówieśnikom, którzy słyszą na swój temat miłe rzeczy.

3. Mają przez to zaniżoną samoocenę.

Wytwarzają negatywne przekonania na swój temat (jestem zły, niedobry, słaby, inny, rodzice mnie nie kochają i nie akceptują bo ciągle są na mnie źli, wstydzą się mnie, nauczyciele mnie karzą, dają uwagi, rówieśnicy unikają). Doświadczają wyrzutów sumienia, ogromnego wstydu, nienawiści do siebie, bezsilności…

4. Są obwiniane o coś, co nie jest ich winą…

Są “winne” swojego konkretnego zachowania. Nie są jednak winne PRZYCZYN takiego zachowania. Przyczyny są najczęściej biologiczne (m.in. wrodzony temperament, nadwrażliwość sensoryczna, niedojrzały układ nerwowy), psychologiczne (brak umiejętności regulacji i kontroli emocji, odraczania gratyfikacji, przegrywania i radzenia sobie z frustracją, szukania kompromisów, komunikacji werbalnej, koncentracji uwagi…), systemowe (trudne relacje w rodzinie, przemoc, naciskowe lub bezstresowe metody wychowawcze, brak bezpiecznej więzi z rodzicami).

5. Są bezsilne.

Same nie mogą zmienić swojego zachowania na lepsze. Przyczyny zachowania nie są zależne od ich “dobrej woli”. Takie dzieci nie rozumieją dlaczego tak postępują, nie są w stanie świadomie poprawić swojego zachowania, choć bardzo by chciały… W dzieciństwie potrzebują mądrego wsparcia i przewodnictwa dorosłych i opiekunów.

6. Doświadczają zwiększonej intensywności „mózgowych alarmów”.

Mają mniej wytrzymały układ nerwowy, więc takie “alarmy” wybuchają częściej, intensywniej niż u rówieśników i trwają dłużej.

7. Są to dzieci o zwiększonych potrzebach.

Mają o wiele większe niż rówieśnicy potrzeby emocjonalne, m.in. bezpieczeństwa, akceptacji, przynależności, szacunku. Są wojownikami, walczą o te wartości, walczą tak jak potrafią, agresywnie.

8. Są bardzo wrażliwe emocjonalnie.

Często nadmiernie, agresywnie reagujące na każdy stres. “Wyczuwają” emocje innych ludzi, w szczególności złość, lęk i nie potrafią sobie z nimi poradzić.

9. „Jadą” nieustannie na negatywnych emocjach i niezaspokojonych potrzebach.

Do życia w równowadze potrzebują wielu pozytywnych wzmocnień i doświadczeń a dostają negatywne oceny i odrzucenie… Co generuje jeszcze więcej negatywnych emocji i jeszcze bardziej frustruje ich głębokie potrzeby.

10. Są inteligentne, uzdolnione, przebojowe, ambitne, twórcze, eksperymentujace, ciekawe, poszukujące przygód, bodźców, niezależne, odważne by przeciwstawiać się dorosłym i wytrwale realizować swoje cele …

Co się z nimi stanie?

Jeśli trafią na empatycznych i silnych opiekunów, którym uda się w atmosferze szacunku, zrozumienia, miłości stawiać im bezpieczne granice i uczyć potrzebnych umiejętności, mogą wyrosnąć na wspaniałych ludzi. Mogą być liderami, twórcami, przywódcami, altruistami. Ludźmi niezwykłymi, którzy będą tworzyć wielkie i piękne historie.

Lub jeśli trafią źle, pod skrzydła opiekunów przemocowych, surowych, kochających warunkowo lub wcale… mogą stać się przestępcami, wyrzutkami społeczeństwa, sprawcami przemocy, osobami uzależnionymi, samobójcami…

Ukryty potencjał

Takie dziecko to bryła węgla kamiennego w której kryje się diament… Od nas zależy co z nią zrobimy. Wyrzucimy ją? Spalimy? Czy może uda nam się wydobyć jej prawdziwy blask?

Publikacja: Joanna Żygieło

Źródło: www.blogojciec.pl

 


Jak chronić malucha przed chorobą?

Zimą nie sposób całkiem uniknąć infekcji. Możesz jednak sprawić, że twoja pociecha rzadziej będzie miała kłopoty ze zdrowiem.

Dziecko powinno jeść dużo warzyw i owoców, by wzmocnić odporność

Prawda. Warzywa i owoce obfitują w witaminy i minerały. Jeśli brakuje ich w diecie, słabnie odporność i dziecko łatwiej łapie infekcje.
Warzywa dodawaj do każdego posiłku dziecka. Owoce trzeba jeść z umiarem, ponieważ mają sporo cukru. Dziennie wystarczy jeden większy (np. jabłko, banan) lub garść mniejszych (np. borówki, maliny). Możesz podawać zarówno świeże warzywa i owoce, jak i mrożonki.

Lepiej ubierać dziecko cieplej niż za lekko

Fałsz. Przegrzanie sprzyja przeziębieniu tak samo jak przechłodzenie.
Najlepiej ubieraj dziecko na cebulkę. Zamiast jednego grubego swetra lepiej włóż mu dwie warstwy lżejszej odzieży. Będzie można jedną zdjąć, gdy malcowi będzie za ciepło. Ważne jest, by dziecko nie przemoczyło nóg. Dlatego kup mu nieprzemakalne buciki.

Gdy pada, nie należy wychodzić na spacer

Fałsz. Ruch na świeżym powietrzu to najprostszy i jednocześnie bardzo skuteczny sposób hartowania dziecka. Nawet gdy pogoda nie jest najlepsza, zabieraj swoją pociechę na 1-, 2-godzinny spacer.
W domu powinny was zatrzymać jedynie: porywisty wiatr, ulewny deszcz i silny mróz (dziecko poniżej 6. roku życia możesz zabierać na spacer przy temperaturze do -10 st. C, a starsze – do -20 st. C). Spacerujcie z dala od ruchliwych ulic. Dbaj, by dziecko spędzało czas aktywnie. Pozwalaj mu biegać, zachęcaj do zabaw.

Dziecko musi spać wystarczająco długo

Prawda. Tylko w czasie snu organizm może się zregenerować. Jeśli dziecko się nie wysypia, gorzej broni się przed zarazkami.
Maluch w wieku przedszkolnym powinien spać 10–12 godzin na dobę. Starsze dziecko potrzebuje około 9 godzin snu. Pilnuj też, by twoja pociecha zasypiała i wstawała o regularnych porach.

W domu nie powinno być zbyt gorąco

Prawda. Choć wielu z nas wydaje się to nieprawdopodobne, wysoka temperatura w mieszkaniu osłabia odporność. Jeśli jest za ciepło, powietrze staje się suche. W efekcie wysuszają się śluzówki nosa i gardła, a wtedy zarazki łatwiej przez nie przenikają.
Idealna temperatura w mieszkaniu to 20–22ºC. W nocy może być nieco niższa – około 18ºC. Wilgotność powietrza powinna wynosić 60–70 proc. By kontrolować jej poziom, kup higrometr. Jeśli w mieszkaniu jest zbyt sucho, powieś na kaloryferach pojemniki z wodą lub kup elektryczny nawilżacz. Poza tym kilka razy dziennie dobrze przewietrz mieszkanie.

Chłodne kąpiele świetnie hartują

Prawda. Po kąpieli pozwól dziecku przez kilka minut pobawić się w wannie, nawet gdy woda stała się chłodniejsza. Ewentualnie możesz codziennie po umyciu nacierać mu stopy zimną wodą. Po takim ochłodzeniu osusz skórę malca i włóż mu ciepłe ubranie.

Dziecku warto podawać czosnek

Prawda. Tak, ale dopiero od 2., 3. roku życia. Nie należy podawać dziecku więcej niż ząbek dziennie. By maluch chętniej jadł, można przygotować masełko czosnkowe i podawać je na kanapce z posiekaną natką pietruszki.

Ważne nie tylko hartowanie dziecka

  • W sezonie infekcyjnym nie zabieraj dziecka w zatłoczone miejsca, np. do centrum handlowego.
  • Wyrabiaj w dziecku nawyk częstego mycia rąk. Powinno o tym pamiętać po powrocie z przedszkola lub szkoły, przed posiłkami, po skorzystaniu z toalety, po zabawie na podwórku. Ucz, że nie wystarczy opłukać rąk wodą, trzeba je umyć mydłem. Pilnuj, by twoja pociecha nie dotykała brudnymi rękami oczu, ust, nosa.
  • Wytłumacz dziecku, dlaczego nie powinno pić z tej samej butelki czy kubka co inne osoby.
  • Badania naukowe pokazują, że ryzyko przeziębienia można zmniejszyć, regularnie podając dziecku preparaty z bakteriami probiotycznymi LGG.

Publikacja: Joanna Żygieło

Źródło: www.mamotoja.pl

 



Jak być dobrym rodzicem. 10 rad dla rodziców do wprowadzenia w życie od zaraz

Wychowywać dziecko trzeba od najmłodszych lat, już pod koniec pierwszego roku życia warto ustalić zasady i konsekwentnie ich przestrzegać. Nie sztuką jest dziecko począć i urodzić sztuką jest je wychować na szczęśliwego, mądrego i dobrego człowieka. W dzisiejszym zalatanym świecie wielu z nas wydaje się, że na kupieniu kolejnej zabawki, kończy się proces wychowania. Nie rozmawiamy ze swoimi małymi dziećmi i nie słuchamy ich. Do prawidłowego rozwoju potrzebni są rodzice. Oboje rodzice.

Być dobrym rodzicem nie znaczy pozwalać na wszystko, obsypywać prezentami, ulegać kaprysom - być dobrym rodzicem to być z dzieckiem, towarzyszyć w zabawie, uczyć zasad i pokazywać świat.

Poczucie bezpieczeństwa

Okazuj miłość i czułość. Noś, przytulaj, głaszcz, całuj. W ramionach mamy i taty niemowlę i małe dziecko czuje się bezpiecznie. Zadbaj by twoje dziecko wiedziało, że je kochasz nawet, gdy jest niegrzeczne. Nigdy nie mów, że przestaniesz je kochać, ze je zostawisz czy oddasz, bo narozrabiało. Poczucie bezpieczeństwa dają również jasno określone przez rodziców zasady i reguły oraz ich konsekwentne przestrzeganie.  

Okazywanie szacunku

Nie upokarzaj, nie obgaduj, nie obrażaj, nie porównuj dziecka w szczególności w obecności innych. Jeśli zachowałeś się wobec dziecka nie właściwie - nie bój się przeprosić.

Czas dla dziecka

Wspólne zabawy, czytanie książeczek, opowiadanie bajek, spacery, podróżowanie czy wykonywanie obowiązków domowych (już 1,5-roczny malec chętnie pomoże włożyć i wyjąc pranie z pralki) są nie do zastąpienia. Kiedy spędzasz czas z dzieckiem bądź z nim na 100%. Dzieci, które są ignorowane lub, którym rodzice okazują obojętności mogą stać się agresywne.

Naucz swoje dziecko, że szczęście nie jest kwestią tego ile masz, a jak wiele możesz zrobić z tym, co posiadasz. Nie kupujcie zbyt wielu zabawek, poświęcaj swojemu dziecku czas a nie pieniądze.

Naucz się słuchać dziecka

Już noworodek próbuje się z Wami komunikować. Co prawda jest to komunikacja jednostronna i często bardzo uciążliwa. Niemowlęta i małe dzieci komunikują się z nami całymi sobą. Niegrzeczne zachowanie dziecka (w naszym dorosłym pojęciu) często jest spowodowane chęcią zwrócenia uwagi na siebie.

Wyznacz reguły i bądź konsekwentna

Jeśli chcesz by Twoje dziecko wiedziało, ze nie wolno dotykać kuchenki, dotykać sprzętu grającego, ciągnąć za włosy itp. - musisz mu o tym powiedzieć. Spokojnie i stanowczo mów: „nie wolno dotykać, bo możesz się oparzyć", „nie wolno dotykać, bo to są moje rzeczy" i rób to za każdym razem. Pamiętaj jednak nie mnóż zakazów bez potrzeby, by było łatwo je ogarnąć. Zakazy i nakazy uczą małego człowieka jak żyć, co jest słuszne a co nie. Dziecko nie rodzi się z ta widzą. Pamiętaj tez, że dziecko będzie Was nie raz sprawdzało swoim zachowaniem czy nadal nie wolno tego, co zostało zabronione, - dlatego bycie konsekwentnym jest niezwykle ważne.

Nie bój się stanowczości wobec dziecka

Twoje dziecko powinno wiedzieć, że nie oznacza nie. Nie musisz a wręcz nie powinnaś ulegać wszystkim zachciankom Twojego dziecka. To odbiera poczucie bezpieczeństwa. Nie ulegaj, gdy maluch próbuje wymusić coś na Tobie krzykiem. Staraj się w takich sytuacjach zachować spokój, spokojnie i stanowczo powiedz, że nie podoba ci się jego zachowanie i spróbuj odwrócić uwagę dziecka, zajmij je czymś innym. Możesz zacząć snuć jakąś opowieść, np. „Czy ty wiesz, dlaczego słońce chodzi spać?". Zakładam się, że tak rozpoczęta opowieść skutecznie odciągnie uwagę od złego zachowania.

Naucz się mówić do dziecka

Mów do dziecka, łagodnie i spokojnie. Nie obrażaj, nie porównuj odnoś się do swojego dziecka z szacunkiem. Używaj jasnych komunikatów nie wygłaszaj małemu dziecku kazań. Pamiętaj ze słowa mogą tak samo zranić jak klaps. Chwal za wysiłki i za osiągnięcia. Stale powtarzaj wiem ze potrafisz ze ci się uda - to pomoże maluchowi uwierzyć w siebie. Koncentruj się na tym, co robić a nie, czego nie robić.

Pozwól dziecku na okazywanie uczuć

Dziećmi targają różne uczucia, często sprzeczne ze sobą. Dlatego pozwól dziecku, płakać, krzyczeć, bać się czy denerwować. Łzy i wściekłość pozwalają rozładować napięcie. Dziecko ma prawo do okazywania złości, że czegoś mu zabroniłaś, co nie oznacza, że Ty musisz ulec.

Powalaj dziecku bronić jego własności. Nie zmuszaj dziecka do uległości w każdej sytuacji, po to by innym nie sprawić przykrości. Dziecko też ma prawo do wyrażania własnego zdania a wręcz do przeciwstawiania się.

Pozwól na samodzielność i własną aktywność dziecka

Pozwól jak najwcześniej podejmować, własne decyzje. Jaki założyć sweter, co zje na śniadanie itp. zachęcaj dziecko do samodzielnego rozwiązywania problemów. Nie chroń przed wszelkim ryzykiem - pokazuj i ucz dziecko, że jego zachowania i decyzje mają swoje konsekwencje. Pozwól łamać stereotyp twoja mała córeczka chce ciężarówkę, co w tym złego?

Ucz dziecko porządku i dobrych manier

Już dwu latek powinien mieć drobne obowiązki domowe - to pomaga by dzieci miały określoną rolę w rodzinie a nie tylko w niej były. Dobre maniery są oznaką szacunku dla innych, jeśli szanujemy innych szanujemy tez samego siebie.

Ucząc norm zachowania, okazując małemu dziecku miłość i szacunek, rodzice stają się dla niego autorytetem i wzmacniają łączącą ich wieź. Dziecko, które zna ograniczenia potrafi odróżnić dobro od zła, zna swoją pozycję w rodzinie i ma poczucie bezpieczeństwa.

Postawy  i  zachowania  dorosłych stanowią  dla  dziecka pierwsze  wzorce, z  których  będzie  czerpać  w  trakcie  życia.

Jeśli dziecko jest zawstydzane, uczy się poczucia winy.
Jeśli dziecko doświadcza wrogości, uczy się walczyć.
Jeśli dziecko żyje w atmosferze krytyki, uczy się potępiać.
Jeśli dziecko musi znosić kpiny, uczy się nieśmiałości.
Jeśli dziecko żyje w atmosferze zachęty, uczy się ufności.
Jeśli dziecko żyje w atmosferze aprobaty, uczy się lubić siebie.
Jeśli dziecko żyje w atmosferze akceptacji i przyjaźni, uczy się tego, jak znaleźć miłość w świecie.
Jeśli dziecko żyje w atmosferze uczciwości, uczy się sprawiedliwości.
Jeśli dziecko żyje w poczuciu bezpieczeństwa, uczy się ufności.
Jeśli dziecko jest akceptowane i chwalone, uczy się doceniać innych.
Jeśli dziecko żyje w atmosferze tolerancji, uczy się być cierpliwym.
 
Artykuł zamieściła: Joanna Żygieło
Źródło: www.osesek.pl
 

NAUKA PISANIA MOŻE BYĆ ŚWIETNĄ ZABAWĄ

Umiejętności ruchowe konieczne do wyćwiczenia płynnego pisania wykształcają się zanim jeszcze dziecko idzie do szkoły. Jak dowodzą badania specjalisty od sensomotoryki, eksperta marki Stabilo Doktora Christiana Marquardt’a, nie są one jednak właściwie wykorzystywane. Tymczasem nauka pisania może być świetną zabawą, do której dziecko z radością się dołączy.

Nauka pisania zawsze sprawiała dzieciom problemy. Tymczasem rysując od wczesnego wieku nasze pociechy nabierają zdolności prowadzenia ręki w swobodny sposób. Utrwalają się ruchy takie jak: kreślenie linii pionowych i poziomych, okręgów (przeciwnie do wskazówek zegara).W oparciu o te umiejętności, można gładko przejść do nauki liter. Według badań niemieckiego eksperta Doktora Christiana Marquardt’a naukę pisania powinno się więc opierać o te predyspozycje i wykorzystywać je, zamiast wpajać na siłę szereg niezrozumiałych reguł.

Oznaką prawidłowego pisania jest automatyczny sposób, w jaki poruszamy dłonią. Ruchy te charakteryzuje równy rytm oraz stopień powtarzalności, są płynne i nie wymagają czasu ani wysiłku – tłumaczy Marquardt. Dzieci uczące się pisać, kiedy rysują wykonują ruchy bardzo płynne – tworząc linie czy koła. Kiedy jednak pracują nad literami, które mają kształt nieznany, zaczynają kopiować je kawałek po kawałku. Te kontrolowane ruchy, uniemożliwiając wspomnianą płynność, wpływają na tempo pisania oraz ściskanie dłoni. Im lepiej dzieci radzą sobie z pisaniem, tym mniej kontrolują swoje ruchy i zaczynają pisać automatycznie.

Wnioski te warto wykorzystać w nauce, łączyć rysowanie i pisanie. Dzieci uczące się pisać, muszą powtarzać określone czynności i ruchy. Trzeba również wiedzieć, że nawyki w pisaniu dzieci leworęcznych są inne niż dzieci praworęcznych. Ważne jest, aby przygotować dziecku odpowiednie miejsce do pracy:

a) dla leworęcznych

  • światło powinno padać na biurko z prawej strony
  • dziecko powinno siedzieć z lewej strony biurka
  • zakup odpowiednich dla dzieci leworęcznych przyborów szkolnych
b) dla praworęcznych
  • światło powinno padać na biurko z lewej strony
  • dziecko powinno siedzieć z prawej strony biurka
  • zakup odpowiednich dla dzieci praworęcznych przyborów szkolnych.

Ćwiczenie pisania czasem zaczyna być monotonne, dziecko zniechęca się. Jeśli dodatkowo pojawiają się trudności, nasza pociecha rezygnuje z pisania. Co zrobić, aby je zachęcić? Zacznijcie się bawić! Oto kilka zabaw na zachętę:

  • lepienie plastelinowych literek własnego imienia
  • rysowanie patykiem na piasku
  • malowanie farbami przy użyciu palców - obecnie dostępne farby są łatwo zmywalne. Występują również farby przeznaczone specjalnie do malowania palcami, a dziecko pozbawione ograniczeń będzie miało dobrą zabawę. Można również zostawiać odciski swoich dłoni i stóp, tworzyć z nich rożne kompozycje
  • obrysowywanie rąk, stóp, ciała, przedmiotów codziennego użytku, zabawek, a następnie dorysowywanie im oczu, uśmiechów, tworzenie kompozycji
  • pisanie świecą na kartce, a następnie malowanie po kartce farbami, tak aby napis zrobił się widoczny
  • kreślenie linii, figur, liter, cyfr na tackach z kaszą
  • wykonywanie różnych ćwiczeń graficznych przy użyciu: kredy, kredek woskowych, węgla rysunkowego, pędzla, ołówka, długopisu, pióra bądź mazaków różnej grubości.

Trzeba pamiętać, że nie możemy ćwiczyć z dzieckiem przez kilka godzin bez przerwy. Dziecko potrzebuje relaksu i odpoczynku. Dlatego dobrze jest też przeprowadzić parę ćwiczeń relaksacyjnych, takich, które w zabawie ćwiczą automatyzację ruchów związanych z pisaniem. Polecamy np.:

  • zabawy ruchowe: pryskanie wodą, otrzepywanie rąk z wody, wytrzepywanie wody z rękawa, otrząsanie się z wody, strzepywanie nitki z rękawa
  • kreślenie linii z zachowaniem kierunku ruchu: linie pionowe – od góry ku dołowi, linie poziome – od lewej ku prawej
  • kreślenie w powietrzu, na tackach z piaskiem i różnymi technikami graficznymi linii pionowych, poziomych, ukośnych, łamanych, krzywych i figur geometrycznych ( koło, elipsa, kwadrat, trójkąt ).

Ćwiczenia powinny być wykonywane w atmosferze zabawy i śmiechu, aby dziecko zrelaksowało się. Dzięki dobremu nastrojowi, pociecha nie będzie przejmowała się porażkami i przezwyciężymy jej strach przed niepowodzeniami w malowaniu i pisaniu. Dodatkowo wywiąże się między Wami nić emocjonalna, która wpływa na socjalizację i rozwój dziecka. Ważne jest abyście w tych zabawach nagradzali wysiłek pociechy. Jego praca włożona w rysunek, pisanie musi zostać doceniona. Niepowodzenia można obracać w żart i wspólnie się pośmiać, ale nie naśmiewać się. Po serii ćwiczeń, można wrócić do nauki pisania.

Pisanie, które nam nie sprawia problemów, dla dzieci jest spora trudnością. Trzeba wykorzystać umiejętności, których dziecko nabyło w zabawie, aby nauka nie była nudna i monotonna, aby chciało pisać. Maluchy zachęcone do ćwiczeń, miło będą kojarzyć edukację, co przełoży się również na późniejsze wyniki w szkole.

 

Artykuł zamieściła: Joanna Żygieło

Źródło: www.superkid.pl

 


ZAMIAST KRZYCZEĆ wypowiedz dwa istotne zdania...

Wychowywanie dzieci to nie lada wyzwanie. Często wiąże się to ze stresem, nerwami i codzienną kłótnią o drobiazgi. Nasze zmęczenie i irytacja nie może jednak wpływać na nasze relacje z dzieckiem i sposób porozumiewania się, więc żeby nie popełniać błędów, warto wykorzystać ten trik.

Wzbiera w nas złość i zaczynamy krzyczeć..
Dzieci nie są winne temu, że czasem doprowadzają nas do ostateczności. Taka ich natura, że zdarza im się marudzić, narzekać, jęczeć bez powodu, wybrzydzać i płakać. Nie są w stanie okiełznać i nazwać uczuć, których doświadczają, nie potrafią określić problemu, który je trapi. Reagują więc w najbardziej znany sobie sposób, czyli właśnie poprzez głośne wyrażanie niezadowolenia. Na takie zachowanie nasza odpowiedź też jest żywiołowa, bo trudno nam powściągliwie tłumaczyć bez podniesienia głosu, że tak nie wolno i pewne problemy można rozwiązać inaczej. Zwłaszcza gdy działamy pod presją czasu i stresu. Warto pamiętać w takich chwilach o jednym. Dziecko naprawdę chce zadowolić rodziców i postępować właściwie (oczywiście abstrahując od sytuacji, gdy cierpi na jakieś zaburzenia). Większość maluchów naprawdę próbuje w miarę swoich możliwości być grzecznymi i chce, by rodzice byli z nich dumni. Nam dorosłym często jednak wydaje się, że jest zupełnie odwrotnie, bo dziecko nie reaguje, gdy: prosimy, by skończył zabawę, umył ręce, posprzątał. Wówczas zaczyna wzbierać w nas złość i część z nas podnosi głos.
Żeby temu przeciwdziałać, warto wykonać dwie proste czynności. Po pierwsze musicie pamiętać, że złe zachowanie jest oznaką walczącego dziecka. Po drugie musicie w takiej chwili uklęknąć na wprost dziecka i wypowiedzieć dwa zdania:

"Widzę, jak jest ci ciężko w tej chwili. Jak mogę ci pomóc?"

Wydaje ci się to banalne bądź mało skuteczne? Nieprawda, te dwa zdania mogą zdziałać więcej dobrego, niż ci się może wydawać. Wspierasz w ten sposób dziecko, przekazując mu informację, że ma prawo do wyrażania własnych emocji, że nie robi nic złego, nie wiedząc, jak zareagować. Co ważniejsze, wyciągasz do niego także pomocną dłoń i pokazujesz różne możliwości wyjścia z sytuacji.
Krzyk, wyśmiewanie, bicie i upokarzanie nigdy nikogo nie zmotywowało. Dziecko nie nauczy się prawidłowo reagować, jeżeli nie będzie miał podsuniętych właściwych rozwiązań. Może wydawać ci się, że to nieprawda, bo krzyk nikogo nie zabił, a dzieci dopiero wtedy zaczynają słuchać i wykonywać polecenia. To jednak efekt strachu, a nie właściwej motywacji. Jedną z cech autorytaryzmu jest zrównanie szacunku ze strachem. Wychowywanie w ten sposób dzieci, jest nieskuteczne i po prostu szkodliwe. Ważne, by dzieci ćwiczyły posłuszeństwo i rozwijały samodyscyplinę, ponieważ wiedzą, że jest to w życiu ważne i dlatego, że ufają swoim rodzicom. Nie dlatego, że się ich boją.

Jeżeli zadbamy o właściwą komunikację z dzieckiem, otrzyma ono wiadomość, że wierzymy w ich zdolność zmiany zachowania, a my jesteśmy szczęśliwi, że możemy ich w tym wspierać. Gdy sami nie potrafimy kontrolować swoich reakcji, jak mamy uczyć tego dzieci? One naprawdę wymagają naszej pomocy.

Artykuł zamieściła: Joanna Żygieło

Źródło: www.mamadu.pl


Pierwsze dni w przedszkolu

Pierwsze dni w przedszkolu to zawsze okres trudny zarówno dla dziecka, jak i jego rodziców. Najgorzej mają oczywiście te szkraby, które do przedszkola idą po raz pierwszy w życiu – gdyż w przedszkolu organizacja dnia i zasady obowiązujące są zupełnie inne niż w domu, a więc miejscu które dobrze znają i do którego są przyzwyczajone. Nie mniejszym przeżyciem bywa też powrót po wakacyjnej przerwie. Nowe miejsce, nowe panie, nowe dzieci, zupełnie nowe sytuacje to zawsze duży stres. Nic dziwnego, że czasem pojawia się niechęć do przedszkola. Z tego względu szczególnie ciężkie bywają poranne rozstania. Jak sobie z nimi poradzić?

Poniżej podajemy kilka praktycznych porad, jak pomóc dziecku przetrwać pierwsze dni w przedszkolu:

  • Otwórzcie się na współpracę z paniami wychowawczyniami. One mają ogromne doświadczenie. Co roku przyjmują do pierwszej grupy nowe maluchy i co roku pocieszają zdenerwowanych rodziców. Ich wskazówki są naprawdę bardzo cenne. Jeśli okaże się, że wasze dziecko nie dojrzało do przedszkola, to z pewnością wam o tym powiedzą!
  • Nie pytajcie swoich dzieci, czy ktoś na nie krzyczał, czy ktoś je uderzył? Bo w końcu odpowiedzą Wam na te pytania twierdząco, myśląc, że takie są wasze oczekiwania. Zapytajcie raczej: „Czy miło spędziłeś dzień?”, „Czy dobrze się bawiłeś?”, „Ciekaw jestem, czy czegoś nowego się nauczyłeś? Chętnie o tym posłucham”. Trzeba nastrajać dzieci pozytywnie.
  • Nie przejmujcie się, jeśli wasze dziecko nie będzie chciało wam opowiadać o przedszkolu. Być może emocje związane z przedszkolem są dla niego zbyt silne i nie potrafi ich właściwie opisać. Zadawajcie pomocnicze pytania. Na przykład bawiąc się z maluszkiem w piaskownicy, zapytajcie, czy w przedszkolu też lepi takie fajne babki. W końcu samo zacznie wam o przedszkolu opowiadać.
  • Nie oszukujcie dzieci. Nie mówcie im na przykład, że siedzicie w krzakach pod przedszkolem, bo dziecko spędzi cały dzień przed oknem patrząc na krzaki.
  • Określcie czasowe ramy pobytu dziecka w przedszkolu, ale nie mówcie, że przyjdziecie o 13.00. Takie maluszki zwykle nie znają się na zegarku. Można powiedzieć, że odbierze się dziecko po obiadku, po podwieczorku lub po innym charakterystycznym dla dziecka wydarzeniu.
  • Nie przejmujcie się, gdy maluch powie na przykład, że nie lubi „pani Krysi” albo że pani na niego krzyczy. Wyjaśnijcie to z wychowawczynią waszego dziecka. Pamiętajcie tylko, że niektóre dzieci odbierają podniesiony głos jako „krzyk”. Wytłumaczcie im, że panie w przedszkolu muszą mówić głośniej, aby wszystkie dzieci dobrze je słyszały.

Pamiętaj też, że pierwsze dni w przedszkolu bywają trudne, ale to ważny etap w życiu Twojego maleństwa. Odseparowanie od mamy i domu rodzinnego, a także świadomość, że za każdym razem rodzic wraca po dziecko, to pierwszy poważny krok ku osiągnięciu przez Twoją pociechę samodzielności. Respektowanie twardo wyznaczonych zasad, chociaż bywa trudne, daje w rezultacie poczucie stałości i bezpieczeństwa.

Artykuł zamieściła: Joanna Żygieło

Archiwum

2017/2018

BEZPIECZNE WAKACJE

Wakacje to okres, w którym znajdujemy czas na zabawę, relaks i drobne szaleństwa. Nie mamy obowiązków związanych ze szkołą i nauką, więc możemy bez ograniczeń planować najróżniejsze przygody, w których będziemy brać udział. Niektórzy spotykają się z przyjaciółmi i wspólnie świetnie się bawią, inni wybierają się na rodzinne wyjazdy. Nikt nie siedzi w domu, kiedy za oknem mamy słoneczną, piękną, zachęcającą do wyjścia pogodę. Jednak wszyscy musimy pamiętać, że dobra zabawa nie zwalnia nas z obowiązku dbania o swoje i innych bezpieczeństwo. Jak powinniśmy postępować, aby wakacje zawsze kojarzyły nam się z samymi przyjemnościami? Wystarczy wykazać zdrowy rozsądek i pamiętać o kluczowych zasadach bezpieczeństwa.

Oto najważniejsze zasady, którymi powinny kierować się dzieci, aby bezpiecznie spędzić wakacje:

  1. Zawsze informuj rodziców, gdzie i z kim przebywasz. Przekaż im także, o której godzinie zamierzasz wrócić.
  2. Noś ze sobą numer telefonu do rodziców.
  3. Pamiętaj o zasadach bezpiecznego przechodzenia przez jezdnię – przechodź na pasach dla pieszych i na zielonym świetle.
  4. Do zabawy wybieraj zawsze miejsca oddalone od jezdni.
  5. Zawsze zapinaj pasy w samochodzie.
  6. Nie rozmawiaj z obcymi.
  7. Poinformuj rodziców, gdyby ktoś Cię zaczepiał.
  8. Nie oddalaj się z nieznajomymi, nie wsiadaj z nimi do samochodu.
  9. Nie bierz słodyczy ani innych prezentów od obcych.
  10. Pamiętaj o numerach alarmowych. W razie potrzeby dzwoń i wezwij pomoc.
  11. Kąp się tylko w miejscach do tego przeznaczonych, na strzeżonych i bezpiecznych kąpieliskach.
  12. Nie wchodź do wody bez opieki osoby dorosłej.
  13. Nie pływaj w czasie burzy, mgły, gdy wieje porywisty wiatr.
  14. Pamiętaj o ochronie przed słońcem. W czasie upałów pij dużo wody i zawsze noś nakrycie głowy. Przed wyjściem na zewnątrz posmaruj się kremem z filtrem.
  15. Zadbaj o właściwy ubiór – strój z elementami odblaskowymi, kask ochronny podczas jazdy na rowerze czy odpowiednie buty w czasie wycieczki w góry.
  16. W górach nie wyruszaj w trasę, jeśli widzisz, że nadchodzi burza.
  17. Szukaj bezpiecznego schronienia podczas burzy.
  18. Podczas górskich wycieczek nie schodź ze szlaku.
  19. Nie oddalaj się bez pytania od rodziców – w nowych miejscach łatwo się zgubić.
  20. Po każdym wyjściu z miejsc zalesionych dokładnie sprawdź skórę na obecność kleszczy.
  21. Uważaj na rośliny, na których się nie znasz. Niektóre jagody, liście czy grzyby są trujące.
  22. Podczas spacerów po lesie stosuj preparaty odpędzające owady i kleszcze.
  23. Nie rozpalaj ogniska w lesie.
  24. Nie baw się z obcymi zwierzętami. Nawet przyjaźnie wyglądający pies czy kot może Cię ugryźć, gdy spróbujesz go pogłaskać.
  25. Bądź rozsądny i zachowaj umiar we wszystkim, co robisz.

WESOŁYCH I BEZPIECZNYCH WAKACJI!! :)

Artykuł zamieściła: mgr Joanna Żygieło

 

 

Co zamiast krzyku?                  

Aby zdyscyplinować krzyczące dziecko, które żąda np. nowej zabawki czy nie chce wyjść z piaskownicy, często na malca krzyczymy. Ale to zła taktyka!

"Uspokój się! Przestań wrzeszczeć i rób co mówię!" Czy takie okrzyki pomagają nam dogadać się z upartym dzieckiem? Na pewno nie. Kilkulatek tylko jeszcze bardziej się złości i nadal próbuje postawić na swoim. Jak więc opanować sytuację?

Nie poddawaj się flustracji! To oczywiście nie jest łatwe, kiedy maluch w czymś ci się sprzeciwia. Ty krzyczysz bo czujesz się bezradna i nie radzisz sobie z dzieckiem i całą zaistniała sytuacją. Nie masz pomysłu i nie potrafisz skłonić go do poządanego zachowania. Pamiętaj jednak, że twój podniesiony głos działa negatywnie na pociechę. Skrzyczany maluch uczy się, że jest z góry na przegranej pozycji. Nie próbujesz z dzieckiem rozmawiać, tylko krzykiem demonstrujesz swoją siłę. Czy za kilka lat twój ukochany syn lub najukochańsza córeczka zgłosi się do ciebie o pomoc, kiedy będzie tego potrzebować?

Dziecko dowiaduje się także, że silniejszy ma zawsze racje. Może więc przejawiać agresję wobec młodszych rówieśników. Mów więc do malca tonem łagodnym lecz stanowczym. Kiedy próbuje cię uderzyć przytrzymaj go zdecydowanie. A kiedy już ochłonie przytul go i wytłumacz, dlaczego nie podobało ci się jego zachowanie. Mów otwarcie o swoich uczuciach. Staraj sie uprzedzać malca o sytuacjach, które mogą wzniecić w nim bunt. Kiedy np. opuszczane piaskownicy kończy się zawsze histerią, wytłumacz przed wyjściem z domu: "Gdy powiem, że wracamy, to nie będziesz robił scen."

Próbuj odwrócić uwagę dziecka od spornej sytuacji. Żada cukierka przed obiadem? Zaproponuj, abyście poczytali bajke, którą tak bardzo lubi. Perspektywa atrakcyjnego wyjścia skłania dzieci do posłuszeństwa. Dobrze, abyś i ty miała swoje koło ratunkowe. Znajdź coś co pozwoli ci rozładować napięta sytuację i nabrać do niej dystansu. Aby zapobiec wybuchowi wycofaj się na chwilę. Powiedz dziecko: "Twoje zachowanie bardzo mnie zdenerwowało, muszę się uspokoić.. Wrócę do ciebie kiedy ochłonę". I wyjdź z pokoju, to zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż krzyk.

Opracowała i opublikowała: mgr Joanna Żygieło

 

 

 

Domowe obowiązki dzieci

 

Dziecko już od najmłodszych lat powinno mieć obowiązki, bo jeśli nie spotka się z nimi w domu, to spotka się z nimi w przedszkolu lub szkole - a im później je pozna, tym trudniej będzie mu je przyjąć a nam je egzekwować.

           Dziecko, które jest od początku zaangażowane w dbanie o dom i o rodzinę, rozwija się na wielu poziomach:

  • zauważa siłę pracy zespołowej – i przyjemność związaną z wykonywaniem wspólnych domowych prac. Przygotowywanie obiadu może być naprawdę czymś wspaniałym.
  • łatwiej docenia czyjś wysiłek – na przykład to, co robi mama, aby przygotować kolację
  • jest bardziej empatyczne – wykonywanie obowiązków w domu pozwala przekonać się na własnej skórze, że nic nie pojawia się za machnięciem czarodziejskiej różdżki – ktoś musi to wykonać.
  • nie jest oderwane od rzeczywistości – a często może się to dziać w chwili, gdy staramy się organizować czas dziecka tak, aby tylko je rozwijać. Obowiązkiem rodzica jest nauczyć swoje dziecko funkcjonować w życiu (poza komputerem, tabletem, ekranem telefonu czy salami zajęć dodatkowych).
  • jest samodzielne i pewne swoich umiejętności – pewność siebie opiera się o przekonanie o własnej skuteczności czy kompetencji. Jeśli dziecko wciąż jest wyręczane i ograniczane, nie spróbuje nigdy pewnych rzeczy, z czasem też może rezygnować z podejmowania ryzyka, wychodzenia ze strefy komfortu. O wiele fajniej jest patrzeć na dziecko, które wie, że sobie może poradzić – w ten sposób czy inny.

Angażowanie dzieci jest bardzo fajną przygodą – chociaż czasem trwa długo. Rozwieszanie prania z dwulatkiem trwa wieki. Krojenie warzyw z trzylatkiem (upartym!) wymaga anielskiej cierpliwości, a układanie książeczek z dwójką dzieci poniżej czterech lat zajmuje mnóstwo czasu – przecież każdą z nich trzeba przejrzeć, kilka trzeba przeczytać od deski do deski (Mamo, tego NIGDY nie czytaliśmy, prawda?), jakaś zaskakuje, jakaś jest chyba nowa.

Poniżej zamieszczona jest  tabela, która może pomóc w określeniu, czy Wasze wymagania wobec dzieci są w porządku , a  może są zbyt duże? Dwulatek bez problemu może wyrzucić pieluszkę do kosza czy odnieść butelkę do zlewu. Pięcioletnie dziecko może pomóc w parowaniu skarpetek, a nawet pomóc w roznoszeniu ubrań do szafek. I to wcale nie musi być droga przez mękę

Artykuł napisany na podstawie „Obowiązki dziecka zależą od wieku!” Edyty Zając

Artykuł  zamieściły :       Łucja Juźwiuk

Małgorzata Godlewska

 

Zabawy które rozwijają pamięć i kreatywność.

Kilkuletnie dziecko szybko uczy się nowych rzeczy i przyswaja wszystko z nieprawdopodobną łatwością. Około 5-6. roku życia pamięć mechaniczna (proste kodowanie i odtwarzanie informacji) przekształca się w pamięć logiczną (kojarzenie, myślenie abstrakcyjne i logiczne). Dziecko w tym wieku samodzielnie dochodzi do wniosków, łączy fakty, potrafi wskazać podobieństwa i różnice.Zaczyna przyswajać pojęcia abstrakcyjne. Jednak choć szybko zapamiętuje nowe rzeczy, równie szybko... zapomina. Dlatego warto doskonalić pamięć dziecka (w proces zapamiętywania najbardziej zaangażowane są dwa zmysły - wzrok i słuch). Rozwój pamięci w dużym stopniu uzależniony jest od ćwiczenia jej. Jak to robić? W bardzo przyjemny sposób - przez zabawę!

Łącz zapamiętywanie z doskonałą zabawą
Pamięć rozwija się już w życiu płodowym. Jednak pełną dojrzałość osiąga dopiero około 15 roku życia. Warto ją rozwijać, usprawniać i trenować. Dobra pamięć to podstawa! To ona odpowiada za intelektualne możliwości twojego dziecka. Ćwiczcie ją każdego dnia.

Zabawa w "Co zapamiętałeś"  Codzienne czytanie dziecku jego ulubionych bajek lub wierszyków, śpiewanie piosenek czy słuchanie ich z płyty - samo w sobie jest już doskonałym treningiem pamięci. Dziecko szybko się ich uczy i ćwiczy pamięć. Jednak warto zrobić coś więcej. Po wysłuchaniu bajki czy piosenki zapytaj dziecko, co zapamiętało, np. kto był dobry, a kto zły, czyj głos był nieprzyjemny i groźny, a czyj miły, kto to powiedział itd.

Zgadnij, co zniknęło Ułóż przed dzieckiem 10 klocków z obrazkami lub literkami (jeśli już dobrze je zna) i poproś, by przez 20 sekund popatrzyło na nie. Następnie niech zamknie oczy, a ty schowaj trzy klocki. Gdy dziecko otworzy oczy poproś, by przypomniało sobie, jakich klocków brakuje. D Miłe wspomnienia Wspólne oglądanie zdjęć, np. z rodzinnej uroczystości lub z wakacji i rozmawianie o tym - to fantastyczny test i trening pamięci. Przypominajcie sobie nie tylko, co robiliście, kto z wami był w tym czasie, ale też, jakie emocje towarzyszyły temu wydarzeniu, zabawne historie. Odtwarzajcie także doznania zmysłowe: nastrój, zapachy, smaki, kolory.

Skojarzenia Zasada jest taka: uprzedzasz dziecko, że w salonie poprzestawiasz pięć różnych przedmiotów w inne miejsce niż dotychczas stały (np. album, wazon, kwiatek, zdjęcie, lampka, bibelot). Dziecko w tym czasie wychodzi z pokoju. Kiedy je poprosisz, by wróciło, ma odkryć, co się zmieniło. Gdy to zrobi i znajdzie przestawione przedmioty, zamieńcie się rolami. Dziecko przestawia - ty odgadujesz.

Samodzielne ćwiczenia Stwarzaj sytuacje, by dziecko bawiło się nie tylko z rodzicami czy rodzeństwem, ale także samo. W ten sposób również doskonale ćwiczy pamięć, wyobraźnię i koncentrację, a także rozwija poczucie niezależności i swobody.

Puzzle Dopasowywanie wypustek do konkretnych wycięć to coś więcej niż dobra zabawa i satysfakcja. Puzzle uczą cierpliwości, koncentracji oraz analizy i syntezy wzrokowej, czyli spostrzegawczości i zapamiętywania elementów układanki. Jest to niezwykle przydatna umiejętność przy nauce czytania i pisania. By zachęcić dziecko do samodzielnej zabawy, kup mu puzzle z ulubionym bohaterem kreskówki. Pokaż też, jak sprytnie je układać, np. zaczynając od dołu lub od góry - tam, gdzie są charakterystyczne elementy.

Trening pamięci Memory - to gra, którą zna chyba każdy z nas. Nazwa pochodzi od angielskiego słowa memory - pamięć. Zabawa polega na zapamiętywaniu, gdzie ukryte są identyczne obrazki i łączeniu ich w pary. Najprostsze wersje, np. z rysunkami zwierząt, zabawek przeznaczone są już dla dzieci od 3. roku życia. "Starszakom" spodoba się memo ze zdjęciami.  Gry planszowe - np. popularne grzybobranie, chińczyk czy warcaby - uczą przewidywania, stymulują pamięć, poprawiają zdolność logicznego myślenia.

Pozwalaj dziecku wychodzić poza schematy  Kreatywność to cecha nabyta. Rozwija się przez całe życie. Bycie twórczym pozwala lepiej radzić sobie z wyzwaniami i dostosowywać się do zmian. Twoje dziecko zadaje setki pytań? Nie irytuj się - ciesz się z tego i cierpliwie odpowiadaj! Pytania to początek kreatywnego myślenia. Są wyrazem ciekawości tego, co otacza dziecko lub problemu, jaki go nurtuje. Jeśli masz dość dociekliwości malucha, zamieńcie się rolami - ty pytaj, a on niech odpowiada. W ten sposób także rozwijasz jego twórczy potencjał oraz... pasję do nauki! Pamiętaj - kreatywne dziecko myśli i działa poza schematami, jest spontaniczne, często robi coś według własnej koncepcji, ma oryginalne pomysły.

Nagradzaj je za to i nie narzucaj swojej wizji czy rozwiązania. Ucz je i pokazuj, że do celu może prowadzić wiele dróg. To, co zabija kreatywność, to ciągła kontrola, pouczanie oraz stawianie dziecku zbyt wysokich wymagań. Ta rodzicielska lekcja na pewno zaprocentuje w przyszłości!

Wszystko może być zabawą Dziecko potrafi dostrzec więcej niż nam, dorosłym się wydaje. Np. zwykłe przedmioty mogą być dla niego atrakcyjniejszymi zabawkami niż te, które według nas są odpowiednie, edukacyjne, czy też po prostu modne, ładne i pożądane przez rówieśników.

Coś z niczego  Jeśli w twoim domu z szarego kartonowego pudełka powstaje kolorowy kufer na pirackie skarby lub zamek księżniczki, z garnka - bębenek, a z koca - wigwam - to ważny sygnał. Twoje dziecko ma nieograniczoną wyobraźnię, myśli nieszablonowo. Nie zniechęcaj go do takich zabaw. Niech wykorzystuje to, co ma pod ręką (przedmioty codziennego użytku, kuchenne akcesoria) i bawi się tym, co sprawia mu największą przyjemność. Przymykaj oko na bałagan w domu. Sprzątanie po zabawie też może być kreatywne! Zachęcaj dziecko, by z prostych rzeczy, materiałów samo lub z twoją pomocą tworzyło wyjątkowe, niepowtarzaln ezabawki-akcesoria dla lalek, samoloty itp.

Radosna twórczość  Malowanie, rysowanie, lepienie z plasteliny, taniec, śpiew... Twoje dziecko ma ochotę na każdą artystyczną aktywność? Nie ograniczaj go do jednej dziedziny. Daj "spróbować" każdej, która go interesuje i bądź wspierającym rodzicem. Dbaj, by dziecko miało materiały, które pomogą mu "stworzyć" dzieło (kolorowa bibuła, piórka, cekiny, plastelina, modelina, farby do malowania rękami czy płyty z piosenkami). Zachęcaj je do oryginalnych interpretacji - na przykład podczas tańca czy w domowym przedstawieniu niech wcieli się w postać z ulubionej bajki lub realną, np. nauczycielki, lekarza.

Oryginalne hobby Jeśli dziecko zbiera muszelki, pocztówki czy inne drobiazgi, zachęcaj je, by powiększało swoje zbiory. Dawaj mu swobodę w wyborze cennych skarbów i wspieraj je. Pomóż np. znaleźć miejsce na domową kolekcję.

W małym świecie - bez instrukcji Twój maluch całymi dniami mógłby bawić się klockami, układać z nich rozmaite, kolorowe budowle, ale... po swojemu? Super!

Autorskie dzieło Odłóż na bok instrukcje i pozwól dziecku tworzyć pomysłowe konstrukcje z wyobraźni. Klocki, np. Lego Creator, dają nieograniczone możliwości zabawy. Są też doskonałym narzędziem do kreowania rozmaitych historii. Rozwijają intelekt, wyobraźnię, motorykę.

Ważna jest też dieta

Rozwijaniu pamięci i koncentracji służą nie tylko zabawy, ale także dieta bogata w kwasy omega-3 i omega-6. Znajdziesz je w tłustych rybach morskich, oleju lnianym. Na pamięć korzystnie wpływa też lecytyna, którą zawiera żółtko jaja oraz magnez - jego bogatym źródłem są orzechy.

 

                                                                                                        Autorka Anna Szafrańska

                                                                                                     Artykuł zamieściła Małgorzata Godlewska

 

 

 

Wychowawcza rola rodziny

 

Podstawowy proces wychowania dziecka odbywa się w rodzinie. Jest ona naturalnym środowiskiem wychowawczym i ma ogromną rolę w kształtowaniu postaw młodego człowieka. Rodzina przekazuje dziecku wartości, uczy myślenia, dokonywania wyborów, racjonalnego działania.

Na ogół przyjmuje się, że rodzina pełni cztery podstawowe funkcje: biologiczno-opiekuńczą, kulturalno-towarzyską, ekonomiczną i wychowaw­czą. Z pedagogicznego punktu widzenia największym zainteresowaniem cie­szy się funkcja wychowawcza rodziny.

W wychowaniu rodzinnym można wyróżnić pewne odmiany - rodzaje oddziaływań i sytuacji, które je wywołują. Mogą to być: oddziaływania nieza­mierzone, wynikające z całokształtu warunków życia domowego, związane z obiektywnymi czynnikami społeczno - ekonomicznymi rodziny, niezamierzone sytuacje wynikające z naturalnego uczestnictwa w życiu rodziny; zamierzone oddziaływania wychowawcze rodziców realizujących cele rodzi­ny jako grupy społecznej oraz celów wyznaczonych rodzinie w ogólno - społecznym i lokalnym systemie wychowania. Słusznie więc, zauważa S. Kawula, że wychowanie w rodzinie może mieć charakter celowy, planowy (refleksyjny) oraz może odbywać się w sposób przygodny, okolicznościowy (bezrefleksyjny).

Pojmowanie wychowawczej funkcji rodziny zależy od sposobu definio­wania samej rodziny.

Rodzina, jako podstawowa (pierwotna) naturalna grupa społeczna, uwa­żana jest za najważniejszą i niezastąpioną w życiu dziecka. Specyfikę tej grupy w realizacji funkcji wychowawczej określają bezpośrednie ("twarzą w twarz") i wzajemne stosunki uczuciowe i duży stopień trwałości tej grupy społecznej, autonomiczne nierozerwalne członkostwo i przewaga więzi osobistych.

Rodzinę określa się także jako instytucję wychowania naturalnego, która realizuje pewne zadania wychowawcze i osiąga określone skutki wychowawcze w trakcie wykonywania różnych czynności życiowych. Jest to tzw. wychowanie przez uczestnictwo w różnych sytuacjach życiowych. W ro­dzinie występuje przewaga wychowania naturalnego bezrefleksyjnego, ale występują tam także elementy wychowania zamierzonego. Czyli, że jednostka obraca się w sytuacjach wychowawczych i obojętnych wychowawczo. Najczęściej jednak - mówi K. Sośniki  - spotykamy sytuacje, które łączą w sobie składniki pedagogiczne i obojętne pedagogicznie.

Rodzina pełni swe funkcje wychowawcze przede wszystkim w sposób naturalny, dzięki czemu stanowi wartościowe źródło podniet rozwojowych dla swoich członków.

Rodzina jako instytucja wychowania naturalnego oddziałuje na swoich członków poprzez elementy wychowania bezrefleksyjnego i refleksyjnego. Zasadniczymi mechanizmami procesu wychowania w rodzinie są:

  • mechanizm naśladownictwa i identyfikacji;
  • mechanizm kontroli społecznej (system nagród i kar);
  • mechanizm inspirujący i pobudzający odpowiednio ukierunkowaną aktywność dziecka.

      Dlatego ważną rolę odgrywają tu postawy rodzicielskie. Rozwój dziecka w dużej mierze uwarunkowany jest stosunkiem rodziców do dzieci, który wpływa na rozwój pewnych form jego zachowania. Niestety, nawet potoczna obserwacja wskazuje na to, że nie wszystkie postawy rodzicielskie są wartościowe i korzystne dla rozwoju dziecka. To właśnie rodzina jest pierwszym i najważniejszym środowiskiem wychowawczym, z którego czerpane są wzorce. Tu dziecko przyswaja podstawowe umiejętności i nawyki, kształtuje swoją osobowość i postawę społeczną, co wpływa na jego funkcjonowanie w następnych środowiskach pozarodzinnych.

Rodzice oddziałują na własne dzieci w sposób zamierzony i intencjonalny, usiłują nadać wychowaniu zaplanowany kierunek. Obok tych dzia­łań w każdej rodzinie ma miejsce wychowanie uboczne, bezrefleksyjne. Jest to proces ciągły, nieustanny, tworzący atmosferę wychowawczą rodziny, która kształtuje poglądy, postawy i przeżycia, a w efekcie ukierunkowuje dziecko na obecne i perspektywiczne życie dorosłe.

Rodzina stanowi szczególny przykład wspólnoty życia oparty na więziach biologicznych, emocjonalnych, kulturalnych i gospodarczych. Więzi te tworzą sytuacje wychowawcze, w ramach których dziecko buduje swój świat wewnętrzny i wizję świata zewnętrznego, który pragnie tworzyć, realizować poprzez aktywność charakterystyczną poszczególnym fazom rozwoju.

Funkcja wychowawcza rodziny ma istotne znaczenie ogólnospołeczne oraz prywatno - osobiste. Prywatno - osobisty aspekt funkcji ma istotne znaczenie dla samej jednostki, która temu oddziaływaniu wychowawczemu podlega.

O wychowawczej roli rodziny tak mówi Z. Tyszka: „Osobiste losy dzie­cka, jego droga życiowa, sukces zależą w znacznej mierze od tego, jak zostało ono ukształtowane i przygotowane do życia przez rodzinę, od tego, w jakiej mierze rodzina troszczyła się o jego przyszłość”.

Przyszłe losy małego człowieka zależą najbardziej od atmosfery i oddziaływania domu rodzinnego. Rolą rodzica jest nie tylko kochać, ale również posiadać wiedzę i umiejętności, świadomość i motywację do właściwego oddziaływania. Wiąże się to z czasem poświęcanym dziecku,  którego współczesnym rodzicom często brakuje. Warto jednak pamiętać o tym, co słusznie ujęła D. L. Nolte „Dzieci uczą się tego czym żyją. Jeżeli dziecko żyje w ciągłym krytycyzmie, nauczy się potępiać. Jeżeli dziecko żyje otoczone wrogością, nauczy się walczyć(…) Jeżeli dziecko żyje w akceptacji i miłości, odnajdzie i pokocha siebie i cały świat. Odnajdzie szczęście w życiu”.

 

BIBLIOGRAFIA:

  1.  Kawula S., Diagnozowanie potrzeb opiekuńczo - wychowawczych środowiska rodzinnego. Skrypty i teksty pomocnicze, Toruń 1980.
  2. Kawula S., Brągiel J., Janek A.,(red.) Pedagogika rodziny. Obszary i panorama problematyki, Toruń 2007
  3.  Tyszka Z., Socjologia rodziny, Warszawa 1979.
  4.  Nikitorowicz J., Socjalizacja i wychowanie w zróżnicowanych wyznaniowo i etnicznie rodzinach Białostocczyzny, Białystok 1992.

 

 

Opracowały: Anna Bielawska, Małgorzata Godlewska

 

 

 

Dziecko po traumatycznych przeżyciach  -rola przedszkola

 

Termin  „trauma”w odniesieniu do przeżyć dzieci pojawia się w ostatnich latach bardzo często i w wielu opisywanych sytuacjach można stwierdzić, że jest on nadużywany.

Traumą zwykło się określać zarówno stan osoby, która doświadczyła cierpienia, jak i wszelkie sytuacje wywołujące cierpienie. W przypadku dzieci mówi się –niesłusznie –o traumie, opisując zdarzenia stresujące dla dziecka  –trening czystości, pierwszy dzień w przedszkolu, upadek z roweru. Istotne wydaje się więc przyjrzenie się temu, czym właściwie jest trauma  i w jakich sytuacjach możemy przypuszczać, że dziecko się z nią zmaga.

Trauma to zdarzenie skrajnie stresujące dla dziecka, wywierające przytłaczający wpływ na jego psychikę, z którym nie jest w stanie sobie samodzielnie poradzić. Sytuacjami stanowiącymi ryzyko rozwoju zaburzenia stresowego pourazowego (PTSD) są m.in. wypadki samochodowe, klęski żywiołowe, wojny, czyli ekstremalnie niebezpieczne dla życia i zdrowia zdarzenia, w których dziecko bierze udział lub jest ich świadkiem.

Do traumy nie możemy zaliczyć obejrzanych przez malucha obrazów w telewizji. Ale już dowiedzenie się o tragicznym zdarzeniu, w którym uczestniczyła osoba bliska dziecku

 

W wielu przypadkach przedszkole otrzymuje od rodziców informacje o traumatycznym przeżyciu dziecka –szczególnie kiedy w wyniku zdarzenia doszło do uszczerbku na zdrowiu. Wielu rodziców jest również wrażliwych na to, co dzieje się z ich pociechą na skutek nagłej śmierci bliskiej osoby, uczestniczenia w wypadku czy innej sytuacji spośród wyżej opisanych. Wielokrotnie jednak to nie

narracja rodzica, a zachowanie dziecka będzie sygnałem dla nauczyciela, że doświadczyło ono traumatycznych wydarzeń. Te zachowania –choć mają wspólne cechy – w zależności od sytuacji nieco się różnią. Niektóre z nich są bardziej lub mniej widoczne, przyjmują odmienną postać lub natężenie.

Dziecko, które uczestniczyło w wypadku samochodowym, nawet jeśli nie wiązało się to z utratą zdrowia jego lub bliskiej mu osoby, jest narażone na ogromny stres –hałas, uderzenie, potłuczone szkło, dźwięk syren, wizyta w szpitalu. Po powrocie do przedszkola maluch może być bardziej płaczliwy, rozdrażniony, mieć trudność z pożegnaniem się z rodzicem. Charakterystyczne może być również unikanie zabaw kojarzących się przedszkolakowi z wypadkiem. Wykażmy się wówczas wrażliwością na jego stan i podejdźmy indywidualnie do kwestii opowiadania o zdarzeniu . Ogromnie ważną rolę odgrywa przede wszystkim bliskość rodziców i ich otwartość na przeżycia dziecka. Przytulanie i pozwalanie maluchom na doświadczanie emocji to gesty dające poczucie zrozumienia.

Nagła utrata rodzica lub innej bliskiej osoby jest –jak zostało opisane wcześniej –zdarzeniem traumatycznym. Przyjmuje się, że dopiero pomiędzy 8. a 12. rokiem życia dzieci rozumieją naturę śmierci, zdają sobie sprawę z jej nieodwracalności. Uświadamiają sobie, że dotyka ona nie tylko osoby starsze. Nie oznacza to jednak, że dzieci młodsze nie cierpią z powodu utraty bliskiej osoby. Podobnie jak w przypadku wypadku samochodowego, dziecko, które doznało traumatycznej żałoby, potrzebuje dużo wsparcia w domu i przedszkolu.

Wiedząc, że dziecko przeżyło traumę, można zaproponować rodzicom następujące  sposoby wspierania pociechy:

  • Bliskość fizyczna z dzieckiem– choć tak oczywista, często bywa niedoceniana, mimo że stanowi przecież bardzo ważny element budowania więzi między rodzicem a dzieckiem. Daje poczucie bezpieczeństwa, pozwala na odreagowanie napięć, radzenie sobie ze stresem.
  • Zabawy pozwalają dziecku na wyrażanie swoich emocji, rozładowywanie napięcia i stresu. Pomagają w radzeniu sobie z trudnymi emocjami w bezpiecznych warunkach, umożliwiają modelowanie pewnych zachowań kilkulatka przez rodzica.
  • Relaksacja– dzieci, które doznały traumy mogą wykazywać nadmierną czujność, pobudzenie  ruchowe, niepokój, zmagać się z zaburzeniami snu, odczuwać napięcie i rozdrażnienie. Z tego względu kojące może być włączenie technik relaksacyjnych, które pomogą im się odprężyć i wyciszyć.
  • Bajki terapeutyczne– pomagają obniżyć poziom napięcia i lęku. Przekazują dzieciom wiedzę na temat ich stanu emocjonalnego, pomagają identyfikować emocje i umożliwiają znalezienie strategii radzenia sobie z nimi. Dziecko, słuchając bajki terapeutycznej, ma szansę utożsamić się z jej bohaterem i jego     przeżyciami, co z kolei ułatwia zrozumienie i nazwanie własnych uczuć.

 

                                                                                  Opracowała: Oliwia Pogodzińska, psycholog

                                                                                     artykuł zamieściła Beata Głowacka

 

Święta Bożego Narodzenia z dzieckiem

Przedświąteczna gorączka kojarzy ci się z maluchem, który plącze się pod nogami, marudzi i... przeszkadza? Wcale nie musi tak być! Jak ułatwić sobie przygotowania do świąt, a dziecku zapewnić dobre wspomnienia?

Naucz dziecko czekania

Tłumaczenie dziecku, kiedy nadejdą święta, nie jest proste, bo nawet dwulatki mają problem z odróżnieniem „wczoraj” od „ jutra”. Aby więc ułatwić smykowi czekanie, warto kupić lub zrobić kalendarz adwentowy. Maluch szybko może sprawdzić, czy zostało mało, czy dużo słodkości do zjedzenia z okienek, a tym samym - kiedy wreszcie przyjdzie ten wielki dzień.

Plusy: Dziecko uczy się cierpliwości i zaznajamia z pojęciami dotyczącymi czasu. Poznaje znaczenie słów „jutro”, „za kilka dni”, „za chwilę”.

Ćwiczcie składanie życzeń

Opowiedz dziecku o tradycji składania świątecznych życzeń. Wytłumacz, że chodzi o to, by sprawić drugiej osobie radość. Możecie także ułożyć przykładowe życzenia i ćwiczyć ich składanie, np. misiom czy lalkom. Warto również wraz ze smykiem przygotować kartki świąteczne dla bliskich, z którymi nie będziecie mieli okazji spotkać się przy świątecznym stole. Nie zapomnijcie także o liście do Świętego Mikołaja – jest dla dziecka jednym z nielicznych dowodów na istnienie tej postaci, a dla ciebie i reszty rodziny świetną podpowiedzią, jakie prezenty kupić maluchowi.

Plusy: Maluch poznaje tradycję oraz uczy się zasad dobrego wychowania. Dowiaduje się także, jak ważne są więzi z rodziną i bliskimi.

Pomóżcie innym

Przed świętami mobilizuje się wiele organizacji charytatywnych. Wytłumacz starszakowi, że nie wszystkie dzieci mają takie fajne zabawki jak on, namów go, by wybrał kilka, którymi już się nie bawi, i oddajcie je potrzebującym.

Zachowajcie świąteczne wspomnienia

Rozejrzyj się dookoła i zobacz, jak jest pięknie. Rozświetlone milionem lampek ulice zachwycą maluszka. Pójdź z dzieckiem na spacer tam, gdzie świąteczne dekoracje lśnią najpiękniej. I koniecznie zabierz ze sobą aparat fotograficzny, by utrwalić radość i zachwyt na twarzy swojego brzdąca.

Plusy: Zazwyczaj dzieci nie pamiętają konkretnych wydarzeń z pierwszych 4 lat życia (to normalne rozwojowe zjawisko nazywane amnezją wczesnodziecięcą). Po latach tylko zdjęcia przypomną maluchowi o magii pierwszej choinki i prezentów.

Zróbcie świąteczne dekoracje

Świąteczna atmosfera to także świątecznie ozdobiony dom. Zróbcie łańcuch z bibułek czy popcornu, ulepcie bałwanki i aniołki z masy solnej.

Plusy: Przy zabawach plastycznych malec rozwija nie tylko wyobraźnię i talent artystyczny, ale także zdolności manualne. Dziecko nabiera też pewności siebie, bo dla babci ozdoby wykonane przez wnuczka będą piękniejsze od tych z galerii sztuki.

Śpiewajcie razem

Nawet jeśli w waszym domu nie było tradycji śpiewania kolęd, wprowadźcie ją teraz. Jeśli się wstydzisz – włączaj kolędy z płyt i dośpiewuj fragmenty, które znasz. Zachęcaj też dziecko, by dogrywało melodię na bębenku czy dzwoneczku.

Plusy: Śpiewanie i słuchanie kolęd umuzykalnia. To także dobra gimnastyka dla mózgu smyka. I jeszcze jedno: rodzinne kolędowanie zacieśnia więzi między wami.

Gotuj z dzieckiem

Zaproś malucha do kuchni. Już niemowlę może uczestniczyć w przygotowaniach, wybijając rytm drewnianą łyżką. Starszaka zaś możesz poprosić o bardziej odpowiedzialne zajęcia: przesiewanie mąki na pierogi czy ubijanie jajek. Koniecznie też upieczcie i udekorujcie wspólnie pierniczki.

Plusy: Maluch uczy się, że obowiązkami należy się dzielić.

WESOŁYCH ŚWIĄT !!!

Opublikowała: mgr Joanna Żygieło

 

TABLETY I SMARTFONY SZKODLIWE DLA DZIECI !!

Nowinki techniczne to swoisty symbol współczesnego życia; nic dziwnego, że do tabletów, smartfonów dostęp mają nawet najmłodsze dzieci. Prof. Małgorzata Łukowicz przestrzega: pokolenie tabletowe jest bardziej znerwicowane, sfrustrowane i ma problemy z kręgosłupem.

Przeczytałam ostatnio, że tablety, smartfony są jednymi z topowych prezentów dla dzieci. Czy pani zdaniem najmłodsi powinni korzystać z nich bez większych ograniczeń? Wpływają na ich rozwój?

Oczywiście, że wpływają, i to w różnorodny sposób. Wiele zależy od wieku dzieci. Na pewno te najmłodsze, do trzeciego roku życia, nie powinny mieć w ogóle dostępu do tego typu urządzeń. Dlaczego? Bo wpływają na rozwój ich mózgu.

U starszych dzieci chodzi zaś przede wszystkim o pozycję, w jakiej z nich korzystają. Mówiąc wprost: pozycja siedząca nie jest najlepsza dla naszego organizmu, naturalna jest pozycja stojąca. Jeśli dzieci spędzają dużo czasu siedząc, następuje obciążenie kręgosłupa i miednicy, a to z kolei może prowadzić do przeciążeń, utrwalonych przykurczy i wad postawy.

Jednak nie chodzi jedynie o wady postawy?

Nie. Na małe dzieci, na ich rozwój, na ich integrację sensoryczną negatywnie wpływają np. pewne częstotliwości odnawiania się ekranu tableta, jego błękitne światło i to, że obrazy, które oglądają, nie są trójwymiarowe, a płaskie.

Czyli w praktyce?

To, w jaki sposób małe dzieci obserwują rzeczywistość, ma duże znaczenie dla ich rozwoju. Małe dziecko musi w jakiś sposób prawidłowo nauczyć się interpretować świat. Nie można mu dawać zamiennika w postaci sztucznego, płaskiego obrazu, głośnych dźwięków, intensywnych, innych niż w otaczającym je świecie kolorów, bo to m.in. zubaża rozwój sensoryczny.

Jakie więc skutki może mieć zbyt częste korzystanie przez najmłodsze dzieci z tego typu nowinek technicznych?

Ta kwestia nie jest jeszcze dokładnie zbadana, ale amerykańscy naukowcy uważają, że dzieci, które często korzystają z tego typu urządzeń, są bardziej niecierpliwe, płaczliwe, częściej marudzą. Ważna jest też inna kwestia. Zastanówmy się, kiedy najczęściej maluchy dostają do rąk tablety lub telefony?

Gdy trzeba je uspokoić?

Właśnie. Sama wielokrotnie byłam świadkiem takich sytuacji w swoim gabinecie. Rodzice obiecywali dziecku, że jeśli pozwoli się zbadać będzie mogło pograć na tablecie lub obejrzeć bajkę. Traktujemy to więc jak swoistą nagrodę dla malucha za to, że przestanie płakać, krzyczeć, będzie grzeczny lub swoistą zabawkę w sytuacji gdy nie mamy dla niego czasu.

Czyli, mówiąc wprost, uczymy nasze dzieci, że w ten sposób mogą się np. wyciszyć lub zająć?

A tak nie powinno być, bo tablet, telefon do tego nie służą. Przykładowo dzieci, które mają ok. 1,5 roku zaczynają czuć, że mają swoją tożsamość. Reagują emocjonalnie na różne sytuacje, krzyczą, tupią. Podanie im w takiej sytuacji tableta nie tylko nie uczy ich, jak w sposób naturalny uporać się ze stresem, ale dodatkowo powoduje frustrację. Bo na tym tablecie trzeba coś zrobić, coś nacisnąć, przesunąć. Jak się nie uda, rodzą się nowe emocje.

Wpłynie to w jakiś sposób na przyszłość naszego dziecka?

Tak, w ten sposób wychowujemy pokolenie charakteryzujące się nadreaktywnością - bo tu ciągle coś miga, obrazki się przesuwają, trzeba klikać, jest bardzo dużo bodźców. Ten nadmiar bodźców powoduje, że nasze dzieci wyrastają na osoby bardziej nerwowe, nie radzące sobie ze stresem, mające problemy z umiejętnościami społecznymi, z budowaniem więzi. Kontakt dziecka z tabletem czy smartfonem zastępuje kontakt dziecka z mamą, tatą lub rówieśnikami na podwórku. Myślę, że te konsekwencje będę mieć w dorosłym życiu naszych dzieci znacznie większe znaczenie niż problemy z kręgosłupem. Prawidłowej postawy można przecież dziecko nauczyć.

No dobrze, ale na postawę, kręgosłup też mają wpływ....

Oczywiście. Proszę zwrócić uwagę choćby na kciuk. Według naukowców niedługo stanie się podstawowym, najważniejszym palcem dłoni i będzie największy. Zresztą to widać, patrząc choćby na szybkość, z jaką nasze dzieci się nim posługują. I znowu: to, w jaki sposób piszą, wykonują różnego rodzaju czynności, wpływa na kształtowanie ich mózgu. U osoby dorosłej jest nieco inaczej, bo wzorce ruchowe są już zakodowane; ale małe dziecko jest na innym etapie. To, jak rozwija się jego mózg, zależy w dużej mierze od dostarczanych mu bodźców.

Czyli?

Klikanie powoduje, że zmniejsza się pole ruchowe ręki. Podczas zabawy na tablecie dziecko sztywno trzyma rękę, napina mięsień dwugłowy, pracuje kciukiem. To nie jest kompleksowy rozwój. Wystarczy porównać z ruchem, które musi wykonać np. układając puzzle. Dlatego tak ważne są różnego rodzaju zajęcia manualne - rysowanie, malowanie.

A odcinek szyjny?

Tu też następują przeciążenie. Pochylanie się nad tabletem, telefonem może prowadzić do napięć karku, a efektem tego są m.in. bóle głowy, uczucie zmęczenia.

Prawda jest taka, że przed nową technologią nie uciekniemy. Czy rodzice mogą coś zrobić żeby zmniejszyć negatywny wpływ?

To nie jest tak, że wszystko, co jest związane z tymi urządzeniami jest złe. Jest wiele ciekawych aplikacji, które np. pomagają w nauce. Trzeba jednak pamiętać, że nie są to rzeczy dla najmłodszych dzieci, a te starsze powinny mieć ograniczenia czasowe i alternatywę.

Jeśli tablet, to i podwórko z kolegami?

Tak. Podstawą jest to, by kreatywność dziecka stymulować w różny sposób. Jeśli przez pewien czas gra na tablecie, niech zrobi też coś innego. Niech układa puzzle, niech coś ulepi, pojeździ na rowerze, na rolkach czy popływa.

Autor artykułu: Patrycja Rojek-Socha (PAP)

Artykuł umieściła: Joanna Żygieło

 

8 pomysłów na jesienne zabawy z dzieckiem!

Piękna jesień przynosi mnóstwo radości i… możliwości. Drzewa stają się kolorowe i obfitują w swoje owoce – jarzębinę, kasztany, żołędzie. Ku uciesze dzieci, liście, jeden za drugim, spadają z drzew, radośnie wirując na wietrze, a pająki niestrudzenie snują swe pajęcze sieci, bo przecież ten początkowy piękny okres jesienny nazywamy babim latem.

Jesienią można się bawić na tysiąc sposobów. Ogranicza nas, naprawdę(!), tylko nasza wyobraźnia. Poniżej przedstawiam kilka przykładów zabaw z jednym z materiałów, jakie daje nam Pani Jesień, mianowicie z liśćmi.

Zabawy na dworze

Osobiście jestem zwolenniczką codziennych spacerów. Uważam, że żadna cudna zabawa w domu nie zastąpi codziennej dawki słońca, wiatru czy nawet chłodu szczypiącego w policzki. Pozwólmy dziecku zbierać liście, podrzucać je, tarzać się w nich, kopać, brykać,  grzebać, skakać na nie. A gdy wszystkie szaleństwa w końcu się znudzą, zaskoczcie dziecko poniższymi zabawami.

Latawiec z liści

Latawce są cudne, a taki, który można zrobić w przysłowiową minutę, jest rewelacyjną alternatywą zarówno dla małych znudzonych spacerem brzdąców jak i zmarzniętych długą zabawą „dorosłych dzieciaków”. Zbieramy duże liście, np. klonu, przywiązujemy nitką jeden do drugiego tak, by tworzyły linię, całość możemy dodatkowo przywiązać do patyka i gotowe. Biegając, liście układają się jak ogon latawca, szumią i cieszą oko feerią barw.

Segregowanie liści

Zbieramy z dzieckiem różnobarwne liście. Młodszemu możemy zaproponować ich posegregowanie według dominujących kolorów, starszaka możemy poprosić o posegregowanie liści według kształtów, rodzaju drzewa z jakiego pochodzą. Zabawa ta może być wprowadzeniem do rozmów na temat barw jesieni czy kolorów w ogóle, jak również na temat nazw drzew. Dodatkowo możemy rozszerzyć zabawę o dopasowanie do poszczególnych liści, owoców danego drzewa.

Mały Detektyw w akcji

Przygotowujemy dziecku karty pracy z obrazkami drzew i ich nazwami znajdującymi się w Waszej okolicy. Karty można zrobić samodzielnie lub pobrać z internetu z tzw. boxów, czyli platform wymiany materiałów Montessori. Po wykonaniu kart, wybieramy się na wycieczkę w poszukiwaniu drzew widniejących na obrazkach. Analogicznie można zrobić karty z obrazkami liści i bawić się w ten sam sposób. Można wreszcie połączyć te dwie zabawy. Po znalezieniu drzewa, można poprosić dziecko o znalezienie odpowiedniego kształtu liścia czy nawet przyporządkowanie jego owoców.

liscie_niebieski        Zabawy w domu:

Stworki – potworki vel Liściaki

Stworki – potworki vel Liściaki wyglądają nieziemsko (w końcu to stworki) na czarnym papierze. Wystarczy przykleić do niego liść i odpowiednio go ucharakteryzować. Dla przykładu z plasteliny można mu dorobić oczy, z nosków klonu zrobić wąsy, z jarzębiny uśmiech, ze słonecznika nogi itd. Efekt cudny!

Zamalowywanie liści

Na białym lub czarnym materiale, może być stara koszulka, rewelacyjnie wyglądają odwzorowane farbami kontury liści. Wystarczy przyłożyć liść do materiału, pociągnąć pędzlem w górę i w dół i gotowe. Można też liśćmi stemplować koszulkę. Wówczas cały liść pokrywamy farbą a następnie go odbijamy. Zabawa genialnie ćwiczy rękę, zaznajamia z różnymi kształtami liści, pozwala na samodzielny dobór kolorów podczas pracy, a co najważniejsze sprawia, że stara koszulka nabiera nowego wyrazu. Taka koszulka idealnie sprawdzi się podczas balu jesieni.

Tworzenie własnych jesiennych liści

Na grubszym papierze rysujemy różne kształty liści, które następnie wycinamy. Do torebek strunowych wlewamy po kilka rodzajów farb w kolorach jesiennych – żółtym, czerwonym, brązowym, wkładamy liście, zamykamy torebki i pozwalamy dziecku na swobodne ich malowanie poprzez głaskanie, uklepywanie, rozdeptywanie torebki z całą jej zawartością. Efekt bombowy, farby cudnie się przenikają, nadając liściom iście jesiennego widoku.

Liście z masy solnej

Przygotowujemy masę solną, rozwałkowujemy ją na dość cienki placek i wycinamy z niej liście. Można je przyozdobić rodzynkami, pestkami dyni, ziarnami słonecznika, grochem, migdałami, tym, co kto ma w domu, pamiętając o dość głębokim włożeniu ozdobników w masę, by po jej wyschnięciu, nie wypadały z niej. Liście można też zwyczajnie pomalować farbami, co również wygląda imponująco i świetnie nadaje się jako jesienna ozdoba domu. Należy tylko pamiętać, że jeżeli mamy w planach wieszanie takich liści, to przed suszeniem masy, należy zrobić w niej dziurkę. Bardzo to ułatwi późniejsze wieszanie.

Liściowa dopasowywanka

Na arkuszu papieru odrysowujemy różne kształty liści. Dobrze, by było ich dużo i by były wysuszone. Zabawa polega na tym, by dziecko przyporządkowało liście do ich odrysowanych kształtów. Trudniejszą wersją tej zabawy jest dopasowywanie liści tego samego rodzaju, ale różnej wielkości. Ta prosta zabawa, z niczego, ćwiczy spostrzegawczość, koordynację oko – ręka, uczy precyzji jak również utrwala nazwy roślin.

Udanej zabawy!

Artykuł zamieściła: Joanna Żygieło

 

Mamo, tato pochwal mnie!

Czasem patrzymy na dziecko i zastanawiamy się, za co można je pochwalić. W każdym można dostrzec coś dobrego.

O czym powinien pamiętać chwalący rodzic

1. Twoje dziecko robi mnóstwo rzeczy wartych pochwały

2. Chwal uczciwie

3. Pamiętaj o wpływie chwalenia na dziecko

4. Doceniaj nie tylko rezultaty, ale i pracę

5. Podpowiedz dziecku, jeśli samo nie potrafi osiągnąć celu, ale go nie wyręczaj

6. Chwal osiągnięcia ważne i trudne dla dziecka, by wspierać jego samodzielność

7. Chwal rzeczy ważne dla nas, by zasygnalizować dziecku swoje potrzeby

8. Nie chwal wszystkiego bezkrytycznie

9. Miłość do dziecka okazuj na różne sposoby

Sposób, w jaki chwalimy, nie jest obojętny. Nie każda pochwała jest dobra. Lepiej zatem opisywać niż wychwalać. Opisz, co widzisz (słyszysz): „Widzę posprzątane zabawki, poukładane ubrania”. Opisz, co czujesz: „Miło jest wejść do takiego pokoju. Podoba mi się w twoim pokoju”.  Podsumuj godne pochwały zachowanie dziecka: „Starannie ułożyłeś książki, rozdzieliłeś zabawki. To się nazywa porządek”.Dzieci budują obraz własnej osoby w dużej mierze na podstawie tego, co słyszą na swój temat od innych. Rodzice i osoby najbliższe mogą więc bardzo wpłynąć na samoocenę dziecka. Dzieci, często ganione, mogą łatwo zapomnieć o swoich mocnych stronach, wpaść w kompleksy i przestać wierzyć w siebie.Pochwała powinna wywoływać pozytywne uczucia.Czasem trudno pochwalić efekt. Jednak, gdy dziecko włożyło w coś dużo starań, warto powiedzieć „podoba mi się, jak bardzo się starałeś!”. Warto dzieci chwalić często, ale liczba pochwał powoduje, że są one mniej lub więcej warte. Przyglądajmy się momentom, w których dzieciom na czymś wyjątkowo zależy. Zwłaszcza wtedy dzieci potrzebują podkreślenia tego, co im się udało. Ponadto przekażemy w ten sposób im informację, że szanujemy ich potrzeby. Dla dzieci nasze dobre słowo jest bardziej zachęcające do różnych zachowań niż nagana za ich brak. Jak chwalić? Po prostu uśmiechnij się i pogłaszcz po głowie. Innym razem powiedz „Świetnie!” lub „Wspaniale!”. Proste gesty i słowa mają większą siłę przekazu. Gdy sytuacja tego wymaga, powiedz bardzo konkretnie, co spodobało Ci się w zachowaniu dziecka, aby miało ono jasność, czym tak naprawdę zasłużyło sobie na pochwałę. Nie nagradzaj za każdym razem materialnie, np. „Jeśli posprzątasz, dostaniesz lizaka”. W ten sposób wychowamy małego materialistę, który za jakiś czas nic nie będzie robił z dobrego serca i za darmo. Jest jeszcze jedna ważna rzecz. Nie oszczędzaj dziecku pochwał. Pamiętaj jednak, że muszą być one szczere! W przypadku, gdy mu się coś nie uda nie mów, że jest super. Ono doskonale wie, że coś się nie udało i liczy na wsparcie i pomoc. Rodzic powinien wiedzieć, kiedy wkroczyć z pomocą. Jeżeli chcemy mieć szczęśliwe dziecko, wierzące we własne możliwości chwalmy je za wkład w pracę, za chęci, za efekty, przecież my- dorośli również lubimy być chwaleni. Miłe słowa uznania uskrzydlają nas i motywują do kolejnych pozytywnych działań, skoro mamy tę świadomość, tym bardziej nie żałujmy pochwał dziecku.

Opracowały mgr Łucja Juźwiuk, mgr Małgorzata Godlewska

 

 

 

 

 

Bezstresowe wychowanie dzieci

Kiedy na świat przychodzi dziecko, pojawia się wielka radość i szczęście. Ale pojawia się również strach. Czy podołam obowiązkom rodzicielskim? Czy będę wiedział/wiedziała, jak się zachować? Przede wszystkim pojawia się jednak pytanie: jak będę wychowywać swoje dziecko? Czy w sposób, jaki znany jest mi z domu rodzinnego z wykorzystaniem całej wiedzy, jaką przekazali mi moi rodzice? A może według najnowszych podręczników dla rodziców, których teraz na rynku nie brakuje?

Jaki styl przyjmę?

Wyróżnić można trzy główne style wychowania: autorytarny, liberalny i demokratyczny. Trzy style – trzy różne modele wychowania. Skupmy się przez chwile, na modnym dzisiaj stylu liberalnym w jego skrajnej wersji, popularnie nazywanej "wychowaniem bezstresowym". Chciałabym pokazać, iż wychowanie bez granic nie spełnia swoich funkcji i ostatecznie wywołuje efekt odwrotny od zamierzonego.

Zanim jednak zacznę rozważania na temat stylu, który właściwie od niedawna zaczął być promowany, chciałabym najpierw określić czym właściwie jest wychowanie. Otóż jest to celowe, świadome działanie o charakterze interakcyjnym i dwupodmiotowym, mające na celu wywołanie względnie stałych pozytywnych zmian w zachowaniu i osobowości jednostki.

Kiedy przyjrzymy się definicji wychowania bezstresowego zauważymy, że wiele z punktów w niej zawartych znacznie różni się od ogólnej definicji wychowania. Wychowanie przyzwalające cechuje ogromna swoboda w działaniu i zachowaniu dziecka oraz znikome oczekiwania i wymagania rodziców względem wychowanka. Charakterystyczne jest również unikanie kar za niewłaściwe zachowanie motywowane stwierdzeniem, iż człowiek uczy się na własnych błędach.

Po raz pierwszy wychowaniem naturalnym zajął się już w XVIII wieku Jan Jakub Rousseau, który opisywał jak ważne jest doświadczenie własne w procesie rozwoju młodego człowieka oraz wolna wola w dokonywaniu wyborów życiowych.

Czym kierują się rodzice, decydując się na swego rodzaju leseferyzm?

Przede wszystkim na pierwszy plan wysuwa się chęć wychowania szczęśliwego dziecka, które nie będzie ograniczane żadnymi nakazami, a co za tym idzie – będzie mogło się harmonijnie rozwijać. Czy tak jest w rzeczywistości? Nie. Dziecko potrzebuje pewnych zasad, aby mogło czuć się bezpieczne. Określenie jakiś granic jest konieczne do tego, aby dziecko nie czuło się zdezorientowane wobec ogromu świata, który go otacza; do tego, aby czuło się pewnie.

Kolejnym argumentem ze strony rodziców opowiadających się za wychowaniem bezstresowym jest próba wyeliminowania stresów, jakie mogłoby przysporzyć dziecku wszelkie ograniczanie swobody działania. Bo jak dziecko ma się spokojnie rozwijać, kiedy nad głową ciążą mu coraz to nowsze bodźce wywołujące stres? Nikt jednak nie bierze pod uwagę faktu, że stres w odpowiedniej dawce jest czynnikiem motywującym, stymulującym rozwój człowieka. Nie można go całkowicie wyeliminować. Dziecko, które zachowuje się nieodpowiednio, ale w żaden sposób nie jest informowane o swoim złym postępowaniu ani uczone, iż nie powinno tak robić, zwyczajnie gubi się. Przede wszystkim nie ma autorytetu, bo brak przy nim osoby, która podpowie mu jak poruszać się w świecie pełnym zasad i ogólnie przyjętych norm moralnych. Ponadto wychowanie bezstresowe nie powstrzymuje niewłaściwego zachowania i dzieci tracą kontrolę nad sobą. Mogą stać się impulsywne, co prowadzić może do różnego rodzaju problemów w zetknięciu z innymi ludźmi.

Szczególnie zauważalne jest to kiedy takie dziecko wchodzi w grupę rówieśniczą np w przedszkolu i nie potrafi dostosować się do zasad tam panujących. Dlaczego? Bo "unikanie stresów" doprowadziło do tego, że dziecko nie wie jak ma się zachować. Nikt nigdy nie mówił mu, że czegoś nie wolno, że czegoś się nie powinno. W skrajnych przypadkach może dojść nawet do agresji ze strony dziecka skierowanej w innych ludzi, innych – bo zachowujących się inaczej od niego.

Co jeszcze widza w tym stylu wychowania rodzice decydujący się na jego wprowadzenie? Rozmowę. Rodzice dużo rozmawiają ze swoimi dziećmi wierząc w to, że kiedy dziecku wytłumaczy się, iż współpraca to najlepsza droga do porozumienia się, dziecko zacznie się do tego stosować. A kiedy okazuje się to niemożliwe do zrealizowania, próbują innych taktyk, żeby nakłonić dziecko do współpracy, jednakże jest to jedynie taktyka słowna. I jak się okazuje, nieskuteczna. Nierzadko potrzeba po prostu działać, reagować aktywnie.

To w jaki sposób rodzice będą chcieli wychować swoje dzieci, zależy od ich własnych doświadczeń czy przekonań. Z mojego punktu widzenia wychowanie bezstresowe nie realizuje niemal żadnych celów wychowawczych. Powoduje, że dziecko podważa, a w najgorszym przypadku ignoruje, wszelkie zasady i na każdym kroku sprawdza granice, testuje rodziców.

A rodzic, który nie reaguje na to, nieświadomie pokazuje dziecku, że może ono samo o sobie decydować i osiągnąć wszystko, czego zechce. Stanowić to może zagrożenie nie tylko dla prawidłowego funkcjonowania, ale również dla życia wychowanka.

Sprawdzając na własnej skórze wszelkie otaczające go zjawiska, może narazić się na różnego rodzaju niebezpieczeństwa. Ponadto rodzic nie jest żadnym autorytetem w oczach dziecka, a przecież tak ważne dla małego człowieka jest mieć świadomość, że w pobliżu jest ktoś kto wspomoże, kto jednak będzie wiedział lepiej

pedagog  Katarzyna Zaskórska - Centrum Rozwoju Dziecka www.berek.pl

Artykuł zamieściła: Joanna Żygieło

2016/2017

Apel do rodziców

Mam dwójkę dzieci. Starsze chodzi do przedszkola, młodsze do żłobka. Obserwuję więc, co się dzieje w tych dwóch placówkach i jestem przerażona. Zakatarzone i kaszlące dzieci notorycznie zostawiane są na osiem godzin dziennie. Albo i dłużej.



Białystok dawniej i dziś

W lutym bieżącego roku w Przedszkolu Samorządowym Nr 51 ,,Przyjazne’ w Białymstoku nauczycielki Anna Bielawska i Anna Stopczyk zorganizowały wystawę, której celem było poznanie i popularyzacja naszego miasta Białegostoku i jego zabytków, a także ukazanie życia mieszkańców. Wystawa miała zachęcać do zainteresowania dziejami miasta i zmianami jakie następowały na przestrzeni wielu lat.



Przeziębienie

Przeziębienie, zapalenie oskrzeli i zapalenie płuc są kolejnymi przystankami na trasie infekcji dróg oddechowych. O ile zapalenie oskrzeli jest poprzedzone przeziębieniem, o tyle zapalenie płuc może pojawić się znienacka, bez poprzedzającej infekcji kataralnej.



Jak przygotować malucha do przedszkola

          Pierwszym etapem edukacji dziecka jest przedszkole. Przekroczenie po raz pierwszy progu przedszkola przez 3 - latka rozpoczyna nowy etap jego rozwoju. Dla wielu jest to pierwsze dłuższe rozstanie z rodzicami, spotkanie z dużą grupą rówieśników i umiejętność funkcjonowania w nowym nieznanym środowisku. Wielu rodziców oddających swoje dzieci po raz pierwszy do przedszkola przeżywa różnego rodzaju niepokoje wiążące się z obawami czy dziecko jest już na tyle samodzielne, aby sobie poradzić bez pomocy osób najbliższych.



Co mówi rysunek dziecka ?

Pscholodzy i pedagodzy mówiąc o rysunku dziecka podkreślają, że przechodzi on rozwój podobny do rozwoju dziecka. wydzielono kilka faz w zależności od wieku :



Kto tu rządzi?

Wprowadzanie zasad ma wpływ na poznawanie przez dziecko otaczającego świata, siebie, swoich możliwości oraz relacji z innymi ludźmi. Dzieci potrzebują zapoznania się z regułami, które rządzą światem. Chcą wiedzieć, co mogą, a czego nie mogą robić oraz co je czeka, kiedy uczynią to, czego nie powinny. Wprowadzanie zasad jest istotnym czynnikiem mającym wpływ na poznawanie przez dziecko otaczającego świata, siebie, swoich możliwości oraz relacji z innymi ludźmi. Aby proces stawiania granic i przyjmowania ich przez dziecko odbywał się bez napięć i w atmosferze wzajemnej życzliwości, rodzic powinien w sposób jednoznaczny i czytelny dla dziecka wprowadzać normy oraz konsekwentnie i zawsze w taki sam - adekwatny do sytuacji - sposób reagować na ich przekraczanie.



Zabawa ma wielką moc

Zabawa w rozwoju i terapii dziecka



Relacje z dziećmi

Rodzina stanowi naturalne środowisko wychowawcze, gdyż oddziaływania na dziecko dokonują się w różnorodnych sytuacjach codziennych. Współczesne rodziny zajmują się dziećmi i wychowują młode pokolenie bardzo długo, od urodzenia przez około 20 lat, odgrywając ważną rolę we wszystkich stadiach rozwoju dziecka, aż do osiągnięcia przez nie dojrzałości psychicznej i niezależności ekonomicznej. Relacje z dziećmi zależą od wielu czynników, w tym od wieku dorastających szkrabów.



Kalendarz emocji

    Krzyki, tupanie nogami, czasem nawet bicie...to sposoby okazywania emocji przez dzieci. Oczywiście maluchy mają prawo do złych nastrojów i negatywnych uczuć, bo dopiero poznają świat, zaznaczają swoje granice autonomii i ,,siłują się” z rodzicami. Jednak nie zawsze muszą to być krzyki i awantury. Można spróbować nauczyć dziecko innych sposobów wyrażania uczuć.



Funkcjonowanie w grupie przedszkolnej

Funkcjonowanie dziecka w grupie przedszkolnej jako grupie społecznej



Dziecko w przedszkolu

Przedszkole, będąc pierwszym stopniem systemu szkolnego, jest drugim – obok rodziny – pod względem znaczenia środowiskiem wychowawczym.